wtorek, 7 maja 2013

ruszyła maszyna....

Na początek o moim wczorajszym poniedziałku z "Dumą i uprzedzeniem" ;) 

Prawie przypadkowo załapałam się na wykład doktora Gerarda Kilroya, specjalisty od Jane Austen, który mieszka w Bath i dwukrotnie przewodniczył Jane Austen Society. Wykład o "Dumie..." był bardzo ciekawy, a sam wykładający przemiły i zabawny (np. kiedy próbował przeczytać fragment listu pana Collinsa, nie mógł powstrzymać się od chichotu). Ja tymczasem byłam tam z powodu występu naszej Szkoły Tańca, który miał urozmaicić wykład. Niestety publiczność nie dopisała, a szkoda, bo naprawdę było warto!

Nie mogłam zmarnować takiej okazji i zdobyłam się na odwagę, żeby zapytać doktora o Jane Austen Society - w końcu dla nas, kostiumowców, to nie byle co! Tę wiekopomną chwilę uwieczniono na zdjęciu :D




A teraz zmiana tematu na bardziej szyciowy.

O wiele łatwiej jest rysować sobie sukieneczki na tyle zeszytu albo projektować ozdoby do kapelusza, niż naprawdę za coś się zabrać. Na szczęście (czy też nieszczęście) nie czułam się dziś najlepiej i zafundowałam sobie dzień z moją nieistniejącą regencyjną garderobą. 

Zabrałam się za short stays, czyli regencyjny biustonosz-gorset. Zajęło mi to dość sporo czasu, głównie ze względu na usztywnianie gorsetu cordings, czyli sznurkami w wąskich tunelach. Najwięcej problemów miałam na początku, potem jakoś poszło.

Stays wciąż nie mają podszewki, przez co nie wyglądają zbyt estetycznie, i nie jestem pewna, czy się jej doczekają, zważywszy na to, że chyba nie za bardzo potrafiłabym ją wszyć.






Stays może nie prezentują się malowniczo, za to sprawdzają się świetnie w porównaniu z moją pierwszą ich wersją. Tutaj jest fajnie rozrysowane, jaką funkcję powinny pełnić, żeby było "regencyjnie". Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć ich efekt w połączeniu z resztą ubioru ;)

14 komentarzy:

  1. Hmm, a jak ten sznurek wszywałaś, jak nie między podszewkę a materiał?;p Ale wyszły ci ładnie ;)Ja te moje skończyłam zszywać (jedna warstwa bez ramiączek) jutro biorę się za drugą, muszę je wykroić, zszyć i zacząć cording ;)

    O czym dokładnie rozmawialiście?;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia :D Nie no, po prostu musiałam szyć z dwóch warstw, bo materiał był cienki. Poprosiłam go, żeby opowiedział mi coś więcej o JAS, i się trochę rozgadał, tak, że nie zdążyłam przez to na grupowe zdjęcie :D Ale dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Np. myślałam, że główny człon Society jest w Bath, tymczasem Bath to tylko jedna z "odnóg", za to lepiej rozwinięta. Ta główna siedziba, znajdująca się chyba w Chawton, jest podobno średnia i prowadzący nie mają pojęcia o Jane Austen, niektórzy nawet nie czytali żadnej jej książki :O No i oczywiście potwierdził, że Amerykanie mają o wiele większe i bardziej "zaawansowane" Jane Austen Society of North America (co jest trochę paradoksem, myślałam raczej, że Wielka Brytania bardziej fiksuje na jej punkcie ;p)

      Usuń
    2. Aha, no i ciekawa jestem, ile zejdzie ci czasu na cording :D

      Usuń
    3. Prosze, nie strasz, wiem że dużo, dlatego przeznaczam na cording miesiąc ;) A wcale się nie dziwię, że stany mają lepiej rozwinięte JAS - z prostego powodu, oni tam kochają historię w każdej postaci ;)

      Usuń
    4. Ojej, no to po prostu jak będzie szło powoli ograniczysz ich liczbę :P Zresztą pomyśl, jak po miesiącu dłubania będzie cię duma rozpierać z końcowego efektu! :D

      Usuń
  2. A ja sobie cały czas obiecuję, że zadzwonię do tej szkoły tańca i wypytam, co i jak :) Chociaż ja to (bardzo) początkująca jestem i na pewno nie dla mnie występy... ale chciałabym sobie po prostu potańczyć i nauczyć się czegoś nowego :)
    Stays wyglądają bardzo fajnie :) Pod regencyjną sukienką na pewno dadzą odpowiedni efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę cię zachęcam! Nigdy nie miałam z tańcem do czynienia i jeszcze pół roku temu powiedziałabym, że to ostatnia rzecz, którą będę robić :P Jak w szkole były jakieś układy czy kroki do zapamiętania, zawsze szło mi najgorzej. Więc jestem dowodem na to, że się da! ;D

      Usuń
    2. Ja jestem po kursie tańca towarzyskiego (3 lata temu :P ) i miałam jedną, przypadkową lekcję kontredansa, więc może nie będzie aż takiej porażki, jak sobie wyobrażam :P Muszę tylko tam zadzwonić i wypytać o kilka szczegółów, bo u mnie może być trochę problemów związanych z dojazdami ze Śląska... Zobaczymy, jak to będzie :)

      Usuń
  3. Oj zazdroszczę tego spotkania. Czasami zaglądam na http://www.janeausten.co.uk/ i aż mnie skręca. :D Polecam online giftshop, albo może lepiej nie... Bo przeglądając udławiłam się herbatą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Byłam tam "na żywo", jest jeszcze gorzej... Nakupowałam tyle prezentów dla znajomych, że dla mnie już na nic nie starczyło :/

      Usuń
    2. Jeśli wreszcie zrealizuje swoje emigracyjne plany, wycieczka do Bath jest obowiązkowa.

      Usuń
    3. Ale koniecznie z dużym finansowym zapasem! :D

      Usuń
  4. Twoje stays są bardzo ładne! Na pewno będziesz się w nich bardzo dobrze prezentować :D
    I ja również zazdroszczę wykładu! Ostatnio uczestniczyłam w wykładzie o fetyszach a "Lalce"- to było coś! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :O To rzeczywiście musiało być ciekawe :D U nas też było sporo pikantnych szczególików, ale niestety większość wyleciała mi z głowy :/

      Usuń