wtorek, 4 czerwca 2013

powrót do belle epoque i dlaczego uwielbiam gorsety

Po tym całym regencyjnym szale powracam na jakiś czas do belle epoque, bo mam poczucie, jakbym zostawiła tę epokę w połowie robót.

Mam już co prawda suknię balową, ale brakuje mi zwykłego, codziennego zestawu. Dlatego będę teraz kombinować nad spódnicą do mojej edwardiańskiej bluzki. Ponadto muszę uszyć wszystko, co potrzebne pod spód; gorset na szczęście już mam.

Zrobiłam mały research i wyszło na to, że potrzebuję jeszcze:

- chemise - czyli, oczywiście, koszuli pod spód
- open French drawers - słynnych "dziurawych" majtek ;)
- corset cover - krótkiej, ściąganej na dole gumką koszulki, zakładanej po to, żeby gorset nie przebijał przez bluzkę lub sukienkę
- petticoat - czyli halki, mającej wypełnić przestrzeń między nogami a spódnicą.

Z bielizną jest o tyle dobrze, że nie trzeba szukać do niej wymyślnych materiałów - wystarczy przetrząsnąć dom w poszukiwaniu starych prześcieradeł. Mam więc nadzieję niedługo wziąć się do roboty - ale niestety, sesja ma pierwszeństwo. Może napiszę jedną z prac zaliczeniowych, żeby poczuć się, jakbym coś już zrobiła.

Przy okazji, spróbowałam jeszcze raz edwardiańskiej stylizacji, tym razem już z moim gorsetem - różnica jest ogromna. Po raz kolejny muszę stwierdzić, że uwielbiam gorsety

Od razu się tłumaczę, bo już czuję, że się burzycie - jak można uwielbiać gorsety? Na pewno to jedna z tych wariatek, które sznurują się dzień i noc, a potem, z mikroskopijnie zmniejszoną talią, występują w "Rozmowach w toku".

NIE! Nie noszę gorsetów na co dzień i uważam, że są koszmarnie niewygodne (chociaż wbrew pozorom nie ściskają aż tak, jak zawsze myślałam). Po prostu mają dla mnie niesamowity urok minionych lat i tak nieodłącznie kojarzą mi się z uwielbianymi przeze mnie czasami, że wystarczy założyć je na chwilę, a już czuję się, jakbym wskoczyła w wehikuł czasu. 

Poza tym uważam, że chociaż gorsety są dzisiaj uważane za upokarzające i zniewalające kobiety, to w czasach, kiedy je noszono, był to stały element bielizny - my przecież tak samo nie wychodzimy z domu bez biustonoszy, chociaż nie zawsze są wygodne i często nas gniotą. To po prostu przyjęta przez wszystkich norma, i tak właśnie dawniej było z gorsetami.

KONIEC PRZEMOWY.

(Tym razem nie powtórzyłam błędów z przeszłości i wyprasowałam koszulę. Za to gorset trochę przebija przez fałszywą spódnicę - niestety, nie mam jeszcze tych wszystkich wymienianych wyżej halek. W ogóle ten outfit to jedna wielka ściema)





Co sądzicie o kapeluszu? Chociaż niektóre panie nosiły wówczas właśnie taki model, wydaje mi się, że bardziej charakterystyczny byłby mocno ukwiecony kapelusz z dużym rondem, jak te czy ten (przy okazji, fryzura z drugiego linka - marzenie!).

I kto zauważy, co się zmieniło w zdjęciach? ;)



42 komentarze:

  1. Ja też uwielbiam gorsety! Z tą różnicą, że chętnie chodziłabym w nich także na co dzień. Ale w tych współczesnych i wyzywających, tylko cudownie epokowych :) A Ty w swoim komplecie prezentujesz się świetnie, bardzo pasuje Ci ta epoka. Kapelusik jest uroczy, kojarzy mi się z "Anią z Zielonego Wzgórza" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba taki "Aniowy", nauczycielski kapelusik ;)

      Usuń
    2. cała ta stylizajcj przypomina anie z zielonego wzgórza

      Usuń
  2. Ściana! jasność!;D i ramka ;p A poważniej, bardzo do ciebie pasuje cała estetyka belle epoque ;p i aż się prosi broszka pod szyją ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasność, bo na zewnątrz było ciemno :P A broszka pojawi się, jak tylko zdobędę jakąś tanią kameę :)

      Usuń
    2. hm, żeby nie skłamac - na necie pożna już za 3,5o samą kameę kupić ;p

      Usuń
    3. Gdzie gdzie? Podaj linka koniecznie! W Krakowie można zdobyć tylko strasznie drogie egzemplarze, jeśli w ogóle :/

      Usuń
    4. Spytam sąsiadki, ona kupuje półprodukty, gdzie kupiła nasze kamee (niestety, moja poszła, że tak powiem, na stracenie - dałam ją w prezencie komuś, kto tego nie docenił ...)

      Usuń
    5. Szkoda... Ale poniżej Milianda podała ciekawy link, jest bardzo duży wybór i tanio!

      Usuń
    6. Hmm, spojrzę później, jak mi minie potworny migrenowo-pogodowy ból głowy ... chodzi o to, że w tym sklepie kupuje się surową kameę - kaboszon, że tak powiem, do wklejenia/oprawienia ;) A wogóle, może ci się spodoba to, co magda wymyśliła?;p
      http://mazik-bijoux.blogspot.com/2012/05/kamea.html

      Usuń
    7. Tak, reklamuję stronę sąsiadki i tak, właśnie to cudo straciłam :(

      Usuń
    8. Na stronie twojej sąsiadki już kiedyś byłam, podziwiałam, więc to nawet nie reklama, tylko przypomnienie :P I jej dzieło jest śliczne, w ogóle lubię sutasz, nie mam pojęcia, jak to się robi, ale wygląda świetnie :D (widzę, że nie tylko mnie męczy ból głowy :/)

      Usuń
    9. Ja też nie mam zielonego pojęcia, jak taki sutasz wykonać, a chcę się nauczyć, bo to była częsta metoda zdobnicza wełnianych żakietów, staników i spencerów ;p Ból głowy w taką pogodę ma przynajmniej jeden plus - i tak się nei chce z domu wychodzić ;p

      Usuń
  3. masz twarz wymarzoną do takich stylizacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście jestem zdania, że edwardiańska moda (zwłaszcza fryzury!) są ogólnie bardzo twarzowe ;) Ale dziękuję ci bardzo!

      Usuń
  4. Śliczny kapelutek. Bardzo Ci do twarzy w takiej stylizacji. :) :*

    OdpowiedzUsuń
  5. To, to się "open French drawer" nazywa. O matko, już widzę jakie komentarze by mieli do tego moi koledzy z pracy... Ufff.... Dobrze że już tam nie pracuję i że nie wiedzą.
    Zawsze byłam ciekawa jak to jest mieć na sobie taki gorset.
    Teraz też kobiety noszą niewygodne rzeczy. Ja się zawsze będę upierać, że szpilki to nie jest komfort, zwłaszcza te wysokie.
    Zdjęcia super. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no, chyba każdy się dziś z tego śmieje, a kiedyś to była codzienność - trudno w to uwierzyć. Ja też zawsze byłam ciekawa, teraz już wiem! :) Choć nadal chciałabym założyć wiktoriański gorset z prawdziwego zdarzenia, który nie byłby na mnie za duży...

      No i dokładnie! Szpilek też nie znoszę, a funkcja - dokładnie taka sama jak gorsetu!

      Usuń
  6. A ja bym właśnie chętnie nosiła gorset także na co dzień :) Ale oczywiście współczesny do tightlacingu, wygodny i bezpieczny, dopasowany do moich wymiarów tak, aby nie naruszyć organów wewnętrznych itp., itd. :)

    Stylizacja bardzo ładna, pasuje Ci ta epoka. Do tego miłe dla oka, pastelowe tło (lepsze oświetlenie? Fotograficzna lampa imitująca światło dzienne - zgadłam? ;) )... bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cenię wygodę, dlatego gorsety - choć świetnie wyglądają - raczej sobie daruję.

      Ha, i trafiłaś w sedno, to właśnie taka lampa :) Musiałam trochę poudawać, bo na zewnątrz ciemno jak w nocy :/

      Usuń
    2. O jaaa! Zgadłam! :D :D Taka lampa to fajna rzecz, niestety nie mam jej, więc muszę kombinować ze światłem i często moje zdjęcia są ciemne :/

      Tak w ogóle to jakość Twoich zdjęć z pikniku jest taka cudowna, że aż zapragnęłam lustrzanki *-* Nie wiem, ile lat będę na nią zbierać, ale kurczę muszę ją mieć :D (w sumie przez te wszystkie lata będę przynajmniej miała czas ogarnąć te wszystkie dane techniczne, bo na razie jestem totalnie zielona)

      Usuń
    3. Polecam! :D Mi zajęło to jakieś pół roku, z tym że: 1. zbierałam z siostrą 2. wymagało to wielu wyrzeczeń, w tym kostiumowych :/ (zarzuciłam kilka projektów) 3. dorabiałam w międzyczasie :P 4. rodzice też się dorzucili.

      Ale dalej zaciskam pasa - muszę uzbierać na krynolinę! :D

      Usuń
  7. ale talia!
    zbliżasz się do talii Vivien:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jeszcze tylko jakieś... Yyyy... 20 cm? :D Jakiś tydzień i będzie!

      Usuń
  8. Racja bardzo pasuje Ci ta stylizacja:) Broszka koniecznie:) A co do bielizny to niekoniecznie przescieradła domowe takie grube:P w S&H są również prześcietadła, ale cienkie prawie jak batyst:) Takie będą lepsze;) Halka do tych sukien musi być raczej wąska i niemarszcczona w talii, a u dołu mega szeroka:) Niektóre halki miały u dołu nawet 8 m. obwodu:) Kapelusz wygląda bardzo ładnie, ale możesz też zapodać z większym rondem, takim na bogato:) Nie popsułabyś outfit'u takim kapeluszem:) Jak wszystko raczej proste i eleganckie to nawet kapelusz można dać w żywszych kolorkach:D A fryzury Lily Elsie są śliczne! W ogóle bardzo często była ona portretowana w różnych stylizacjach. Wszystkie wyjątkowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie spróbowałam sobie wyobrazić halkę karoliny: w pasie (na oko, karo ;p ) gdzieś 57-59 cm, na wysokości kolan około metra, przy rąbku 8 metrów ... O MATKO, wszywanie tylu klinow ;D

      Usuń
    2. Haha, dokładnie... Spódnica mojej balowej sukni była zrobiona z 7 klinów, a na dole miała max 2,5 m... Teraz już wiem, dlaczego niektóre wykroje były złożone z 16 części :D (bez przesady z tą talią, 60 cm minimum, nie jestem z plasteliny :P)

      @Jaroslav - do second handów też zajrzę, chociaż chyba nie będę wybredna, jeśli chodzi o grubość tkaniny. Zresztą z cienką jest trochę niewygodnie przy cięciu i zszywaniu maszynowym :/ Co do żywszych kolorów to nie wiem, nie chcę przesadzić, skoro reszta będzie raczej stonowana... A Lily Elsie była przepiękna! Od jej zdjęć nie można oderwać wzroku, ach... Dlatego nie rozumiem, dlaczego mianem "Gibson Girl" określa się najczęściej Camille Clifford, która oprócz wąskiej talii i wysoko uniesionej brody nie ma dla mnie w sobie nic szczególnego.

      Usuń
    3. Nie prxzesadziłam, zmierz się pod, nie na gorsecie (zmierz gorset w środku ;p), a co do spódnicy - taka ilość cięć wogóle jest normą, radzę się przyzwyczajać ;p Przy tak dopasowanych sukniach z nierozciągliwych materiałów trzeba podziwiać mistrzostwo krawieckie, nie narzekać ;p
      (sama tę zasadę łamię ;))

      Usuń
    4. Hm, no na to nie wpadłam. A jak to zrobić, żeby zachować szerokość po zdjęciu gorsetu? Bo trochę się zawsze poluzuje :/

      Jak chodzi o spódnicę, to rozleniwiłam się trochę przy Jane Eyre, gdzie po prostu brałam trzy metry materiału i marszczyłam jak leci :D A tu trzeba robić jakieś podchody z maszyną...

      Usuń
    5. Haha, niestety ;p a mierzysz gorset tak, jak idzie taśma talii (o ile ją masz), ew talia, od buska do fiszbiny brzegowej tylnej, i od tylnej do buska. jak masz przerwę z tyłu, dodajesz jej szerokość ;) między tylnymi brzegami ;)

      Usuń
    6. Faktyczie ta Camille Clifford zadziera wysoko brodę...:D Lily Elsie ma w sobie coś na prawdę wyjakowego i przejmującego. Uwielbiam ją:) I te jej stylizacje! Rany Boskie:D A co do halki, jeżeli jest z bawełny to nawet cienkie materiały szyje się na prawdę łatwo! Igła 70 i jedziesz!:)

      Usuń
    7. :D Ech, po prostu nie lubię materiałów, na których widać każdy błąd i krzywy ścieg, a tych u mnie nie brakuje ;p

      Usuń
    8. Nie bądź tak surowa dla siebie:) Nie masz podstaw;) Gdybyś siedziała w tym fachu 20 lat i dalej była do tyłu, to mogłabyś sobie wyrzucać:) Kiedyś dorównamy Augustyntytar i będziemy szyć w pełni profesjonalnie tylko z jedwabiu, bawełny i lnu:)

      Usuń
    9. Jestem surowa dla mojego lenistwa :) A na jedwabie trzeba będzie jeszcze zarobić! ;D

      Usuń
    10. W takim razie faktycznie masz rację:)Lepiej nie osądzaj swojego lenistwa, tylko je zmień;) Albo najmij szwaczkę kiedyś;)

      Usuń
    11. O nie, to by mi odebrało całą satysfakcję! ;)

      Usuń
  9. Pięknie wyglądasz, bardzo do ciebie pasuje taka stylizacja:) myślę że większy kapelusz lepiej by wyglądał, ale ten również pasuje:)
    Też uwielbiam gorsety chociaż jeszcze żadnego nie założyłam, może uda mi się kiedyś w końcu jakiś kupić:D
    A co do broszki to ja swoją kupilam tu passionroom.pl.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuj tak jak ja - kupić używany gorset i przerobić go według własnych potrzeb i preferencji ;) Sądząc po zaawansowaniu twoich sukni nie będziesz miała raczej technicznych problemów, a masz wtedy od razu przy okazji zapięcie i fiszbiny :)

      Wielkie dzięki za tą stronę - jest super, na pewno coś sobie wybiorę! ;)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoja uroda doskonale współgra z czasami, którymi się fascynujesz - drugie zdjęcie jest przepiękne.

    OdpowiedzUsuń