sobota, 21 września 2013

wywiad z jennifer rosbrugh z historical sewing! / jennifer rosbrugh interview


Dzisiaj, po dłuugiej przerwie, mam dla was post-niespodziankę! Sama nie do końca wierzyłam w ten szalony pomysł, ale udało się.


Większość z was zapewne kojarzy stronę historicalsewing.com. Oprócz przepięknych strojów autorki, Jennifer Rosbrugh, możemy znaleźć tam całą masę przydatnych i sprawdzonych w praktyce wskazówek oraz porad. Sama korzystałam z nich już niezliczoną ilość razy przy "rozpracowywaniu" najróżniejszych epok. Czy chodzi o kształt krynoliny, ilość materiału potrzebną do uzyskania odpowiedniej falbany, problematyczną krawędź gorsetu - Historical Sewing zawsze przychodzi mi z pomocą w lekki i przystępny sposób.


Zastanawiało was kiedyś, jak to się robi w Ameryce? Ciekawi was autorka Historical Sewing? A może chcielibyście dowiedzieć się, jak wygląda życie prawdziwego, doświadczonego costumera?


Kto lepiej niż sama Jennifer może wam o tym opowiedzieć!



Jennifer Rosbrugh podczas Costume College 2013


---

NOTE to English-speaking readers: Here's a short interview with the lovely Jennifer Rosbrugh of Historical Sewing. You'll find the English version at the end of the post.




Jak długo zajmujesz się robieniem kostiumów i jak przez te lata zmieniał się twój stosunek do costumingu? Jaki był twój pierwszy kostium?


Szyłam własne ubrania mniej więcej od dwunastego roku życia. Zawsze uwielbiałam epokę wiktoriańską, zwłaszcza zrealizowane w latach 80. ekranizacje Ani z Zielonego Wzgórza, których akcja toczy się w latach 1890. Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że epoka wiktoriańska trwała ponad 60 lat! Kiedy zabierałam się za robienie kostiumów, moim pierwszym projektem była suknia renesansowa inspirowana kreacją z filmu "Ever After" - z aksamitu w najpiękniejszym odcieniu błękitu! Później odkryłam wykroje sukni regencyjnych i wiktoriańskich i na dobre przepadłam w dziewiętnastym wieku. Zawsze chciałam tworzyć ukochane kostiumy, jednocześnie doskonaląc swoje umiejętności i ucząc innych. Przez pewien czas usiłowałam być tak dokładna w odtwarzaniu historii, jak tylko to możliwe. Było to jednak wymagające i znacznie spowalniało tempo mojej pracy. Pozwoliłam sobie więc na podążanie za głosem serca i skupienie się na tym, co kocham.


W ilu kostiumowych imprezach rocznie bierzesz udział? Które z nich są dla ciebie najważniejsze?


Najbardziej ekscytującym dla mnie wydarzeniem jest doroczny Costume College w sierpniu. Od 2000 roku należę do Costumer's Guild West* i właśnie wtedy po raz pierwszy brałam udział w kochanym CoCo. Żeby przekazać ludziom całą użyteczną kostiumową wiedzę jaką zdobyłam, w 2004 roku zaczęłam udzielać lekcji w trakcie eventu. Naprawdę go uwielbiam! Do innych imprez w ciągu roku należą obozowiska i pikniki z okresu wojny secesyjnej, czasem może jakiś bal czy kolacja. Łącznie wychodzi około sześciu wydarzeń rocznie.


*Costumer's Guild West - organizacja w Stanach Zjednoczonych skupiająca kostiumowców z zachodniej części kraju


Która z epok jest, twoim zdaniem, najprostsza do rekonstrukcji i najlepsza dla zaczynających swoją przygodę z kostiumami?
Specjalizuję się w dziewiętnastym wieku, wiec patrzę na wszystko pod tym kątem. Najłatwiejsza epoka? Regencja/czasy Jane Austen/wczesne lata 1800. Choć jest trochę roboty przy dopasowywaniu tak drobnej góry, sukienki łatwo jest złożyć w całość nawet początkującym. Lata 1860-te również są nie najgorsze z nieskomplikowanymi stanikami i prostymi spódnicami. Poza dziewiętnastym wiekiem polecałabym lata 1920 lub 1960 ze względu na ich prosta sylwetkę.


Jak zachęciłabyś tych, którzy chcieliby uszyć coś historycznego, ale obawiają się porażki?

Porażkę poniesiesz tylko nie próbując! Najlepsze, co możesz zrobić, to zabranie się za "coś". Cokolwiek. Krok naprzód. Uczysz się tylko robiąc coś. Zdziwi cię, jak wiele możesz osiągnąć tylko przez ruszenie naprzód. Nawet 20-30 minut dziennie lub kilka godzin tygodniowo pomoże ci skończyć swój projekt. Po prostu to zrób! I nie oglądaj się za siebie.

Czy jest jakaś epoka, której szczerze i bezwarunkowo nienawidzisz?
Nie nienawidzę żadnej epoki, ale jest kilka, za którymi naprawdę nie przepadam. Jeśli mowa o dziewiętnastym wieku, ja i lata 1860. to niezbyt udane połączenie. Jestem w stanie znaleźć projekty czy kolory, które mi się podobają, i bez problemu mogę je odtworzyć, ale ogólnie rzecz biorąc nie przepadam za tą epoką. Wolę zamiast tego falbaniaste, urocze trendy lat 1870.


Bardzo trudno znaleźć odpowiednie i zgodne z historią mody obuwie, które łaskawie obejdzie się z twoim portfelem i dobrze uzupełni cały strój. Jak sobie z tym radzisz? Czy posiadasz osobną parę butów do każdej epoki, którą odtwarzasz?


Z ręką na sercu, do moich historycznych kostiumów od lat noszę tanie buty ze zwykłego sklepu. Proste balerinki i para butów "Mary Janes" na niskim obcasie starczają na niemal każdą dekadę XIX wieku. Można też zmienić ich wygląd rozetkami ze wstążki przyklejonymi albo służącymi za zapięcia. Mam również parę współczesnych butów za kostkę, których używam do obozowisk z Wojny Secesyjnej. Trzeba uważnie rozglądać się po sklepach, ale zwykle można natrafić na nowoczesne obuwie, które jest na tyle proste, by móc przenieść cię w czasie.


Gdzie według ciebie leży granica między byciem "wiarygodnym historycznie" a nadmierną dbałością o historyczne szczegóły? Czy powinniśmy używać tych samych materiałów, z których korzystano kiedyś, czy ważniejszy jest wykrój i ogólna sylwetka?

Uważam, że można być wystarczająco dokładnym historycznie w odtwarzaniu ubiorów, używając dostępnych nam dziś materiałów. Równocześnie polecam raczej materiały z włókien naturalnych, które można było nabyć również dawniej (bawełna, jedwab, wełna i len). To cięcie i dopasowanie ubrania tworzy odpowiednią sylwetkę. Choć każda epoka charakteryzuje się określoną sylwetką, można dopatrzeć się całego mnóstwa szczegółów, które decydują o ogólnym kształcie. Jeśli więc twoja tkanina została odpowiednio dobrana, a sylwetka charakterystyczna dla wybranej epoki, jesteś całkiem blisko wiarygodności historycznej.

Kiedy jednak kostiumowiec zaczyna zagłębiać się zbyt mocno w szczegółowe aspekty epoki, zgorzknienie może pojawić się dość szybko. Tak, za dużo poszukiwań i nauki może zniszczyć hobby zwane kostiumami historycznymi i radość z tego, co robimy. Nie będziemy nigdy w całości wiarygodni i dokładni, ponieważ żyjemy w dzisiejszym świecie. Nigdy nie możemy oddzielać naszego współczesnego życia i doświadczenia od naszego szycia, naszych projektów, nawet naszych wybranych historycznych postaci. Ale czyż nie to jest właśnie piękne w kostiumowym hobby? Relacje z wieloma ludźmi, wszystko z powodu wspólnej miłości do tej samej przeszłości. To kontakt z innymi równie "świrniętymi" jak my sprawia, że jesteśmy tutaj, ubierając się w suknie sprzed stuleci. I wspólnie marząc o pięknym świecie... :-)



Wywiad w oryginale/ENGLISH VERSION

How long have you been making costumes and how have your attitude towards costume making changed throughout the years? What was the very first costume you made?

I've been sewing my own clothes since about 12 years old. I had always loved the Victorian Era especially the 1980s Anne of Green Gables films which were set in the 1890s. Little did I know the Victorian Era covered 60+ years! When I got into making historical costumes my first project was a Renaissance dress styled after a gown in the movie Ever After. It was the most gorgeous shade of blue velvet! From there I discovered patterns for Regency and Victorian dresses and I was lost in the 19th Century. My attitude has always been to make costumes that I love while improving my skills and teaching others. I did go through a period of trying to be as historically accurate as possible. I found that challenging and it slowed my sewing down considerably. So I gave myself grace to follow my heart and stick with projects I love.
How many costume events (approximately) do you attend a year? Which are the most important for you?

The most exciting costume event of my year is the annual Costume College in August. I've been with Costumer's Guild West since 2000 when I first attended our beloved "CoCo." To pass on all the great costuming information I had learned, I started teaching at the event in 2004. I truly LOVE it! Other events throughout the year include American Civil War encampments, picnics, and perhaps a ball or dinner. It works out to about six or so.

Which of the eras is, in your opinion, the easiest to sew and the best to start ones costume adventure with?
I specialize in 19th Century so my opinion comes from there. The easiest? Regency/Jane Austen/Early 1800s. Although there is a lot of fitting to be done on such a small bodice, the gowns are easy to put together for someone beginning in historical costuming. The 1860s aren't too bad either with their basic bodices and straight skirts. Outside of the 1800s I would recommend 1920s or 1960s vintage for their simple shaping.

How would you encourage all of those that would like to start sewing historical clothes but fear they'd fail?

You only fail if you don't try! The best thing to do is to get moving on *something*. Anything really. Take a step forward. You only learn by doing. And you would be surprised at what you can accomplish if you just take the next step. Even 20 or 30 minutes a day or a couple hours each week will have you completing projects. Just go for it! And don't look back.

Is there a fashion era you truly, unconditionally hate? If so, why?

I don't "hate" any era but there are some I truly dislike. Again, sticking with the 19th Century, the 1860s and I don't really get along. I can find designs or colors I like, and can successfully create gowns from the era, but overall I don't have a passion for it. I prefer the fluffy, pretty fashions of the 1870s instead.

Usually it's very hard to get appropriate and period accurate shoes that won't ruin your budget, but make the outfit complete. How do you deal with it? Do you have a pair for every fashion era you recreate?

In all honesty, I have been wearing cheap retail shoes for years with my historical costumes. A basic flat slipper and a pair of low-heel Mary Janes cover nearly every decade in the 1800s. You can also change their look with ribbon rosettes glued on or made into shoe clips. I do also have a pair of modern ankle boots that I wear for Civil War camping. You have to keep an eye out in stores but usually you can find a modern shoe that is basic enough to carry you through time.

Where do you think is the boundary between being "historically accurate" and caring about historical details too much? Should we use the same materials people did back then, or is it more about the pattern and the shape in general?

I believe you can be quite historically accurate in your clothing using what is available to us today. Although, I always recommend natural fiber fabrics that were available then (cotton, silk, wool and linen). The cut and fit of a garment is what creates the silhouette. Even though each era has a general silhouette, you can find an array of differences within that defined shape. So if your fabric is well chosen and the silhouette is recognizable to that era, you've come pretty close in historical accuracy.
However, when a costumer starts delving too deeply into the finer points of an era, unfortunately a sour attitude can develop very easily. Too much research, yes, can be detrimental to the hobby that is historical costuming and the enjoyment of why we do it. We cannot be completely accurate because we are living in today's world. We can't ever separate our modern lives and experiences from our sewing, our projects, even our historical characters. But isn't that what makes this hobby of historical costuming beautiful? To interact with a variety of people, all of whom come together from a simple love of a similar pastime. Connecting with others as "weird" as us is why we are here dressing in clothing from the past. And dreaming of a beautiful world... :-)

---

To cała moja rozmowa z Jennifer. Mam nadzieję, że nie wywoła nudności u wrażliwszych angielskojęzycznych, starałam się. Jak podoba wam się taki rodzaj postów? Czy jest jakaś kostiumowa blogerka, którą chcielibyście lepiej poznać?... :)

A już niedługo pewna inna wywiadowa niespodzianka... Wszystko wskazuje na to, że tym razem to naprawdę ważna sprawa!

15 komentarzy:

  1. Oj, mam jedną, Augustintytar ;p Wiesz co? ;D Zrobiłam się wieeeeeeeeelką przyjemność! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Eleonoro, jestem pod ogromnym wrażeniem :) Świetny wywiad, czytałam go ze szczerą przyjemnością! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Chociaż tłumacząc go miałam wrażenie, że poziom literacki tego posta będzie raczej marny.

      Usuń
  3. Ale fajny pomysł na post :)
    Tak przypuszczałam, że regencja jest najłatwiejsza w wykonaniu, ale... lata 60.?! :O Cieszy mnie to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Też mnie to zaskoczyło :O Chociaż w sumie już jakiś czas temu stwierdziłam, że o wiele, wiele łatwiej szyło mi się suknię Jane Eyre niż regencję - a że od JE do wojny secesyjnej niedaleko i kroje podobne, więc może to kwestia nieskomplikowanych cięć ;)

      Usuń
  4. I enjoyed your interview with Jennifer. I know her, and have attended the same convention and events with her. She is a great inspiration to all of us.
    Val

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! I must say I really envy you guys the kind of community you have and develop so vividly.

      Usuń
  5. Hej :), nominowałam Cię do Liebster Blog Award :)
    http://aethropolis.blogspot.com/2013/09/43-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Eleonoro ja tylko jedną małą poprawkę zasugeruję, raczej ze względu na nabytą "czepliwość" językową. Ponieść porażkę, odnieść sukces, nigdy zamiennie :)
    Poza tym, świetna rozmowa! Uwielbiam słuchać i czytać o pasjach :)

    OdpowiedzUsuń