sobota, 26 października 2013

osiemnastowiecznie - stays i buciki / my 18th century stays and shoes

Stays skończyłam już dawno temu, ale jakoś nie było okazji zrobić im zdjęć (...no i tak długo je się zakłada!! :D). W końcu temat był na tyle przeterminowany, że stwierdziłam "A, co tam. Pokażę je razem z gotową suknią". Nie pomyślałam tylko, że sama suknia będzie powstawała milion lat. 

Ale, ale! Załapiecie się też na fotki moich śmiesznych osiemnastowiecznych butów. Kiedy Daisy je zobaczyła, powiedziała: "Wooow! Są strasznie brzydkie, ale wyglądają tak... epokowo!". To mniej więcej wyraża mój do nich stosunek. Sprzedawczyni w second-handzie prawdopodobnie wątpi teraz w mój dobry gust, ale z resztą outfitu prezentują się znakomicie.

Stays - uszyte z dwóch warstw grubego materiału. Pierwsza próba gorsetu pół-fiszbinowego z podszewką zakończyła się porażką, dlatego poprzestałam na minimum i zmieniłam koncepcję. Nie był to taki zły pomysł. Zawsze podobały mi się gorsety pełnousztywniane, a z tworzenia go miałam tyle zabawy i radości, że jeszcze zanim skończyłam, postanowiłam uszyć kiedyś kolejny. Przede wszystkim fajnie wciska się fiszbiny do kanalików - od razu widać efekt pracy.

A, no właśnie - fiszbiny. Użyłam opasek kablowych, o, takich - szerokość 4,8mm, różnej długości. Na początku zainwestowałam w 50 0pasek, ale okazało się, że zużywam je dość szybko. Ostatecznie skończyło się na około 90 fiszbinach (licząc te krótkie, niedorobione). Wykrój powstał dzięki tej stronie  - znajdziecie tam generator wzoru, który po małych modyfikacjach może służyć za bazę gorsetu XVIII-wiecznego. Ustawienie fiszbin bezczelnie odgapiłam od dziewczyny z tego bloga, zmieniając tylko jedną rzecz - patki są u mnie nieusztywniane.


I finished my first stays a long time ago, but had no time to take the photos (and it's soo loong and tiresome to put them on!). I decided to show them with the finished dress, but didn't suspect sewing it would take me that long...

You'll also get to see my funny 18th-century-like shoes I found in a second hand shop the other day. They're rather hideous from the modern point of view, but look historical (well, at least more historical than my black high heels.) The shop's seller probably doubts in my fashion taste right now.


So the stays are sewn of two layers only. I really suck at multi-layer sewing - two layers were the best I could get, honestly. Luckily, the fabric I used was rather thick. 


At first my goal was to make half-boned late 18th century stays, but after a while I changed my mind and, because I was always fond of full-boned stays, decided to give them a try. And I really loved it! Pushing the boning into those tiny channels was so much fun!


I used 4,8 mm (no idea how many inches, sorry!) cable ties - about 90 of them. Thanks to this site, I didn't have to worry about the pattern, while the design was shamelessly stolen from here. I just left the tabs unboned.







(Bardzo złe zdjęcia zawdzięczacie tym razem późnej porze robienia oraz chamskiemu przycinaniu kadrów, co skończyło się zaawansowaną pikselozą.)

Całość wykończyłam lamówką (ręcznie - ja!! czy to nie wspaniałe?), nie pytajcie, co mnie pokusiło o taki kolor. A teraz trochę o moich innych śmiesznych błędach:

1. Widzicie te metalowe oczka? Haha, wynaleziono je w latach 20. XIX wieku. Dowiedziałam się o tym zaraz po wielkich zakupach, w trakcie których wydałam fortunę na narzędzie do ich nabijania. Nie mogłam uwierzyć, że tego nie przewidziałam - przyzwyczajona do XIX wieku, w którym techniki są zbliżone do tych nowoczesnych, nie wpadłam na to, żeby przejmować się, "czy to już wymyślili". Trudno, pomyślałam! Zapłaciłam? Będą oczka. 

2. Sznurowanie. I znów. Kto by pomyślał, że wtedy sznurowano INACZEJ. Spiralnie, zamiast na krzyż. Oczywiście zauważyłam to już po nabiciu oczek, co uniemożliwiło mi specjalnie ich ustawienie. Na szczęście to jakoś dało się obejść, chociaż stays odrobinkę się przez to krzywią.

3. Nie wzięłam pod uwagę moich odstających łopatek. Zazwyczaj pamiętam o nich, konstruując tyły sukni - ale nie pomyślałam, że ramiączka mogą przez to dziwacznie się układać. Mama poradziła mi, żebym troszkę je przycięła, ale to było już po obszyciu całości lamówką. Dziwne ramiączka zostają.


Dzięki w miarę miękkim fiszbinom stays są "prawie że wygodne", a kształtują i spłaszczają sylwetkę. Zastanawia mnie tylko, czy powinny wrzynać mi się w plecy. No i sznurowanie to prawdziwa męka. Zajmuje wieki. 


Ridicoulusly bad photos - again. Have I mentioned my room is really dark?
I finished the stays with a bright green tape, no idea why I chose this colour.
Now a bit about my stupid mistakes:

1. Metal eyelets! Seriously, I had no idea 18th century people haven't invented them yet. I found out right after I spent a lot of money on a set metal eyelets & this little machine to attach them, so... Nevermind. I payed for it.

2. Lacing. Again, I haven't even thought about it. Why would they do it the other way round? 
3. My shoulder blades. They're kinda odd and that makes the stays look odd too.

Anyway... Thanks to rather soft boning stays are almost comfy, still they shape my body.




Teraz czas na buciki...

Now - the shoes!




Ta-da!


A już niedługo ciąg dalszy moich zmagań z osiemnastym wiekiem.

40 komentarzy:

  1. Eleonoro, Twój gorset jest cudowny! Nie wiem na czym to polega, ale ja po prostu bardzo lubię Twój styl szycia :)
    I oczywiście już nie mogę się doczekać sukni! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gorset jest świetny! Podziwiam Twoje tempo pracy i nauki szycia, Eleonoro :) Ja jestem wiecznie początkująca :P
    Buty też fajne :) Ciekawe, jak będą wyglądały z sukienką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, jakie tempo :P Zaczęłam je chyba zaraz po tym, jak się ostatni raz widziałyśmy w wiadomych okolicznościach ;) Mam wrażenie, że umiejętności mi z czasem przybywa, a błędy robię wciąż te same :D

      Usuń
  3. Jakie ty masz tempo! O.o Moje stays leżą mi na kolanach, ostatnie panel się wszywa, potem podszewka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam tempo, ze dwa tygodnie intensywnej pracy :P

      Usuń
  4. Bardzo fajny gorset, już nie mogę się doczekaż aż pokażesz suknię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam nadzieję, że też wyjdzie nie najgorzej ;)

      Usuń
  5. Ooooh! Eleonora! Your stays are so beautiful!! I totally know what you mean by taking forever to tie yourself in! Ha! You need a break when you are done! The color is gorgeous and so are the metal grommets ;-)!! Your shoes are really neat looking as well! I cannot wait to see your dress! Huzzah!

    g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Gina! But it's like sooo much longer then putting a victorian corset on, and I have to do it every time I want to try the bodice on, or it won't fit... And I can't even use my lovely mannequin, cause I can't squeeze it, haha!

      Usuń
  6. Eleonoro, jesteś jak torpeda! :D Podziwiam Cię za to w jak szybkim czasie powstają nowe projekty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, mój poprzedni projekt to bodajże sierpniowy wypad do Łazienek, więc chyba najwyższa pora coś zdziałać :)

      Usuń
  7. Piękne ;) prawda, jaką to wsadzanie fiszbin daje frajdę? :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudeńko, Jezu, jak ja Cię podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Buty są świetne! Zresztą gorset też. Muszę Ci powiedzieć, że z przyjemnością czytam Twoje wpisy dotyczące szycia. Jako że ja kompletnie nie znam się na szyciu, to z reguły pomijam wpisy dotyczące szczegółów, a u Ciebie zajrzałam nawet na linki. I wiesz co? Nigdy bym nie pomyślała, że gorset można usztywnić tymi śmiesznymi plastikami. Chociaż ja dzięki nim naprawiłam ostatnio imbryk do herbaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy jakiś czas temu o nich usłyszałam, wydawało mi się to bez sensu. Zresztą mój tata (specjalista) też podszedł do tych opasek sceptycznie, bo są bardzo giętkie. Ale spróbowałam i jak widać w ilościach hurtowych, jedna koło drugiej potrafią być sztywne :) Imbryk? Serio?? Ale jak? :D

      Usuń
    2. Po prostu miejsca przy rączce, które miały zaciski z wikliny nieco się uszkodziły, więc wspomogłam je tymi właśnie opaskami:) Najważniejsze, że działają :)

      Usuń
  10. JEJKU, naprawdę świetny kostium, widać ,że wszystko idealnie dopasowane :)
    Pozdrawiam cieplutko ♥
    i zapraszam do obserwacji ;)

    http://anja-bloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki! :) Już zaglądam na twojego bloga ;)

      Usuń
  11. Cudo! W życiu bym nie pomyślała, że opaski kablowe mogą mieć takie zastosowanie. :D Człowiek uczy się całe życie.
    A buty... No cóż, faktycznie epokowe. Ze współczesnym strojem wyglądały by dziwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baardzo dziwnie :D Niestety, bez sukni wyglądają, jakbym przebrała się za jakiegoś markiza :P Na szczęście w połączeniu z halką jest już lepiej...

      Usuń
  12. Taak, wsuwanie fiszbin <3 Strasznie podoba mi się kolor tej lamówki (ale ja wczoraj właśnie obszywałam szwy bordowej sukienki chabrową, więc ostrzegam mam skrzywienie:P). A cable ties są super, usztywniałam moje regencyje stays (które pół roku temu wyszły za duże i jakoś nie miały czasu/chęci zacząć się od nowa).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie miałam zbyt wielkiego wyboru - albo inny, niepasujący odcień czerwieni, albo brąz, albo ta raniąca oczy zieleń. Postawiłam na kontrast - szkoda tylko, że taki świąteczny :D O, proszę! Czemu się nie chwalisz? ;)

      Usuń
  13. Wow:D Jaka sylwetka;) Faktycznie masz tempo kobieto;) Wrzyna się w plecy właśnie dlatego, że fiszbiny kończą przy patkach i nie biegną wzdłuż nich, ale takie gorsety również bywały;) Dobra robota;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no widzisz ;) Czyli chodzi właściwie o to, że gorset jest trochę za krótki?

      Usuń
    2. Nie.:) Nawet nie za krótki:) Tylko przedłużając fiszbiny do końca patek, nie czujesz dyskomfotu z powodu wbijania się fiszbin, które kończą się w talii;)

      Usuń
  14. Co tu dużo pisać - jestem pod ogromnym wrażeniem! Mega zdolna i zaradna z Ciebie dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
  15. jestem również pod wrażeniem, gdyż jestem fanem gorsetów - XVIII wiecznych na pierwszym miejscu. Chcę sie podzielic jedną uwagą - czy nie uważasz, że zgodnie i ideą XVIII wiecznego gorsetu powinien on bardziej "wypychać" biust do góry?
    może to tak wyglada na zdjęciu, ale wydaje mi się , że (rozmiar biustu nie ma tu wiekszego znaczenia :) } powinien bardziej spłaszczać biust, a tym samym wypychać go niejako "pod brodę", ale to tylko taka moja opinia, a w ogóle to jest coś pięknego, doskonale usztywnia łopatki, by dama zawsze była elegancko wyprostowana - i to zrobiłaś doskonale!
    A buciki - mistrzostwo swiata! - też bym chciał takie mieć do mojego stroju markiza
    pozdrawiam
    Ludwik August

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda - zauważyłam właśnie, że gorset daje bardziej regencyjny niż rokokowy efekt, w każdym razie porównując z innymi blogerkami. Nie wiem jeszcze, czego to kwestia...

      Usuń
    2. a co do opasek kablowych, to bardzo dobre rozwiązanie, też to kiedyś stosowałem, a żeby fiszbiny były sztywniejsze można wkładać w tunel podwójnie
      a suknia będzie a la francaise? czekam :)
      Ludwik August

      Usuń
    3. Taki mialam na początku plan, ale nie przewidziałam, że aż tyle opasek zużyję :/ Suknia angielska ;)

      Usuń
  16. Tak zaglądam po raz milionowy do tego postu, bo planuję również takie stays. :>
    Już zaczęłam robić mock-up.
    I mam pytanie techniczne odnośnie opasek kablowych: jak to świństwo (przepraszam:P) ładnie przyciąć do pożądanej długości? Nie chce mi się jakoś tego dydolić nożyczkami, bo bywa ciężko... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ja chamsko cięłam nożyczkami :P Nie jest tak źle, tylko nie mogą być tępe.

      Usuń
  17. Ale mi coś tu nie pasuje w tym gorsecie. I tak myślę co. ;o Chyba powinien być nieco dłuższy, tak myślę, a fiszbiny jednak lepiej jak się końca w patkach, nie wbijają się w plecy, a i tak ładnie to wygląda, tak równo, leciutko odgięte patki :3 I następnym razem nie przerabiaj elżbietańskiego gorsetu na osiemnastowieczny, przerób wzór osiemnastowiecznego na swoje wymiary, mimo wszystko powinno być lepiej :)
    I broń boże nie odbieraj tego jako ataku na siebie czy coś, ani hejta jakiegoś, bo piękne stroje szyjesz :D Ja po prostu się znam bardziej na gorsetach, a troszkę mniej na sukniach ;3
    Ogólnie opaski zaciskowe są świetne jako fiszbiny, do XIXwiecznego gorsetu i takich teraźniejszych, co mają redukować i kształtować talię również ich używam, tylko o wieeele grubszych, albo jak Ludwik, wkładam po 2 sztuki, ok 12cm w talii mniej! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze podejście do osiemnastego wieku, więc na pewno jest sporo błędów ;) No, patki na pewno następnym razem usztywnię, i spróbuję po dwie opaski, bo teraz gorset jest trochę za bardzo giętki. 12 cm? Jak? :O

      Usuń
    2. Dobrze dopasowany wykroj przede wszystkim i wycwiczenie ciała.
      A ja się zamierzam z uszyciem kolejnego stays, ale używając fiszbin z rattanu, lub bambusa. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;o xD

      Usuń
    3. Dobrze dopasowany wykroj przede wszystkim i wycwiczenie ciała.
      A ja się zamierzam z uszyciem kolejnego stays, ale używając fiszbin z rattanu, lub bambusa. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;o xD

      Usuń