wtorek, 5 listopada 2013

moja sukienkowa wishlista / ...my dress wishlist

W sumie na ten pomysł wpadłam jakiś czas temu, ale stwierdziłam, że to trochę jak zaspojlerowanie własnych zamiarów na najbliższy rok/parę lat. Trudno! Poczujcie się wyróżnieni. Ochota do wywnętrzania jeszcze mi nie minęła - dziś pora na suknie, które od dłuższego czasu bezsprzecznie podziwiam i chciałabym kiedyś podjąć się próby ich rekonstrukcji. A druga część dzisiejszego tytułu? Hm... Z tym też zmagałam się już dłuższy czas. W końcu tłumaczenie postów zajmuje sporo czasu i wysiłku, poza tym boję się palnąć jakąś gafę i stać się internetowym memem. Ale tak chyba będzie najwygodniej, a szkoda mi ograniczać się tylko do polskich czytelników - zwłaszcza, że ci zagraniczni są bardzo otwarci i pomocni.


So.. Here it is, the English translation. I was actually about to do it for a long, long time, but feared I'm not capable of it/not skilled enough. Today I made up my mind at last and decided to spend some extra time on translating my posts. I'll start with this one and, hopefully, will manage to translate all of the previous posts out here (or at least most of it).  As for today, I'm about to show you the dresses that I have long admired and delighted in, and that I'd like to sew one day. The order of the dresses is completely random.


Gotowi? Zaczynamy! Suknie jak zwykle niepoukładane wg preferencji, stopnia "chcenia" czy czegokolwiek innego. Spora część już pojawiała się na blogu.




O, tak! Zaczniemy od pani, która pojawiła się tu niedawno. Przedtem obyło się bez komentarza, ale teraz muszę zdradzić, że kocham tę suknię wielką miłością. Sam pomysł na paski połączone z figurą osy (paski i osa, czaicie?) jest genialny. Nie mówiąc już o tym, że pasy zwężają się w okolicy talii, jeszcze bardziej ją wyszczuplając. Nie wiem, czy dorwę kiedyś taki materiał (miałam w życiu epizod z własnoręcznym malowaniem pasów na materiale i wolałabym do tego nie wracać), ani czy nauczę się idealnie dopasowywać poszczególne panele sukni tak, żeby paski się zgadzały - ale bardzo, bardzo bym chciała!


The trouble with the dress above is a) the fabric and b) my poor sewing skills. Even if I somehow managed to get a striped fabric with stripes gradually reducing in the waist area, I doubt I'd be able to sew it properly (stripes are still the "don't-even-try" stuff for me). Well, one can always dream, right?




(suknia po prawej) Na tę suknię natknęłam się robiąc research do mojej sukni angielskiej i pokochałam to połączenie kolorów! Delikatne pastele, wzorzysta (znów pasy!) tkanina wierzchnia, fichu (?) spięte na krzyż, i ten kapelusz... Cudo!


I'm soo in love with the pastel colours of Keira's dress! The crossed fichu (it's a fichu, right? I still suck at 18th century) also makes the outfit unique. As well as the hat, aahh!




Suknia ślubna Jane. Uwielbiam ją! Jest dla mnie połączeniem delikatności z wiktoriańską surowością. Nie wiem, czy porywałabym się na szycie sukni ślubnej tylko dla samego kostiumu (no dobra, wiem, że nie), ale nie zmienia to faktu, że z chęcią zobaczyłabym w mojej szafie (skrzyni).


Jane's wedding dress is a combination of romantic subtleness and Victorian severeness to me. I don't think I'll attempt to recreate it anytime soon (it would seem odd to put a wedding dress on without purpose), but I still would love to have it.



Tak, zanudzę was tym obrazem na śmierć. Ale cóż, pasuje do wszystkich rankingów i postów związanych z moją ulubioną sztuką. Ostatnio polubiłam kolor liliowy i tym bardziej zapragnęłam odtworzyć suknię Lady Agnew. Wszystko w swoim czasie!


Yup, the famous Lady Agnew of Lochnaw's dress! I must admit I'm kind of crazy about the painting. I've seen it over ten years ago and now, after getting to know the fashion history better, I like it more because of the era. The colours are splendid as well. Lately I became a huge fun of lilac, so I fancy the dress even more!



Do tej sukni przymierzam się już całkiem poważnie! Niestety, sporym mankamentem obrazu jest to, że nie widać dokładnie, jak suknia jest skonstruowana - trzeba trochę nazmyślać. O ile dół sukni jakoś da się odtworzyć, o tyle stanik jest już raczej niejasny. Myślałam o udrapowaniu przodu na krzyż, żeby nawiązać do litery X w tytule.


The main problem with this dress is that... you can't really see it! It's a bit messy when it comes to the skirt, but it's the bodice that's unclear to me. Since I'm seriously considering sewing it, I would have to figure it out. I was thinking about draping the front a little bit, crossing the two pieces to smartly refer to the title...



O tak! Tu przynajmniej coś widać. Kolejny portret, który lubię, a któremu chętnie skradłabym kieckę (o ile można cokolwiek ukraść portretowi). Co prawda robi mi się trochę słabo na widok tych wszystkich falbanek, a góra jest podejrzanie gładka, ale suknia i tak ma w sobie niezaprzeczalny urok. 


If I would have the courage to attempt all those crazy ruffles, I would. Definitely. The bodice seems suspiciously smooth, but I guess there are some ways (a proper corset and tons of boning, probably) to make it look like that.



Ta suknia była moją tapetą przez jakieś pół roku. Wystarczyło, żeby obmyślić taktykę, sposób wykonania, i czas potrzebny do zaoszczędzenia na taką ilość tafty. Jeszcze nie wiem, kiedy dokładnie, ale wiem, że ta suknia w najbliższej przyszłości powstanie.


This dress appears a lot when it comes to 1860's ball gowns, but I think it totally deserves to be shown and admired that often. I love how the connection of colours doesn't make it look silly and girly. Sadly, I haven't be able to get a fabric in that particular shade of pink - the ones I've seen so far are more a "Barbie's dream prom" type of thing.






Nie, nie chodzi o tę konkretną suknię. Po prostu chciałabym wreszcie uszyć coś inspirowanego prerafaelitami. Chociaż nie przepadam za średniowieczem, oni przedstawiają je w tak magiczny sposób, że nie sposób się oprzeć. Lejące się, powłóczyste szaty, szale i peleryny... A do tego rozwiany włos, kwiaty - czego więcej trzeba do szczęścia?


Though I'm not a huge fan of medieval fashions, pre-raphaelites make me long for a dress like the one above. I'm not saying this one in particular, but any of them. I just can't resist the magic of pre-raphaelite women and heroines. With their long, sweeping robes, wild hair and flowers everywhere...

So this is it! I'm not going to attempt all those dresses at once, neither am I going to attempt all of them. It's just a bunch of inspirations and dreams. I know my limits and I'm pretty sure some of the gowns are just too elaborated or require materials that I don't own and would probably never afford buying. 


Hopefully I haven't written anything stupid. As I said before, I'll be trying to translate the previous posts little by little. 



To chyba koniec! W każdym razie, na ten moment. Nie wszystkie z tych sukni powstaną, niektóre pewnie ukażą się dopiero za parę lat, ale chciałam gdzieś to uporządkować. Na pewno nie będą to dokładne repliki, a tylko inspirowane/naśladujące je suknie.

Ech... Muszę znaleźć synonim słowa "suknia". Jakieś pomysły?

32 komentarze:

  1. Uwielbiam patrzeć na takie suknie, także post przypadł mi bardzo do gustu:D Czekam w takim razie na przeniesienie obrazów do rzeczywistości :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że moje wersje chociaż trochę będą przypominać oryginał :P

      Usuń
  2. Na suknię Lady Agnew czekam z niecierpliwością, jest piękna! *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak! A co najlepsze, nie wygląda wcale skomplikowanie :)

      Usuń
  3. Niestety, ta suknia w paski jest malowana, od tego nie uciekniesz;) Pamietasz, jak wspominałam o tej sukni z "Jeźdźca...", że też malowana? Niektórych rzeczy nie przeskoczysz ;)
    A co do sukni "Madame X", to detale kroju widać ;p czarna satyna jedwabna lub bawełniana jest na całej sukni, a góra to drapowany właśnie czarny aksamit ;) Stanik składa isę bodajże z 5 lub 7 klinów usztywnianych fiszbinami, na nim przyszyto draperię ;)
    ?I? przypomniałaś mi ,że mam w planach uszycie sukni Jane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej mam już doświadczenie (dwie pary spodni :D). Kurczę! Spojrzałam pod odpowiednim kątem i faktycznie - teraz dopiero zauważyłam np, że stanik jest w szpic :O I drapowany tak jak przypuszczałam :P Suknię ślubną będziesz robić??

      Usuń
    2. Nie ślubną, po prostu się wymarzyła przyjaciółce;p Nie znam zresztą chyba nikogo kto chciałby wiktoriańską, zabudowaną suknię ślubną ;p (no, może za wyjątkiem mnie samej, ale ja ogólnie lubię przykrywające stroje ;p)

      Usuń
    3. Jestem pod wrażeniem jak Fombroweczka na podstawie obrazu rozpoznaje rodzaj tkanin i sposób uszycia, gdy ja widzę wszędzie zlewającą się czerń.. ale to uczy patrzeć, dzięki;) Po przyjrzeniu się też rozpoznałam aksamit na górze - gdyby cała była satynowa efekt nie byłby ten sam.

      Usuń
    4. Prawda? Fobmroweczka widać ćwiczy umiejętności nabyte podczas oglądania seriali kryminalnych :D Chociaż coś w tym jest i ja po wnikliwszej obserwacji wiem już, skąd podobne wnioski. Ale na pierwszy rzut oka zobaczyłam samą czerń :P

      Usuń
    5. Sprawiam złudne wrażenie, bezbłędnie na obrazie potrafię rozpoznać tylko i wyłącznie morę, reszta to mój domysł, Jarek pod tym względem jest lepszy ;) Co do krojów - wbrew pozorom, za dużo wariantów cięć nie bylo ;) A to już moje zboczenie rodzinne, że NAJPIERW widzę krój, potem materiał ;)

      Usuń
  4. W sumie.... To w mojej szafie, też mogły by wisieć, bo każda mi się podoba. :) Tylko, kto by mi to uszył. :P
    Pierwsza i przedostatnia wydaje mi się najtrudniejsza do wykonania, i jednocześnie najciekawsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedostatnia... Hm... Pewnie najtrudniejsze dla mnie byłyby te wielkie i równe plisy, no i marszczona wstawka u góry, ale ogólnie wbrew pozorom nie jest tak ciężka :) O wiele gorsze wydają mi się te draperie na sukniach z okresu tiurniury - nie mam bladego pojęcia, jak się za to zabiera!

      Usuń
    2. Właśnie te plisy miałam na myśli. Zrobienie turniury, to też nie lada sztuka, musi wyjść równo, odpowiednio się układać. Brrr...

      Usuń
  5. Yay for English translations! And I know it can be difficult to write in English but it gets easier every time. And it doesn't even matter (for me at least) if one doesn't write grammatically correct English because the most important thing is that people understand what you mean. To be honest, I often have difficulties expressing myself in English on my blog... But I try :) And I totally love that striped dress from the Duchess, too! I've always have. It's so beautiful.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Good to see it is needed! I just don't like finding out that what I wrote is somehow incorrect. It makes me angry that after learning English for the most of my life I'm still not able to use the right words. I must say I'm not a particular fan of 18th century fashion, but Georgiana Cavendish and British fashions seem a lot more agreeable to me than, for example, Marie Antoinette's gowns. The same thing applies to my favourite 1800-1820 stuff... Or maybe it's just my obsession with the British culture, haha. Too bad it doesn't result in some decent language skills!

      Usuń
  6. Ojej, co za wybór! Co do pierwszej sukni z "Księżnej" to muszę przyznać, że szaleję za nią od wielu lat (kiedy zobaczyłam film). I wtedy właśnie postanowiłam sobie, ze kiedyś muszę taką mieć i basta - a ponieważ na swoje umiejętności nie mogę liczyć, to na pewno w mniej lub bardziej odległej przyszłości będę chciała skorzystać z cudzych;) Też uwielbiam pasy, mimo, że są tak delikatne, ale kluczowe w tej kreacji.. jak tu znaleźć materiał? Gdybym na taki trafiła, myślę, że bym się na niego szarpnęła. Jest genialna w swojej prostocie i zarazem dopracowaniu szczegółów.. ona z kolei gościła u mnie jako tapeta przez długi czas, uwielbiam, kocham!
    Suknię ślubną Jane bardzo lubię, tak samo jak pastelową balową z koronkami podpiętymi do kokard.. wyrafinowana i subtelna jednocześnie. A o tej z portretu Sargenta też marzę od dawna, jest taka zmysłowa i fantastycznie skrojona!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, materiał-marzenie! Gdybym taki dopadła, też chyba nie miałabym wątpliwości. Mnie urzeka właśnie ta prostota i dopasowanie kolorów - niby zwyczajne, a tak zachwycające! Ja patrząc na suknię Madame X mam wrażenie, że jest właściwie bardzo nowoczesna. Jestem w stanie wyobrazić ją sobie na Oscarach! :)

      Usuń
    2. Można kupić taką satynową, kremową pościel w pasy. Materiał jest na tyle cienki, że niebieska podszewka sprawi, że matowe pasy będą niebieskie, a te błyszczące pozostaną kremowe :) Chyba da się to nawet kupić w złotawej wersji. Wiem to, bo moja sukienka na zjazd w Krakowie miała w pierwotnej wersji niebieską bawełnę jako podszewkę.
      Czekam niecierpliwie na suknię Madame X! Aha, i od razu uczciwie uprzedzam że jak uda mi się znaleźć odpowiedni materiał to pierwsza uszyję suknię nr 1 :P Mam ją na oku już od kilku miesięcy!

      Usuń
    3. Właśnie myslalam o materiale w stylu tego, co miałaś na zlocie :) O nie! Chociaż zagraniczne blogerki specjalnie umawiają się na robienie tej samej sukni w kilka osób, więc to moze być ciekawe doświadczenie ;)

      Usuń
    4. Ile zainteresowanych jedną suknią!:D Nie martwcie się, nie zrobię wam konkurencji:P Wiecie, że nie umiem szyć, jeśli na stare lata cokolwiek wyjdzie z moich planów to będzie dobrze:):)

      Usuń
  7. Suknia z "Księżnej" i brzoskwiniowa na krynolinie też są na mojej liście!
    Już nie mogę się doczekać, aż zaczniesz szyć te wszystkie stroje! Najbardziej chciałabym zobaczyć Cię w sukni madame X :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale byłoby śmiesznie, gdybyśmy wylądowały kiedyś w takich samych :D Na przykład na jakimś balu! A Madame X z tych z listy kusi chyba najbardziej!

      Usuń
    2. I bardzo dobrze, niech Cię skusi! :)
      Szkoda, że na tą, którą szyjesz teraz, nie wybrałaś od razu tej z "Księżnej"- może milej by Ci się ją szyło! :)

      Usuń
    3. Niestety, nie miałam funduszy na znalezienie odpowiednich materiałów... A w tym wypadku zależałoby mi na mniej więcej podobnych do oryginału ;)

      Usuń
    4. Szyjesz taką suknię?! :O Rewelacja! :) Oj, to trudna praca. Tylko gdzie będziesz paradowała w takiej ogromnej kiecce? :D

      Usuń
    5. Będę się martwić po uszyciu :D Ale podejrzewam, że na jednym z naszych kostiumowych spotkań! ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. ... a to tylko niewielka część tych, które mi się podobają! :)

      Usuń
  9. Och, za każdym razem zachwyca mnie ówczesna moda ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. druga, trzeci i czwarta suknia- lubię tą delikatność:) pierwsza pasiasta i ta czarna mnie osobiscie odstraszaja choc ciekawi mnie jak by wygladaly w Twoim wydaniu i na Tobie. prerafaelickie włosy mnie urzekają- to ideał od którego niestety odchodzę- zegnajrudosci, a witaj naturalny brąz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ale brąz również jest bardzo prerafaelicki! ;) Rossetti używał go wymiennie z rudościami.

      Usuń