piątek, 27 grudnia 2013

kostiumowe plany / my costume plans



Na blogach kostiumowych pojawiają się jedno za drugim "roczne podsumowania". Ponieważ takie podsumowanie miałam w planach na pierwsze urodziny bloga, zdradzę wam moje plany na najbliższy okres.

Niestety, ponieważ moja kostiumowa przygoda nie trwa nawet roku, za każdym razem, kiedy wymyślam sobie nowy strój, okazuje się, że muszę dorobić do niego cały arsenał bieliźniany, jak chociażby gorset, koszula, halka. Z gorsetem jest zawsze najgorzej, mieliście zresztą okazję oglądać moje małe koszmarki. Ale cóż, może skończę narzekać i przejdę do rzeczy.

Projekty ułożyłam mniej więcej chronologicznie według planowanej daty powstania.

1. Tiurniura lobster tail
2. Gorset z lat 1880
3. Suknia z ok. 1886 roku z odpinanym trenem i zmienianą na wieczorową górą (tak, dwa w jednym!)
4. Peleryna zimowa z lat 1840
5. Panier pocket hoops (bez powodu, po prostu mam ochotę)
6. Wyprawka do Książa (ok. 1825): suknia dzienna, wieczorowa, koszula nocna, płaszczyk pelisse
7. Suknia balowa z lat 1860 (ta, jeśli znajdę odpowiedni materiał)
8. Strój kąpielowy z lat 1890/1900

To tylko luźne pomysły i poza tiurniurą i sukniami do Książa, żaden punkt nie jest realizowany na jakieś konkretne wydarzenie. Jestem pewna, że w przyszłym roku będzie miało miejsce mnóstwo niespodziewanych kostiumowych wydarzeń, na które będę potrzebowała czegoś nowego - lepiej zostawić w grafiku wolne miejsce również na te projekty.


I noticed a lot of bloggers are summing up what their costuming lifes have been like in 2013. I actually planned to do that a bit later, due to the blog's 1st anniversary, so I'd prefer to share some upcoming projects and ideas with you.

The worst thing about my lack of experience is that whenever I want to do a new outfit, it usually turns out I haven't done this era before and I'm in urgent need of tons of undergarments. It gets especially hard when it comes to corsetmaking. I truly suck at it. Anyway, let's stop complaining and move on to the fun part, shall we?


The projects are set chronologically from the nearest to come.


1. Lobster tail bustle

2. 1880's corset
3. ca. 1886 bustle day dress with detachable train and evening bodice (yup, 2 in 1!)
4. 1840's winter cape
5. Pocket hoops (for no particular reason. I'm not planning a robe a la francaise any time soon, it just seems fun.)
6. ca. 1825 lady's ensemble - day dress, ball gown, night gown, pelisse for our own Regency House Party event September 2014.
7. 1860's ball gown (this one, if I find a suitable fabric)
8. 1890/1900's bathing suit

These are just some loose ideas and nothing terrible will happen if any of these will be finished next year. Apart from the bustle dress and the RHP project, there's no need to get those done for particular events. I'm pretty sure there would be lots of unforeseen occasions where new outfits will be needed, so I guess it's better to leave some space for those.

8 komentarzy:

  1. myślałam czy też takiego czegoś nie zrobić, ale u mnie w praniu wychodzi potem, co muszę uszyć ;) Ale fakt - jestem zwolenniczką szycia od podstaw, czyli najpierw koszule ... AA, i mam zamiar wrócić do pończoch ;D może też spróbujesz?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nie wiem... Tyle zachodu z pończochami, podwiązkami, a kiedy przychodzi co do czego, nie można niczego znaleźć i i tak wygrywają stare dobre rajstopy :P

      Usuń
    2. bo takie rzeczy trzyma sie w pudełku! ;D wiesz, najlepiej takim dla kapeluszy ;D

      Usuń
  2. O, duńskie malarstwo wnętrz widzę! Kiedyś uwielbiałam obrazy Hammershoi`ego, jest w nich "to coś", a co do planów, to po tym, jak zobaczyłam Cię w turniurze w muzeum nie mogę się doczekać, aż uszyjesz własną! *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to po prostu wpisałam w google "lady sewing painting" :D Ja też właściwie po muzeum bardziej się do tiurniury przekonałam. A od Joasi Puchalik odgapiłam pomysł dwóch wersji jednej sukienki :P

      Usuń
    2. Tak myślałam, ale to w ogóle genialny pomysł - dzięki temu będziesz miała 2 w 1 :D

      Usuń
  3. I załatwię sobie dwa outfity na dwie okazje jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł z tym kostiumem kąpielowym:) Kiedyś myślałam czy by sobie nie uszyć takiego do "normalnego używania" nad rzeką, problem opalonych ramion miałabym z głowy;)

    OdpowiedzUsuń