piątek, 30 sierpnia 2013

eleonora w łazienkach :) / eleonora in łazienki

Uszycie sukni secesyjnej w mniej niż tydzień? Jasne, czemu nie.
Jednodniowy wypad do Warszawy praktycznie tylko po to, żeby zrobić zdjęcia? W porządku!

Obie te rzeczy mam już zaliczone. Ta spontaniczno-planowana wycieczka była dość starym pomysłem, podobnie jak edwardiańska suknia (już w okolicach balu belle epoque przebąkiwałam coś o stroju dziennym, chociaż wtedy w planach była po prostu spódnica do bluzki). Potrzebowałam jednak czasu, żeby uporać się z innymi projektami i belle epoque wciąż schodziło na dalszy plan.


Seriously, if I were a queen, my name would be Eleonora The Spontaneous. I just finished my early Edwardian summer dress and had a one day trip to Warsaw, where I took photos of it. I wanted to sew it for a long, long time (like, from March or something), but there where lots of projects to be done, and this one always ended up being post-poned.
W końcu pojawiła się możliwość wyjazdu do Warszawy. Dogadałam się z Daisy, ustaliłyśmy terminy, i teoretycznie zaczęłam szycie, kiedy tylko wróciłam do Krakowa. Teoretycznie, bo z moim zapałem na początku było słabo.

Mierzenie, rysowanie, krojenie było prawdziwą mordęgą. Zaczęłam się ekscytować dopiero, kiedy do sukni dodałam niektóre z zaplanowanych ozdób - falbanę u dołu spódnicy, koronkę wzdłuż sukni. Wtedy włączył mi się wewnętrzny silniczek i reszta poszła już gładko.

W ten oto sposób suknia powstawała około 2,5 dnia z przerwami na jedzenie, sen i wyprawy do pasmanterii (gdzie po pięciu odwiedzinach dziennie witają mnie podejrzliwe spojrzenia). 

Suknię uszyłam z dwóch warstw. Spódnica powstała z tego wykroju, nieco zmodyfikowanego, żeby zgadzał się wzór na wierzchniej warstwie ;) Góra była po trosze eksperymentem, a trochę inspiracją wykrojem z realhistoricalpatterns.tumblr.com.

The sewing part wasn't really hard, but adjusting the pattern and cutting the pieces - maan, that was painfully boring. I wasn't excitement until I added some decorations - that was the moment I got pretty ecstatic and decided to actually finish the dress. So, as you can guess, I'm pretty pleased with it now.
Warstwy, które ukrywam pod spodem to po kolei: 
-chemise - koszula, 
-pończochy z podwiązkami, 
-gorset, 
-corset cover, czyli koszulka ukrywająca gorset, 
-bum pad, czyli poduszeczka na pośladki,
-halka.

Niedługo pokażę je zgodnie z tradycją w edwardiańskim ubieraniu się krok po kroku, tymczasem...


Layers:
-chemise 
-stockings
-corset
-corset cover
-bum pad
-petticoat

You'll see them very soon, I'll show them in the "Wearing step by step" post.


Na początku wzorowałam się na tea dresses, czyli sukniach noszonych na raczej domowe, niezobowiązujące przyjęcia i odwiedziny. Potem stwierdziłam, że w takim razie taka suknia niezbyt pasowałaby do łazienkowskiego parku, i zdecydowałam się na suknię letnią - a od tea dress do sukni letniej wbrew pozorom jest niedaleko. Celowałam w lata 1901-1903, ponieważ materiału było za mało na późniejsze szersze spódnice.

At first I was quite inspired by the turn of the century tea dresses, but I thought a dress worn at home and for smak parties wouldn't be suitable for an official walk, so I checked out some summer gowns from that period. I chose years 1901-1903, because of the narrower skirts, suitable for smaller amount of fabric. 
Luźne inspiracje:


Here are some inspirations:



Główna inspiracja, którą jak zwykle odkryłam w połowie roboty
i okazało się, że jakimś sposobem moja suknia jest bardzo podobna ;)
/ My main inspiration, discovered when the dress was already half-finished.

Dobrze, może wreszcie pora na zdjęcia, które wykonałyśmy po półgodzinnym okupowaniu łazienki w Łazienkach :) Autorką jest oczywiście moja siostra.

Ok, so enough talking, here are the photos we took at the Łazienki park, Warsaw.

W połowie wyciągania aparatu z futerału ;) / Before the camera even got out of the camera bag.






Nieobcięte nitki... ups! :) Tę śliczną kameę zakupiłam w sklepie passionroom.pl, który poleciła mi Milianda - dzięki! / I got my cameo at passionroom.pl shop.




Dwa pawie! / Two peacocks!



W tym momencie zaczął mi spadać kapelusz :D / The moment my hat startem falling...


Oczywiście, podobnie jak na krynolinowym zlocie, nie obyło się bez zdjęć z przypadkowymi przechodniami/obserwatorami...

As always, there were plenty of people wanting to take pictures with me...



Podsumowując: od początku wydawało mi się, że ten kostium i Łazienki Królewskie są w jakiś sposób powiązane. Że nie uszyję sukni nie myśląc o Łazienkach, i nie wybiorę się do Łazienek bez sukni. Cieszę się, że obie rzeczy się udały. Chociaż warszawska komunikacja trochę mnie zmęczyła, dzień spędzony w stolicy uważam za udany, podobnie jak wymagającą kilku poprawek suknię.

Hurra!

So... I made it! I kinda always thought that this dress and my Warsaw trip would go together perfectly. 

Hooray!

(wiem, wiem, ale nie byłabym sobą, gdybym nie zepsuła całego dobrego wrażenia)

A jeśli ciekawi was retro część naszej wyprawy, przeczytajcie o niej na blogu Daisy ;)

And here's the retro part of our trip ;)



piątek, 9 sierpnia 2013

jak to było z tą gibson girl? / what is the gibson girl all about?

Troszkę mnie nie było, a nie będzie jeszcze dłużej, bo... WYBIERAM SIĘ NA HAWAJE! No dobra, na Węgry. Taki niewinny żarcik. Moje plany wakacyjne ewoluowały już chyba kilkakrotnie i tym razem zmieniać się już nie będą, więc już niedługo wyruszę, by smażyć się niczym prosta chłopka wśród węgierskich łanów zboża. 

Tymczasem, zanim opuszczę wesołą blogosferę, podaruję wam ten oto przyjemny, okraszony wieloma ilustracjami pościk na temat ideału kobiety przełomu XIX i XX wieku - Gibson Girl.


I'm leaving on holiday soon, but before I go I'd love to share a humble Gibson Girl post with you. 



Sama nazwa pochodzi od rysownika Charlesa Dany Gibsona, który w latach 1890. stworzył pewien charakterystyczny wzorzec. Ilustracje i satyry zamieszczane przez niego w amerykańskich gazetach przedstawiały zupełnie nowy typ kobiety.

Gibson Girls stanowiły kombinację wrażliwej, wiktoriańskiej (jeszcze) kobiety z zasadami i tej nowoczesnej, korzystającej z życia i znającej swoją wartość. Gibson Girls nie chowały się potulnie po kątach. Strojne w najnowsze fasony z drogich żurnali przechadzały się po mieście, wybrzeżu, kąpały się ochoczo w morzu, grały w tenisa, jeździły na rowerze, uczęszczały pilnie na bale.


You're probably heard of them before. The name Gibson Girls comes from Charles Dana Gibson, a pretty talented illustrator. The drawings he became to publish in late 1890's presented a brand new kind of women - a mix of a Victorian woman and something fresh and new, a girl that is modern and sure of herself - and wealthy enough to wear the lately trends! They also did a lot of sports like tennis, cycling, seaside activities, car driving and attending the balls, if you count that as a sport.




I przykład innego artysty :)


Charakterystyczne dla rycin Gibsona jest podkreślenie wyższości płci pięknej nad brzydką, co widać też w wyglądzie i zachowaniu ilustrowanych kobiet. Gibson Girls traktują mężczyzn z pobłażliwością, bawią się nimi, choć sami mężczyźni nudzą je i męczą. Jeśli już się zakochują, to tylko z wzajemnością i bardziej ulegają zdesperowanym prośbom przystojnych młodych mężczyzn. Otaczane są wciąż gęstym wianuszkiem adoratorów, którzy z natury swej są dość żałośni i służą im do wypełniania swych zachcianek. 


What's interesting about this image of women is that they're clearly superior to men, shown as boring, ugly and unable to resist the Gibson Girl's charm.















... nieczułe serce :( Postać kobieca prawdopodobnie wzorowana na zdjęciach Evelyn Nesbit ;)
/ This picture is said to have been based on Evelyn Nesbit's photo.

Jeden z moich ulubionych rysunków Gibsona! / One of my favorite Gibson drawing!


To nadmierne zainteresowanie płci przeciwnej spowodowane jest, po części, ich ponętnym wyglądem. Gibson Girls są wysokie, smukłe, ale broń Boże szczupłe! Toż to niesmaczne i trąci jakąś poważną chorobą! Ponętne są szerokie biodra i obfity biust, skontrastowane ściśniętą gorsetem talią. W późniejszych rysunkach Gibsona ważna jest też esowata, pochylona do przodu sylwetka, którą też czasem się bawi, kontrastując ją z postawą mężczyzn (przykład powyżej). 


The fact that men are so helpless in front of a Gibson Girl is surely affected by her appearance. Tall, but not skinny, curvy, but tiny waisted. They most often are slightly leaning forward, thanks to S-bend corsets. 








 Ale nie skupiajmy się tylko na figurze! Bowiem najbardziej charakterystyczne są zdecydowanie wyższe partie ciał Dziewczyn Gibsona. Przede wszystkim długa szyja, lekko zadarty nos i więcej niż lekko zadarty podbródek, zarozumiały wyraz (ładnej) twarzy oraz sztandarowa fryzura, która w różnych odmianach nazywana jest współcześnie "na Gibson Girl". Chodziło o ogromną ilość włosów na głowie utrzymaną we względnym nieładzie, lecz tak naprawdę rodzajów fryzur było sporo i zależały one między innymi od... kształtu nosa :D Jakiś czas temu jedną z nich wykonała ją i opisała Fobmroweczka, ja tylko rzucę linka do całkiem fajnego tutorialu, a jak fryzura prezentowała się na ówczesnych damach, zobaczycie zaraz na zdjęciach.

But the curvy figure wasn't the only thing Gibson Girls had in common. The faces were super-characteristic as well. Long neck, small nose, a distinguished look and hair gathered up in a puffy updo, which is generally known as the Gibson Girl hairstyle today. There wasn't just one way to achieve that updo, it often depended - as the contemporary magazines tell us - on the shape of the ladies nose. 
Na pierwszy ogień - panna Camille Clifford, znana głównie ze swojej urody i figury, a gdzieś tam pobocznie zajmująca się również aktorstwem. Ta dama popularnie zwana jest uosobieniem Gibson Girl - rzeczywiście, figura i poza się zgadzają, podbródek w górze, zarozumiały wyraz twarzy - ale muszę przyznać, że Camille jako Gibson Girl nigdy mnie nie przekonywała. 

Here are some ladies that were considered the Gibson Girls back then. First comes Camille Clifford, though she's not a perfect example of a Gibson Girl for me.






O wiele bardziej podziwiam pannę Lily Elsie, która mniej ma w sobie gibsonowej zadziorności, a więcej enigmatycznego uroku. I chociaż twarz ma zdecydowanie zbyt łagodną na uosabianie postaci z ilustracji Gibsona, jest według mnie najpiękniejszą edwardiańską damą, jaką widziałam na fotografiach.


I'm much more in awe of Lily Elsie. This lady may be too delicate and calm for a typical Gibson Girl, but she's definitely the prettiest Edwardian lady I've ever seen.






Panna Gabrielle Ray z kolei na niektórych zdjęciach wydaje mi się żywcem wyjęta z prasowych ilustracji, na innych znów zupełnie bez wyrazu. Warto ją wspomnieć jednak dla tych kilku zdjęć.


Miss Gabrielle Ray stuns on some of her photos and looks quite ordinary on the others. Here are the stunning ones:

Jako Zimowa Czarownica ;)

Moim zdaniem jej najbardziej "gibson-girlowe" zdjęcie.





Ktoś kiedyś przyrównał Gibson Girls do Barbie i sądzę, że to w pewnym sensie trafne porównanie. Może zjawisko to nie obejmuje tego samego pokolenia, ale stanowi ideał kobiecej urody, do którego przeważająca część ówczesnych modniś dążyła. Jednocześnie nie jest to całkowicie wymysł Charlesa Dany Gibsona, a jedynie zapis krążących wówczas tendencji i trendów - można więc powiedzieć, że cały "nurt" działał w obie strony.

Dla mnie samo pojęcie Gibson Girl jest o tyle ciekawe, że po raz pierwszy powszechnym ideałem stała się kobieta poniekąd wyzwolona. Potulne żony przestały odnajdywać się w rolach kur domowych w czasach, gdy wynalazek gonił wynalazek, poza domem pojawiało się coraz więcej nowych zajęć, a z kinowych ekranów spoglądały na nie dumne i pewne siebie aktorki. Pojawiła się potrzeba samodzielnego decydowania o swoim losie, stąd też niemal pogarda dla nieatrakcyjnych męskich adoratorów, od których Gibson Girls wciąż były w pewien sposób zależne (Gibson stworzył mnóstwo okrutnych obrazków na temat nieszczęśliwych małżeństw ślicznych Girls z otyłymi wąsaczami). 

Przy tym wszystkim zaczęto otwarcie mówić o tym, jakie oddziaływanie ma kobiece ciało, i Charles Dana Gibson ukazuje to w swoich dziełach w niewulgarny, naturalny sposób. Można by powiedzieć, że po raz pierwszy kobieta idealna była kobietą seksowną, w dodatku tego świadomą! Pierwsze femmes fatales wciąż jednak trzymały się zasad, które wpoiły im ich matki i babki. Może dlatego są tak tajemnicze i niedostępne, skryte pod woalem znudzenia i drwiącym uśmiechem.

A co wy sądzicie o Gibson Girls? Znacie kobiety, które trochę je przypominają? ;)


Somebody once called Gibson Girl "an Edwardian Barbie" and I believe it's partially true. Gibson Girls were an ideal of beauty that most of the ladies looked up to. I doubt, however, that this image of a woman was created by Charles Dana Gibson - he just put together popular dreams and preferences.

What's also incredibly interesting about this image is that Gibson Girls were more independent than a typical Victorian woman. Being a good and caring wife wasn't enough anymore in the times when new device was invented every hour, new outside activities became more appealing then the domestic boredom, and there were more and more proud and sure of themselves women characters in cinemas. Women began to fight for themselves, probably thats why they are so cold-hearted towards men from the drawings - they still depended on them (there are lots of Gibson's drawings where unhappy ladies are stuck married to fat, mustached men).

Gibson Girls were also sexually attractive - we can't deny it - and perfectly aware of that! But they still kept it memory the rules their mothers and grannys thaught them - maybe that's what makes them so mysterious and reserved.