poniedziałek, 30 września 2013

kostiumowe podsumowanie wakacji / my costume summer in review

Moje tegoroczne wakacje trwały całe trzy miesiące i były to pierwsze moje wakacje od kiedy zainteresowałam się kostiumami i założyłam bloga. Przez to minęły nieco inaczej, niż zwykle - było sporo szycia, zdjęć i kostiumowej zabawy.


My holidays this year lasted for three months and it was the first summer since I got into costuming, so I spent it a little different that I used to.


Na początku wyruszyłam w góry z aparatem i suknią Jane Eyre, żeby pobawić się w filmowca. Było magicznie i męcząco zarazem, ale z chęcią zrobiłabym to jeszcze raz.


First I grabbed my camera and my Jane Eyre inspired dress and ran away to hide in the mountains for a week. It was magical and a bit exhausting, but was definitely worth it.




Później, po przybyciu mojej chińskiej krynoliny, rozpoczęło się zjazdowe szaleństwo. Zaczęłam od sukienki "na Gatsby'ego" dla mojej siostry, by przejść do jednego z moich gorszych tworów - gorsetu a la 1860, zaś potem kombinując z suknią z tego okresu. Było ciężko, zwłaszcza, że równocześnie trzeba było zająć się organizacją zlotu. Tuż po ukończeniu sukni miałam przyjemność uczestniczyć w sesji zdjęciowej z Pauliną Manterys, zaś niedługo potem przyszła pora na nasze krakowskie spotkanie. Jak było chyba nie trzeba pisać, wszystko zostało już milion razy opowiedziane.


When I came back, there was a package waiting for me - my eBay crinoline! From that moment the Costume Gathering craze has begun. I, together with Fobmroweczka, was organizing our meeting in Cracow, so I was busy sewing and getting things settled at the same time. I got my 1860's corset and sheer dress done and managed to take the photos of it together with Paulina Manterys few days before the meeting took place.


Już po zlocie wybrałam się na Bal Historyczny, gdzie wdziałam moją suknię balową z belle epoque. Oby więcej takich imprez i więcej wsuwek na głowie, żeby utrzymały mój potężny kapelusz!


Afterwards I had a chance to attend a Historical Ball. It was a very pleasant event, though wearing my huge Edwardian hat wasn't the best idea ever.


Do kolejnych kostiumowych przygód można chyba zaliczyć parę XVIII-wiecznych sukienek, które zobaczyłam w Budapeszcie... Ale naprawdę kostiumowo zrobiło się już pod koniec wakacji, kiedy zmobilizowałam się do uszycia mojej edwardiańskiej sukni. Minęło już trochę czasu i powoli zaczynam dostrzegać pewne wady i usterki, które niedobrze wyglądają na zdjęciach... Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.


I've seen a couple of 18th century dresses while my trip to gorgeous Budapest. But it wasn't until the end of summer that I sew a new outfit - my early Edwardian tea dress. After some time I'm less and less satisfied by it, seeing every imperfection. 



A teraz wróciłam, nadrabiam braki w czytaniu waszych blogów, i zbieram się do następnych projektów. 


And now I'm back, reading your lovely blogs and getting ready for new projects to come!

sobota, 21 września 2013

wywiad z jennifer rosbrugh z historical sewing! / jennifer rosbrugh interview


Dzisiaj, po dłuugiej przerwie, mam dla was post-niespodziankę! Sama nie do końca wierzyłam w ten szalony pomysł, ale udało się.


Większość z was zapewne kojarzy stronę historicalsewing.com. Oprócz przepięknych strojów autorki, Jennifer Rosbrugh, możemy znaleźć tam całą masę przydatnych i sprawdzonych w praktyce wskazówek oraz porad. Sama korzystałam z nich już niezliczoną ilość razy przy "rozpracowywaniu" najróżniejszych epok. Czy chodzi o kształt krynoliny, ilość materiału potrzebną do uzyskania odpowiedniej falbany, problematyczną krawędź gorsetu - Historical Sewing zawsze przychodzi mi z pomocą w lekki i przystępny sposób.


Zastanawiało was kiedyś, jak to się robi w Ameryce? Ciekawi was autorka Historical Sewing? A może chcielibyście dowiedzieć się, jak wygląda życie prawdziwego, doświadczonego costumera?


Kto lepiej niż sama Jennifer może wam o tym opowiedzieć!



Jennifer Rosbrugh podczas Costume College 2013


---

NOTE to English-speaking readers: Here's a short interview with the lovely Jennifer Rosbrugh of Historical Sewing. You'll find the English version at the end of the post.




Jak długo zajmujesz się robieniem kostiumów i jak przez te lata zmieniał się twój stosunek do costumingu? Jaki był twój pierwszy kostium?


Szyłam własne ubrania mniej więcej od dwunastego roku życia. Zawsze uwielbiałam epokę wiktoriańską, zwłaszcza zrealizowane w latach 80. ekranizacje Ani z Zielonego Wzgórza, których akcja toczy się w latach 1890. Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że epoka wiktoriańska trwała ponad 60 lat! Kiedy zabierałam się za robienie kostiumów, moim pierwszym projektem była suknia renesansowa inspirowana kreacją z filmu "Ever After" - z aksamitu w najpiękniejszym odcieniu błękitu! Później odkryłam wykroje sukni regencyjnych i wiktoriańskich i na dobre przepadłam w dziewiętnastym wieku. Zawsze chciałam tworzyć ukochane kostiumy, jednocześnie doskonaląc swoje umiejętności i ucząc innych. Przez pewien czas usiłowałam być tak dokładna w odtwarzaniu historii, jak tylko to możliwe. Było to jednak wymagające i znacznie spowalniało tempo mojej pracy. Pozwoliłam sobie więc na podążanie za głosem serca i skupienie się na tym, co kocham.


W ilu kostiumowych imprezach rocznie bierzesz udział? Które z nich są dla ciebie najważniejsze?


Najbardziej ekscytującym dla mnie wydarzeniem jest doroczny Costume College w sierpniu. Od 2000 roku należę do Costumer's Guild West* i właśnie wtedy po raz pierwszy brałam udział w kochanym CoCo. Żeby przekazać ludziom całą użyteczną kostiumową wiedzę jaką zdobyłam, w 2004 roku zaczęłam udzielać lekcji w trakcie eventu. Naprawdę go uwielbiam! Do innych imprez w ciągu roku należą obozowiska i pikniki z okresu wojny secesyjnej, czasem może jakiś bal czy kolacja. Łącznie wychodzi około sześciu wydarzeń rocznie.


*Costumer's Guild West - organizacja w Stanach Zjednoczonych skupiająca kostiumowców z zachodniej części kraju


Która z epok jest, twoim zdaniem, najprostsza do rekonstrukcji i najlepsza dla zaczynających swoją przygodę z kostiumami?
Specjalizuję się w dziewiętnastym wieku, wiec patrzę na wszystko pod tym kątem. Najłatwiejsza epoka? Regencja/czasy Jane Austen/wczesne lata 1800. Choć jest trochę roboty przy dopasowywaniu tak drobnej góry, sukienki łatwo jest złożyć w całość nawet początkującym. Lata 1860-te również są nie najgorsze z nieskomplikowanymi stanikami i prostymi spódnicami. Poza dziewiętnastym wiekiem polecałabym lata 1920 lub 1960 ze względu na ich prosta sylwetkę.


Jak zachęciłabyś tych, którzy chcieliby uszyć coś historycznego, ale obawiają się porażki?

Porażkę poniesiesz tylko nie próbując! Najlepsze, co możesz zrobić, to zabranie się za "coś". Cokolwiek. Krok naprzód. Uczysz się tylko robiąc coś. Zdziwi cię, jak wiele możesz osiągnąć tylko przez ruszenie naprzód. Nawet 20-30 minut dziennie lub kilka godzin tygodniowo pomoże ci skończyć swój projekt. Po prostu to zrób! I nie oglądaj się za siebie.

Czy jest jakaś epoka, której szczerze i bezwarunkowo nienawidzisz?
Nie nienawidzę żadnej epoki, ale jest kilka, za którymi naprawdę nie przepadam. Jeśli mowa o dziewiętnastym wieku, ja i lata 1860. to niezbyt udane połączenie. Jestem w stanie znaleźć projekty czy kolory, które mi się podobają, i bez problemu mogę je odtworzyć, ale ogólnie rzecz biorąc nie przepadam za tą epoką. Wolę zamiast tego falbaniaste, urocze trendy lat 1870.


Bardzo trudno znaleźć odpowiednie i zgodne z historią mody obuwie, które łaskawie obejdzie się z twoim portfelem i dobrze uzupełni cały strój. Jak sobie z tym radzisz? Czy posiadasz osobną parę butów do każdej epoki, którą odtwarzasz?


Z ręką na sercu, do moich historycznych kostiumów od lat noszę tanie buty ze zwykłego sklepu. Proste balerinki i para butów "Mary Janes" na niskim obcasie starczają na niemal każdą dekadę XIX wieku. Można też zmienić ich wygląd rozetkami ze wstążki przyklejonymi albo służącymi za zapięcia. Mam również parę współczesnych butów za kostkę, których używam do obozowisk z Wojny Secesyjnej. Trzeba uważnie rozglądać się po sklepach, ale zwykle można natrafić na nowoczesne obuwie, które jest na tyle proste, by móc przenieść cię w czasie.


Gdzie według ciebie leży granica między byciem "wiarygodnym historycznie" a nadmierną dbałością o historyczne szczegóły? Czy powinniśmy używać tych samych materiałów, z których korzystano kiedyś, czy ważniejszy jest wykrój i ogólna sylwetka?

Uważam, że można być wystarczająco dokładnym historycznie w odtwarzaniu ubiorów, używając dostępnych nam dziś materiałów. Równocześnie polecam raczej materiały z włókien naturalnych, które można było nabyć również dawniej (bawełna, jedwab, wełna i len). To cięcie i dopasowanie ubrania tworzy odpowiednią sylwetkę. Choć każda epoka charakteryzuje się określoną sylwetką, można dopatrzeć się całego mnóstwa szczegółów, które decydują o ogólnym kształcie. Jeśli więc twoja tkanina została odpowiednio dobrana, a sylwetka charakterystyczna dla wybranej epoki, jesteś całkiem blisko wiarygodności historycznej.

Kiedy jednak kostiumowiec zaczyna zagłębiać się zbyt mocno w szczegółowe aspekty epoki, zgorzknienie może pojawić się dość szybko. Tak, za dużo poszukiwań i nauki może zniszczyć hobby zwane kostiumami historycznymi i radość z tego, co robimy. Nie będziemy nigdy w całości wiarygodni i dokładni, ponieważ żyjemy w dzisiejszym świecie. Nigdy nie możemy oddzielać naszego współczesnego życia i doświadczenia od naszego szycia, naszych projektów, nawet naszych wybranych historycznych postaci. Ale czyż nie to jest właśnie piękne w kostiumowym hobby? Relacje z wieloma ludźmi, wszystko z powodu wspólnej miłości do tej samej przeszłości. To kontakt z innymi równie "świrniętymi" jak my sprawia, że jesteśmy tutaj, ubierając się w suknie sprzed stuleci. I wspólnie marząc o pięknym świecie... :-)



Wywiad w oryginale/ENGLISH VERSION

How long have you been making costumes and how have your attitude towards costume making changed throughout the years? What was the very first costume you made?

I've been sewing my own clothes since about 12 years old. I had always loved the Victorian Era especially the 1980s Anne of Green Gables films which were set in the 1890s. Little did I know the Victorian Era covered 60+ years! When I got into making historical costumes my first project was a Renaissance dress styled after a gown in the movie Ever After. It was the most gorgeous shade of blue velvet! From there I discovered patterns for Regency and Victorian dresses and I was lost in the 19th Century. My attitude has always been to make costumes that I love while improving my skills and teaching others. I did go through a period of trying to be as historically accurate as possible. I found that challenging and it slowed my sewing down considerably. So I gave myself grace to follow my heart and stick with projects I love.
How many costume events (approximately) do you attend a year? Which are the most important for you?

The most exciting costume event of my year is the annual Costume College in August. I've been with Costumer's Guild West since 2000 when I first attended our beloved "CoCo." To pass on all the great costuming information I had learned, I started teaching at the event in 2004. I truly LOVE it! Other events throughout the year include American Civil War encampments, picnics, and perhaps a ball or dinner. It works out to about six or so.

Which of the eras is, in your opinion, the easiest to sew and the best to start ones costume adventure with?
I specialize in 19th Century so my opinion comes from there. The easiest? Regency/Jane Austen/Early 1800s. Although there is a lot of fitting to be done on such a small bodice, the gowns are easy to put together for someone beginning in historical costuming. The 1860s aren't too bad either with their basic bodices and straight skirts. Outside of the 1800s I would recommend 1920s or 1960s vintage for their simple shaping.

How would you encourage all of those that would like to start sewing historical clothes but fear they'd fail?

You only fail if you don't try! The best thing to do is to get moving on *something*. Anything really. Take a step forward. You only learn by doing. And you would be surprised at what you can accomplish if you just take the next step. Even 20 or 30 minutes a day or a couple hours each week will have you completing projects. Just go for it! And don't look back.

Is there a fashion era you truly, unconditionally hate? If so, why?

I don't "hate" any era but there are some I truly dislike. Again, sticking with the 19th Century, the 1860s and I don't really get along. I can find designs or colors I like, and can successfully create gowns from the era, but overall I don't have a passion for it. I prefer the fluffy, pretty fashions of the 1870s instead.

Usually it's very hard to get appropriate and period accurate shoes that won't ruin your budget, but make the outfit complete. How do you deal with it? Do you have a pair for every fashion era you recreate?

In all honesty, I have been wearing cheap retail shoes for years with my historical costumes. A basic flat slipper and a pair of low-heel Mary Janes cover nearly every decade in the 1800s. You can also change their look with ribbon rosettes glued on or made into shoe clips. I do also have a pair of modern ankle boots that I wear for Civil War camping. You have to keep an eye out in stores but usually you can find a modern shoe that is basic enough to carry you through time.

Where do you think is the boundary between being "historically accurate" and caring about historical details too much? Should we use the same materials people did back then, or is it more about the pattern and the shape in general?

I believe you can be quite historically accurate in your clothing using what is available to us today. Although, I always recommend natural fiber fabrics that were available then (cotton, silk, wool and linen). The cut and fit of a garment is what creates the silhouette. Even though each era has a general silhouette, you can find an array of differences within that defined shape. So if your fabric is well chosen and the silhouette is recognizable to that era, you've come pretty close in historical accuracy.
However, when a costumer starts delving too deeply into the finer points of an era, unfortunately a sour attitude can develop very easily. Too much research, yes, can be detrimental to the hobby that is historical costuming and the enjoyment of why we do it. We cannot be completely accurate because we are living in today's world. We can't ever separate our modern lives and experiences from our sewing, our projects, even our historical characters. But isn't that what makes this hobby of historical costuming beautiful? To interact with a variety of people, all of whom come together from a simple love of a similar pastime. Connecting with others as "weird" as us is why we are here dressing in clothing from the past. And dreaming of a beautiful world... :-)

---

To cała moja rozmowa z Jennifer. Mam nadzieję, że nie wywoła nudności u wrażliwszych angielskojęzycznych, starałam się. Jak podoba wam się taki rodzaj postów? Czy jest jakaś kostiumowa blogerka, którą chcielibyście lepiej poznać?... :)

A już niedługo pewna inna wywiadowa niespodzianka... Wszystko wskazuje na to, że tym razem to naprawdę ważna sprawa!

środa, 11 września 2013

najpiękniejsze suknie z farby / the most beautiful painted dresses ever

Długo myślałam nad nowym postem, i prawda jest taka, że zwyczajnie brakło mi pomysłów :( Wstyd się przyznać, ale po tak długim okresie namiętnego, prawie codziennego blogowania, a później po prawie dwumiesięcznej przerwie trudno jest zebrać się w sobie i naskrobać coś sensownego, zwłaszcza, jeśli przez najbliższe tygodnie raczej nic nowego nie stworzę.

A skoro nie mam co wam pokazać, zerknijmy na to, co już dawno stworzono.

Oto subiektywny, chronologiczny wg daty powstania wybór najpiękniejszych sukni, jakie namalowano!


Nothing new has been sewn and apparently nothing new is going to be sewn in the nearest future. Therefore let me show you something that has been finished ages ago. This is my own chronological list of the most gorgeous dresses ever painted.


Primavera (fragment), Botticelli, 1482



Tak, tak. Zanim skrzywicie się na widok tego mainstreamowego dzieła, zerknijcie na kwiatową suknię damy po lewej. Wykonana jest z tkaniny w kwiaty, które momentami jakby "wychodzą" z szaty, materializują się, nie wiadomo już, co jest wzorem, a co prawdziwą rośliną. Dodajmy do tego urocze koronki u dołu sukni i przy rękawach - prawdziwe piętnastowieczne cudo!


I know, Botticelli is sooo mainstream. But just check out the floral dress of the lady on the left. It seems to be made of a floral patterned fabric, but the flowers are escaping it every possible way. It's hard to say which is the fabric pattern and which is a flower thrown by the lady! Let's add some lace here and there and we've got a 15th century costuming masterpiece.


Narodziny św. Jana Chrzciciela (fragment) / The birth of St John the Baptist, Ghirlandaio, 1490


W tej kreacji również urzekły mnie delikatne kwiatowe wzory. Pastelowa, przezroczysta narzutka w połączeniu nieco bardziej geometryczną suknią - jestem na tak!


What I enjoy about this dress? Mostly, the subtle floral pattern, pastel colors, and the see-through cape. Yummy!


Markiza Brygida Spinola Doria, Rubens, 1606


Nie przepadam za modą barokową, ale przyznaję, że od dziecka fascynowały mnie kryzy. Wszystko zaczęło się od tego portretu Elżbiety Wielkiej, który dostałam kiedyś w formie puzzli. Tutaj markiza ma nie tylko kryzę słusznych rozmiarów, ale zachwycającą suknię z połyskującego, srebrnego materiału, z rękawami naśladującymi zbroję. Do tego pewny siebie wyraz twarzy, dzięki czemu nie wygląda jak ofiara mody, ale prawdziwa barokowa fashionistka!


I'm not a huge fan of baroque fashions, but this fashionable lady made be love it! I was always fascinated by the ruffs. It all started when I got this portrait as a kid. It was in a form of puzzles. The portrayed Marquise is the owner of the most amazing ruff, as well as this gorgeous, shiny silver gown, with armour-like sleeves. Let's add a fierce facial expression - now that's a baroque it-girl!


 Madame de Pompadour, Boucher, 1759



Kreacje pani Pompadour są, wbrew pozorom, dość do siebie podobne. Chyba w pewnym momencie przestajemy w natłoku dekoracji widzieć poszczególne detale i próbując ogarnąć całą suknię, nie dostrzegamy jej kunsztu. Ta powyżej, dzięki stonowanym kolorom, pozwala nam zachwycać się nią w pełni. Rokokowa słodycz w czystej postaci!


I must say that though I adore Madame Pompadour dresses, they all seem similar to me. It might be the fault of crazy decorations - when there's too much of them, it's just harder to notice all the lovely details. That's why I love the dress above. It's not as crazily decorated as the rest, and the colors are just right. That's what rococo is all about!

Madame Recamier, David, 1800


Ta suknia to chyba klasyka. Ale ta bieliźniana wręcz kreacja ma nieodparty urok. Prostota kroju i koloru wydaje się być synonimem wolności i swobody.


This Madame Recamier's gown is what classic Chanel dresses are for us today. The boudoir charm is just irresistible!


Elisabeth von Sachsen-Altenburg, Stieler, 1846


Lata 40., przepiękna koronka, kontrastująca z czernią włosów biel i na deser cudny, przywodzący mi na myśl prerafaelitów (lub koncert FATM na Coke Live) wianek z róż. Bliźniaczą suknię w całej okazałości możecie oglądać tutaj, choć wydaje mi się, że nie potrzeba widzieć całości, żeby się zachwycić.


1840's, beautiful lace, black & white contrast of the cream gown and ebony-like hair, and on the top of that (quite literally) - a rose wreath. Here's a twin gown, though I'm quite sure this picture is enough to love it already.


Żołnierz Czarnego Korpusu, Millais, 1860



Nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła do listy kilku wspomnianych przed chwilą prerafaelitów. Pomijając już samo wykonanie obrazu (zwróćcie uwagę na ślady składania sukni - majstersztyk!), uwielbiam połączenie lśniącej bieli/srebra z czerwonymi wstążkami na ramionach i w talii. 


I could spend hours staring at this gorgeous pre-raphaelites painting (look at the dress fabric's details - SWOON), but besides, this is just a lovely gown. I adore how the shiny silvery fabric was matched with the red ribbon decorations.

Sidonia von Bork, Burne-Jones, 1860


Wzór na sukni wydaje wam się tylko szybkimi bazgrołami? Spójrzcie jeszcze raz. Na zwykłej, kremowej kreacji kotłują się misternie opracowane koła i pnącza. Burne-Jones przejmował się nawet tym, który splot powinien być na wierzchu! W lewej dłoni Sidonia trzyma część pnączy, jakby była to zwykła roślina. Nadal sądzicie, że to nic niezwykłego? Przyda się trochę interpretacji - bohaterka jest wiedźmą! Od razu na myśl przychodzą węże, duszące korzenie, tajemne obrzędy i ciemne moce. Brr!

I had to look twice to actually understand how complicated and decorative this dress is. What I first took as some doodles turned out to be the dramatic ornament. It's not even the pattern - look at Sidonia's hand, she's randomly holding a part of the decoration, as if she was covered in snakes. Which is quite possible, since, according to the story, she was a witch!


Dziewczyna w bieli, Whistler, 1862


Najwspanialsze w tej niepozornej sukni jest to, że ciężko (bez wiedzy na temat daty powstania obrazu) określić jej epokę. Dziewczęca, delikatna, z uroczą kokardą w talii, jednocześnie nie jest przesłodzona - kryje w sobie jakąś tajemnicę.


It's quite hard to match this dress with any era. If not for the painting's date, I would be truly confused. It's romantic, girly and subtle, but at the same time remains mysterious.


Huśtawka, Renoir, 1876


Lata 70. to akurat dekada, za którą w epoce bustle nie przepadam - ale dla Renoira jestem w stanie zrobić wyjątek. A zwłaszcza dla tego cuda wykonanego w jednym z moich ulubionych kolorystycznych połączeń - bieli i szafirze.


1870's? Definitely not my favorite decade. But when it comes to Renoir, I'm really helpless. Just look at this gorgeous princess dress, all in white & blue. 

Madame X, Sargent, 1883-84


Niedawno stwierdziłam, że gdybym miała jeszcze raz wybierać/szyć studniówkową kreację, postawiłabym na czerń. Wystarczy spojrzeć na dzieło Sargenta, żeby zrozumieć, dlaczego. Delikatne ramiączka z ozdobnego łańcuszka (?), przepiękny dekolt, lekkie drapowanie w talii... A do tego śnieżnobiała skóra modelki (która pozostaje raczej zasługą jej, nie sukni). Tak niewiele, a tak wiele...

P.S. Pierwotna wersja obrazu wywołała wielki skandal, bo jedno ramiączko bezczelnie opadało...


Now this is what ladies wore when they wanted a sexy look (before even the word 'sexy' was invented). This minimalistic design has got what it takes to become a red carpet sensation. I would love to see a Hollywood star wearing it to the Oscars!


Lady Agnew of Lochnaw, Sargent, 1892-93



 Tę panią kojarzycie już z posta o moich ulubionych portretach, ale tutaj również nie mogło jej zabraknąć. Tak cudownych pastelowych odcieni nie spotyka się na co dzień. Szarfa podkreślająca talię w połączeniu z okrągłym dekoltem podkreśla naturalny powab Lady Agnew. I rękawy, które da się przeżyć, a przecież to lata 90.!


I've already mentioned this lady in my "Favorite portraits" post, but she had to appear here as well. One does not simply come across such a flawless color combination and not fall in love.

Paw - na tle witrażu / The Peacock, Stabrowski, 1908



Na sam koniec polski artysta i jego secesyjne dzieło. Kobieta-paw zyskuje tu całkiem nowe znaczenie! Nie mogło oczywiście obyć się bez iście królewskiego nakrycia głowy.


That's the essence of Art Noveau. Beautiful women, peacocks, gorgeous gowns and lots of decorations and ornaments - all of these in just one painting. Notice the interesting hair piece.


Hm, na tę chwilę to wszystkie suknie, jakie mogę sobie przypomnieć - chociaż jestem pewna, że zapomniałam o większości moich ulubionych kreacji. 


That's all for today. There are tons of other painted dresses are adore, but I can't remember them right now. What are yours? Let me know!


A wy, jakie malowane suknie uwielbiacie od lat? :)

P.S. Zbliża się chłodna jesień, która dla mnie oznacza wyłącznie jedną epokę... Ale o tym niebawem ;