poniedziałek, 6 stycznia 2014

2 oblicza mufki / 2 faces of a muff



Mufka, którą będę dzielić z Daisy, powstała niedługo po Wigilii. Wtedy to odwiedziłyśmy naszą ciocię i zupełnie przypadkiem wypłynął temat deficytu sztucznych futer, które bezskutecznie usiłowałyśmy zdobyć w krakowskich hurtowniach i second-handach. Ciocia, usłyszawszy to, oddaliła się potajemnie i wróciła ze spektakularnym kołnierzem z lisa. "Nie macie futra? To już macie."

Mufki miały być dwie, ale w obliczu takiej gratki szkoda było nam... "dzielić lisa na czworo", hahaha. Dlatego stwierdziłyśmy, że właściwie futrzane mufki różnorakich rozmiarów były popularne zarówno w osiemnastym, dziewiętnastym, jak i dwudziestym wieku. 

Powstała jedna, uniwersalna mufa. Miałam prezentować ją w wersji z krynoliną, ale nie dorobiłam się jeszcze zimowego ubioru. Poniżej mam na sobie robe a l'anglaise i prymitywną pelerynkę z zasłony. Suknię przewiązałam chustą na wzór Georgiany Cavendish.

Cóż dodać więcej? Mufa jaka jest, każdy widzi. Ach! Byłabym zapomniała. Przed wami fryzura "hedgehog", próba druga. Jest jakiś progress, chociaż lepszy efekt uzyskałabym, gdyby chciało mi się ją dokończyć. Znalazłam za to świetny tutorial na youtubie i już wiem (w teorii), jak robić osiemnastowieczne i dziewiętnastowieczne loczki. Potrzebuję tylko trochę wprawy.


What should one do when in need of some fur? Pay a visit to a dear aunt, of course. Mine was so kind to present me with this gorgeous fox collar, that eventually ended up as a muff. A universal muff, to be precise; it's not only suitable for my 18th and 19th century ensembles, but for my sister's vintage outfits as well. 

I'm wearing my robe a l'anglaise and a rather lame cape, put together rapidly, but it looks agreeable, so I don't care it's unfinished.

Check out my hedgehog hairstyle - it's improved!! Next time it'll get even better, I promise. I was just to lazy to curl all the hair.









Kliknijcie zdjęcie, żeby zobaczyć wersję Daisy: / Here's Daisy's version (click the pic!):



30 komentarzy:

  1. Pierwsze i trzecie zdjęcie to mistrzostwo świata! Chociaż nie ukrywam, że mufka to ostatnia rzecz, na którą zwróciłam uwagę! Zresztą ciężko, żeby przy takiej sukni i takiej fryzurze mogło być inaczej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję! :) Mufa jak mufa, niczym się nie wyróżnia, poza tym, że jest bardzo cieplutka <3

      Usuń
  2. Ale masz super włosy!!!! Mufka też jest ładna, ale przegrywa z fryzurą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczę przed balem, mam cichy plan skonstruować naprędce chemise a la reine :P Ale to jest takie czasochłonne, nie ma to jak dziewiętnasty wiek - szybki koczek z przedziałkiem na środku i gotowe :D

      Usuń
    2. O, też będziesz rokokowa? Super, bo ja również :)

      Usuń
    3. Miała być tiurniura, ale chyba pójdę na łatwiznę :P

      Usuń
  3. Mufa wyszła świetna! No i zdjęcia oraz cała stylizacja jak zwykle piękne *_* Szczególnie podoba mi się to, jak chusta w roli paska łączy się z całością :)

    (ja też wreszcie zdobyłam odpowiednie futerko na mufkę. Teraz tylko czekam na śnieg :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no nie gadaj, chustę zdobyłam jakąś minutę przed wyjściem, jak sobie o niej przypomniałam :D Wolałabym taką w poziome pasy. No właśnie, gdzie ten śnieg? Dzisiaj było tak ciepło, że w tych przykrótkich rękawkach nie musiałam nawet zakrywać się peleryną :(

      Usuń
  4. Piękna! Zazdroszczę futra- sama mam lisi kołnierz i czapę, ale doszłam do wniosku, że kołnierza nie poświęcę i mufa będzie trzecią częścią kompletu... Fryzura też wygląda dobrze, a nad suknią już może rozwodzić się nie będę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, futrzany komplet! Jeśli przybędziesz w nim na bal, nie dziw się, że będę się do ciebie przytulać :D

      Usuń
  5. Hej! Nominowałam Cię do Liebster Awards więcej informacji tutaj -> http://nanablog-ksiazki.blogspot.com/2014/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. na drugim zdjęciu wygladasz jak "żywcem" z XVIII wieku. 100 % realności, ta twarz, ta fryzura!!!
    Ludwik August, książe

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo..i jest juz mufka:) Fajna, choc wydaje mi sie taka wielka. myslalam ze mniejsze byly:) ale to pewnie futerko zwieksza objetosc. Udana sesja zdjeciowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na osiemnasty wiek, to jest wręcz za mała! ;)

      Usuń
    2. Naprawdę??! wow! no to nie wiem z jakiego czasu ja stworzyłam w swej głowie wygląd i wielkość mufki. pewnie z jakiegoś póżniejszego czasu... nie pamiętam nic prócz tego, że gdy gdzieś w okresie dzieciństwa zapewne w jakimś filmie zobaczyłam ja po raz pierwszy-to zapadła mi w pamięć, a teraz pod dodatkowym wpływem Twojego bloga motywuje mnie do własnoręcznego stworzenia swojej!! Dzięki!;)

      Usuń
  8. Eleonoro, wyglądasz po prostu rewelacyjnie! Piękna fryzura, suknia... no i mufka - urocza!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super wyglądasz! Mufka ładnie pasuje do sukni i peleryny:) Bardzo lubię zresztą oglądać takie suknie (ostatnio te z nowej "Anny Kareniny" skradły moje serce), więc czekam na nowości niecierpliwie!:):)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Coś a la Anna Karenina powinno się za jakiś czas pojawić ;)

      Usuń
  10. I kolejna świetna sesja zdjęciowa. Suknia i dodatki wyglądają rewelacyjnie. Georgiana Cavendish jak żywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Ale ciągle szukam sposobu na osiemnastowieczne wybielenie twarzy... :)

      Usuń
  11. I love picture 4 and 5!!! The colors of your gown are so incredible and look so great together! Your muff is fabulous and your hair is wonderful!! What a fun photo shoot!! Oooooh...and I adore your cloak!! Fabulous!!

    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! It was fun indeed! :) The cloak wasn't really needed, since it wasn't freezing cold as I expected. It was actually quite warm. Unfortunately, this place is en route to the Oscar Schindler's factory museum, so we had quite a few spectators of all nations, haha!

      Usuń
  12. Ooooooh....I would really like to go to the Oscar Schindler museum....have you been? Well even if it wasn't freezing, the cloak was fabulous!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yup, I've been there! It's about 300 metres from my flat, so it would be weird if I haven't :) It's really super interesting. They've opened it few years ago, so it's quite modern and full of interactive stuff, unlike traditional museums. You can really feel the history there. It was even more meaningful to me as I live on the street where the ghetto ended. Luckily my site of the street was outside of the ghetto already, cause living in the former ghetto might be creepy when you think of it, even when you don't really remember it. Still, despite the dreadful history, the museum is actually quite optimistic because of Mr. Schindler's deeds. You should totally see it one day! ;)

      Usuń
  13. Oh wow. I remember weeping uncontrollably during the movie about Mr. Schindler...I had a migraine for days. I agree that living in the ghetto would be a bit on the eerie side. I am sure that you can literally "feel" the past there. When I visited Gettysburg a few years ago, I had the same experience. I will be sure to visit it if I ever get to your part of the world! We could go together!

    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
  14. I love the capes and muff! I think I will need both for Winter! Luckily that is a while away!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Next year I wish to sew a warmer, woolen cape with some fur trim, cause this one is a prototype really :) Thank you anyway! I'd love to see your winter garments!

      Usuń