środa, 18 czerwca 2014

jak zaoszczędzić na szyciu? / cutting down sewing costs

Wypadałoby coś w końcu napisać, by blog w czasie sesyjnym nie zamarł na dobre... Dlatego dla wszystkich tych, którzy teraz coś szyją lub zamierzają się za to zabrać - pięć pomysłów, jak zaoszczędzić.

To nasza odwieczna zmora. Planujemy wspaniałą suknię czy inny historyczny outfit. Namiętnie przeglądamy google, Pinteresta i Facebooka w poszukiwaniu inspiracji. Powoli zaczyna klarować nam się wizja tego, co pragniemy osiągnąć. I wtedy nadchodzi moment, kiedy zadajemy sobie pytanie: "Skąd, u licha, mam wziąć na to wszystko pieniądze?"

Co prawda nie mogę ich za was zdobyć, ale może kilka moich wskazówek pomoże wam trochę zaoszczędzić.


So, you've finally started planning what your new costume would look like. You've done an intensive research and inspired yourself enough to actually work on it willingly. And than, there come the financial issues. Ever had that feeling? Here are some tiny tips that might help.


1. Materiał / The Fabric




Nie będę po raz tysięczny powtarzać, że jeśli potrzebujecie do 5mb materiału, spokojnie możecie rozejrzeć się za zasłonami. Wystarczy intensywny rajd po second-handach, żeby złowić cudne tkaniny nawiązujące do rozmaitych wzorów historycznych. A wszystko to często w cenie, którą normalnie zapłacilibyście za metr materiału.

Ale jeśli już zdesperowani (tak jak ja) wybieracie się do sklepu/hurtowni, nie odrzucajcie od razu lekko prześwitujących lub cienkich materiałów. Są one często o wiele tańsze, a biała lub inna dopełniająca kolor halka pod spodem powinna pomóc - do tego zaś wystarczy zwykłe prześcieradło.


I know lots of costumers consider the choice of natural fabrics essential for a good costume. Still, I believe that a lovely curtain-made dress might actually look better than under-the-dictates-of-historical-rules-sewn outfit. Sometimes the historically right fabric looks just dull - and am I the only one that sets creativity and imagination above being historically correct? But the true reason I encourage you to try out sewing your dress out of curtains is that the whole set of curtains may cost you the price you would pay for one yard of regular fabric.

And if you still decide to buy at a fabric store, don't be harsh on sheer or transparent fabrics. They're usually half cheaper and sometimes a proper petticoat may be enough.


2. Grunt to przygotowanie! / Be prepared!




Jakiś czas temu przeżyłam ciężki moment przy kasie w pasmanterii. Kupowałam sznurek, którym chciałam wyszywać moją suknię. Kiedy sprzedawczyni zapytała mnie, ile metrów potrzebuję, spanikowałam. Niby jakim cudem mam obliczyć w przeciągu trzydziestu sekund (bo tyle czasu miałam, zanim wprawiłabym w zły humor kolejkę za mną) ile centymetrów mają te wszystkie wzory i zawijasy? Może potrzebne mi są dwa metry, może dziesięć - nie miałam pojęcia, bo nigdy wcześniej się tym nie zajmowałam. 

Wniosek - jeśli przed wyprawą do sklepu policzycie dokładnie, ile potrzeba wam materiału, wstążki, dodatków, zaprojektujecie sukienkę co do kokardy,  to nie będziecie potem mieć poczucia, że za te dwa zbędne metry tkaniny, która została wam po szyciu, kupilibyście jeszcze cały wór ozdób. (Właśnie pobiłam rekord przecinków w jednym zdaniu.)


Some time ago I had a difficult situation at a local sewing supply shop. I needed some cord to apply to my dress. But when the seller asked me, how much did I need, I panicked. I had honestly no idea how much would be enough - I've never sew cording on to a dress before and I had no time to calculate it properly. 

The moral of this story is to prepare yourself before shopping. If you plan exactly how much fabric do you need, you won't have to worry about not enough yardage or a few yards left over (and you could have used the money on some decoration instead!).


3. Chomikuj! / Work on your stash!




Dawno temu, na początku mojego szycia, Fobmroweczka poradziła mi, żebym zbierała wszystkie wstążki, tasiemki i bzdurki jakie znajdę w domu - nawet te, które znajdujemy czasem przy bukietach. Minęło trochę czasu i rzeczywiście, mogę pochwalić się sporą kolekcją śmieci, które często się przydają.

Jeśli macie jakąś koszmarnie niemodną bluzkę z koronki, którą nosiliście w 2006 roku, zastanówcie się, czy na pewno nie przyda wam się do którejś z waszych ulubionych epok!


Long time ago Fobmroweczka gave me an advice - to hide away all those odd things one can find in one's house and to throw away nothing. You never know when you're going to be desperately needing one of those ribbons, decoration, buttons and laces. So, next time before you clean up your wardrobe, make sure you ripped all the useful stuff off.


4. Dziwne miejsca / Weird places




Stroje historyczne wymagają od nas całej masy dziwacznych dodatków. W poszukiwaniu tych śmiesznych rekwizytów polecam udać się do sklepów, które normalnie omijacie szerokim łukiem - często niepozorne miejsca kryją w sobie masę ciekawych i niedrogich produktów. Ja na przykład sztuczne kwiaty kupuję w sklepie z gadżetami weselnymi, piórka w kwiaciarni, fiszbiny w sklepie elektrycznym. Zaglądam też do szewca, supermarketów i sklepików z pamiątkami.


You probably noticed how awkward stuff we sometimes need to get those outfits finished. I sometimes visit all the weird shops I would never visit to find the right props. And, most often, I discover incredibly useful places. For example, I usually visit a bridal shop for artificial flowers - they're waaay cheaper there then at the florist's) and electrical shop for boning.


5. Przekop dom / Search your house




To niesamowite, co można znaleźć we własnym mieszkaniu. Czasem niepozorne, spontaniczne porządki owocują szyciowo-historyczną inspiracją. Ja sama mam zwykle taki bałagan, że najciekawsze rzeczy odkrywam z miesięcznym opóźnieniem. I lepiej się pospieszyć, zanim współlokatorzy usuną przydatne "eksponaty"!

It's incredible how many useful stuff we actually keep in our houses. I sometimes find all the amazing things I need just by tidying up a bit. Just make sure you discover them before your flatmates throw it away.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

ja i vintage / vintage and me

UWAGA DŁUGI POST, DUŻO CZYTANIA

Za dużo vintage na tym blogu nie mieliście okazji oglądać. Pojawiało się przelotnie przy okazji Daisy, jednak nigdy nie było go w moim wykonaniu. 

Jakiś czas temu Fobmroweczka poinformowała mnie, że zostałam wraz z nią zaproszona na retro-weekend w Rudach. Szczerze mówiąc, aż do zeszłego tygodnia nie byłam pewna, o co chodzi, ba, dopiero w czwartek zdecydowałam się na wyjazd, który właściwie jeszcze do piątkowego wieczoru stał pod znakiem zapytania. 

Ale pojechałam, i nawet nie żałuję wstawania w sobotę o nieludzkiej godzinie, by przed 9 stawić się u Fobmroweczki, a potem razem wyruszyć do Rud.

Całe wydarzenie było organizowane przez Projekt Mazelonka i Grupę Rekonstrukcji Historycznej Gross Rauden. Odbywało się w urokliwym i zatrzymanym w czasie zakątku, Zabytkowej Stacji Kolei Wąskotorowej w Rudach. Gwoździem programu był pokaz mody retro, który odbył się w sobotnie popołudnie. Ale po kolei...


This weekend I had a chance to experiment with vintage/retro styles. I've done it several times before, but you never really got to see anything here on the blog, so I guess it's the first time you see me styled like that. Together with Fobmroweczka we've been invited to historic railway station in Rudy to attend a retro fashion show, and a retro-styled weekend in general. I was (as always) rather unsure about my attendance, luckily managed to finish (kinda) my work before Saturday and was free to go.


Gdy dojechałyśmy z Fobmroweczką na miejsce, wpadłyśmy w wir przygotowań do pokazu. Choć miał się on odbyć dopiero za kilka godzin, wszystkie dziewczyny przebierały się i malowały już teraz, by w retro strojach spędzić cały dzień. 


When I finally got to Fobmroweczka's town, we had a brief lunch and hurried to the historic station, where the fashion show preperations have already begun. As soon as we arrived, we went on to change our clothes and apply some appropriate make up.


Wcisnęłam się w moją stylizację na lata 30., zaś Fobmroweczla (która zwyczajowo skończyła jako Dyżurny Fryzjer od Przypadków Beznadziejnych), szybko wyczarowała na mojej głowie finger waves. W przerwach między robieniem makijażu i przyszpilaniem kapelusza zapoznałyśmy się z innymi dziewczynami biorącymi udział w pokazie. Były to rekonstruktorki, entuzjastki mody, a nawet jedna wschodząca gwiazda polskiej burleski.

When I was ready with my outfit, Fobmroweczka helped me out with the tricky finger waves hairstyle. It actually looks better on the pics then it did back then, haha. We met lots of interesting girls there, that were also to take part in the fashion show: some WW2 re-enactors, vintage fashion enthusiasts, and - whoa! - a professional burlesque dancer!


fot. Mirosław Bąk


Kiedy byłyśmy już względnie ogarnięte, Angelika oprowadziła nas po stacji. Szczególnie ciekawy jest zachowany budynek niemieckich koszar, z niemal pełnym wyposażeniem. Nasza przewodniczka opowiadała o tendencjach w niemieckim umundurowaniu i w skondensowanej wersji przekazała nam inne informacje na temat tego niezwykłego miejsca.

Then we did some local sightseeing. The station is also the location of former WW2 Germany barracks. We were actually supposed to sleep there! Eventually we didn't, but it would be funny/creepy! Angelika - our host - told us a little history and showed us around.





fot. Mirosław Bąk


Moja zabawa przy maszynie. / Having fun with the typewriter. I wrote the beginning of funny poem that we read last week in Pszczyna

Pózniej przeszłyśmy do pociągów. Stacja posiada naprawdę imponujący "komplet" najróżniejszych maszyn. Począwszy od elektrycznej lokomotywy (? nie znam się, to mogło być coś zupełnie innego) z 1896 roku, a skończywszy na kilku wagonach austriackiego pociągu z czasów pierwszej wojny światowej, którym jeździł sam austriacki cesarz (tu też mogłam coś namieszać). 




Po zwiedzaniu wskoczyłyśmy do uroczej kolejki i w towarzystwie eleganckich panów w mundurach (a także zachwyconych "ładnymi paniami" turystów) wybrałyśmy się na małą przejażdżkę przez okoliczne lasy, rzeki i łąki. 

We had a chance to see some unique railway stuff - such as circa 1896 locomotive or authentic WWI wagons, which are told to have been a part of a royal Austrian train. After that, we enjoyed a narrow-gauge train ride with some "soldiers".



fot. Mirosław Bąk

fot. Mirosław Bąk

Po chwilce czasu wolnego rozpoczęły się warsztaty burleski z Rose de Noir. Szczerze mówiąc, raczej się ich obawiałam - do burleski mam stosunek dość specyficzny. Niektóre występy mnie zachwycają, ale spora cześć sprawia, że czuję się, delikatnie mówiąc, nieswojo. Na szczęście Rose okazała się być artystką prezentującą ten pierwszy rodzaj show, a przy tym była wyjątkowo wyrozumiałą nauczycielką, zważywszy na to, że miała przed sobą tuzin przerażonych dziewcząt, zarzekających się, iż burleska to "nie ich klimaty". 

Rose zaczęła od dawki wiedzy teoretycznej, opowiadając nam o podstawowych założeniach sztuki burleski i czym jest ona dla uprawiających ją artystek. Potem starałyśmy się przełamać bariery między sobą za pomocą prostych ćwiczeń, by po chwili przejść do krótkiego układu tanecznego. Był to tylko wstęp - potem Rose dała nam wolną rękę i każda para/trójka miała niepowtarzalną okazję wymyślić, zaimprowizować własne 20 sekund układu. Z Fobmroweczką próbowałyśmy ułożyć krótką scenkę kabaretową z akcencikiem genderowym (żart) - wyszło jak wyszło, grunt, że świetnie się bawiłyśmy, nie tylko my zresztą.

Then we enjoyed short burlesque workshop with Rose de Noir. I wasn't very enthusiastic about it (I've got mixed feelings about burlesque in general), but it turned out to be a really nice and fun experience. Rose told us some theoretical stuff, and then we tried out our own dance routines. We divided into couples and each couple had 20 seconds of music to improvise to. Together with Fobmroweczka we did a Charlie Chaplin-kinda-scene. Let's say we're not natural born burlesque performers for sure, but it was fun anyway.

fot. Mirosław Bąk


Potem nadszedł czas na pokaz. Ustawiłyśmy się według dekad i po kolei prezentowałyśmy stroje. Jeszcze kiedy przebierałyśmy się w kreacje, czułam się trochę nieswojo jako jedyna osoba w spodniach - na szczęście, z pomocą przybyła Kasia, odtwarzając stylizację a la Marlena Dietrich. 

And then - finally - the fashion show begun. We were grouped in decades and then, one by one, presented our outfits. I felt a little uncomfortable being the only one around wearing pants - luckily, Kasia helped me out with her Marlena Dietrich styled outfit. After the show we spent quite a lot of time running around, taking pictures with everyone and everywhere.


fot. Michał Rogoziński

fot. Mirosław Bąk
fot. Mirosław Bąk

Może troszkę o moim outficie. Skompletowałam strój inspirowany tym, co kobiety z lat 30. nosiły latem.

My outfit was inspired by what 1930's women wore in summer.





Eva Green w "Cracks" / Eva Green in "Cracks"


Bohaterka "Śmierci na Nilu" (polecam ten film zwłaszcza dla modowych inspiracji) / "Death on the Nile"

Po pokazie nastąpiło fotograficzne szaleństwo. Niczym w brazylijskiej telenoweli każdy z każdym, w parach, trójkątach i grupowo robił sobie zdjęcia.

fot. Mirosław Bąk

Czas wolny obfitował w zwiedzanie zakamarków stacji, jeszcze jeden przejazd pociągiem, ekstremalną wycieczkę przedwojennym samochodem (myśleliście, że maluch jest niewygodny? Pomyślcie jeszcze raz) czy wymieniane doświadczeń kostiumowo-rekonstrukcyjnych.

Późnym popołudniem przebrałam się w sukienkę, w której mogliście podziwiać Daisy na letnim zlocie - nawet fryzurę miałam taką samą, dlatego, mimo że strój nie został udokumentowany, możecie mniej więcej wyobrazić sobie, jak wyglądałam.

In our spare time we enjoyed discovering the station's mysteries and a ride in an old interwar period car (it was so tiny my head hit the roof all the time). I also changed my outfit to a 1940's dress, but there are no pictures taken.

Takie tam, przy praniu / Random laundry pic / fot. Mirosław Bąk



Wieczorem swój pokaz rozpoczęła Rose de Noir. Ciekawie było oglądać to, co w czystej teorii prezentowała nam kilka godzin wcześniej. Rose pojawiła się w zachwycającej kreacji z gorsetem, zaś potem weszły w ruch pawie pióra. Całość odbywała się w rytm "Once Upon a Dream", a potem "Paradise" Lany Del Rey.

Bezpośrednio po pokazie, na zakończenie pełnego wrażeń dnia, oglądaliśmy jeden z moich ulubionych międzywojennych filmów - "Czy Lucyna to dziewczyna". 

Rose de Noir performed a little show in the evening. It was an interesting experience to compare what she told us about burlesque before to what she presented to us. She was wearing a gorgeous corseted gown and performed to Lana Del Rey's "Once Upon a Dream" and "Paradise". After the show, we watched and old 1930's Polish movie "Czy Lucyna to dziewczyna" - one of my personal favorites from this period!

Rose de Noir zaczynająca swój występ / Rose de Noir before the show / fot. Mirosław Bąk




Następnego dnia program był już luźniejszy. Większość dziewczyn wyjechała stosunkowo wcześnie i zostałyśmy z Fobmroweczką jako jedne z niewielu "cywilów". Ostatnie chwile na zabytkowej stacji spędziłyśmy na spacerowaniu i przejeździe prawdziwą drezyną (czułam się jak postać z kreskówki. Albo Buster Keaton! <3).

The next day there was no plan at all. Most of the girls left early and we just strolled around the place. We also tried riding a trolley - a real railway trolley, like the ones in old Buster Keaton movies - it's super heavy!

Ale na tym nie zakończyła się nasza kostiumowa przygoda! Bezpośrednio po opuszczeniu terenu stacji podjechałyśmy do opactwa cysterskiego w Rudach, otoczonego przepięknym parkiem w stylu angielskim. Na parkingu stwierdziłyśmy, że fajnie chodziłoby się tutaj w strojach, i spontanicznie przebrałyśmy się w suknie a la lata 20. (ja miałam na sobie sukienkę mamy Fobmroweczki, która zadziwiająco dobrze krojem i wyglądem wpasowała się w tę epokę). Uzbrojone w małą cyfrówkę mojej siostry, zaimprowizowałyśmy mini-sesję zdjęciową, przechadzając się po parku.

But it was not the end! When we left the place, we stopped by in the old abbey, surrounded by a lovely park. We thought it's a perfect occasion to try out our 1920's outfits! I wore Fobmroweczka's mom vintage dress.

Nie mam pojęcia, co to miała być za poza / I'm not sure what kind of pose was that supposed to be








Do domu wróciłam wieczorem i zabrałam się za pracę zaliczeniową, przez którą prawie zostałam w piątek w domu zamiast spędzić ten weekend w fantastycznym miejscu, w towarzystwie cudownych osób!