poniedziałek, 22 grudnia 2014

wiktoriańska choinka / victorian christmas tree

W 1841 roku z inicjatywy księcia Alberta w Windsorze pojawiła się pierwsza choinka i nie minęło wiele lat, a posiadanie świątecznego drzewka stało się powszechnym zwyczajem ludzi epoki wiktoriańskiej. 

Czym i jak je dekorowano?

Przede wszystkim, za ozdabianie nie brano się tydzień przed świętami. Był to dłuższy proces, obejmujący zbieranie w ciągu roku potrzebnych materiałów - szyszek, gałązek, skrawków papieru i innych drobiazgów.

(first of all, sorry for all the mistakes, but I really suck at figuring out the tenses while writing about the past) In 1841, thanks to Prince Albert, the Christmas tree tradition arrived to Windsor. It wasn't long until it became a popular Victorian custom. How was it decorated?

First of all, decorating your Christmas tree was a big deal back then. People would collect all kinds of stuff - pines, pieces of paper - throughout the year, so it would be there when they need it. 

Choinkę oświetlały umieszczone na metalowych podstawkach świeczki. W biedniejszych rodzinach często były to blaszki specjalnie przystosowane z uzbieranych wcześniej puszek. Takie "chwytaki" przyczepiane klipsem do poszczególnych gałązek lub, częściej, trzymające się pionowo dzięki specjalnemu ciężarkowi stosowano jeszcze długo po śmierci królowej Wiktorii - wasi rodzice lub dziadkowie mogą jeszcze pamiętać świeczki na choince, choć dziś wydaje nam się to.... hm... igraniem z ogniem.

As you probably know, candles were used to lighten up the tree. There were special kinds of metal holders to attach the candles. Poor families would often use pieces of tin cans instead. The candlelit custom remained popular a long time after Victoria's death - you might have heard your grandparents recalling it.


Dziewiętnastowieczny świecznik z ciężarkiem.
/ 19th century candle holder.
Źródło/source

Ciekawostka - często w sieci można natrafić na dziwne, "wyliniałe" drzewka z pieniem i zaledwie kilkoma prostopadle ustawionymi do niego gałązkami - to prototyp współczesnych sztucznych choinek. Po prostu zaopatrzano się w specjalny pień z otworkami na gałęzie i co roku wymieniano gałązki na świeże. Całkiem ekologiczne podejście, nieprawdaż?

There are some pictures of peculiar Christmas trees on the web - the ones with a thin trunk and a small number of branches - these are the first artificial trees. The branches were removed and replaced with the ones freshly cut each year.



Na wiktoriańskich choinkach znajdowało się zaskakująco dużo jedzenia. Pierniczki i cukierki, które wieszamy współcześnie, to taka "biedniejsza" wersja tego, co robiono w tamtych czasach - na drzewku można było oprócz tego znaleźć owoce, orzechy, ciasteczka, łańcuszki z bakalii i marcepany.

Początkowo to właśnie na choince wisiały drobne prezenty, jak zabawki dla dzieci, rożki obfitości czy drobne części ubioru (np. rękawiczki). Z czasem, kiedy upominki robiły się coraz większe i wieszanie ich na gałęzi ryzykowało przewróceniem drzewka, zaczęto umieszczać je pod choinką.

Victorians loved having food on their trees! Fruits, nuts, marzipan, cookies! Long chains of raisins! Yum!

Before the tradition of putting gifts under the tree, they used to be hanged on the branches. Toys, cornucopias and small pieces of clothing, such as gloves or mitts, would be found on the tree.

Rożki obfitości, wypełniane słodyczami i upominkami.
/ Cornucopias filled with treats.

Zawsze wydawało mi się, że wiktoriańskie dekoracje emanowały przepychem i elegancją. Okazało się, że wręcz przeciwnie - właśnie w świątecznych ozdobach ujawniało się całe dziwactwo tej epoki. Królowały kartonowe postaci świętego Mikołaja w najróżniejszych, momentami przerażających konfiguracjach, ale lubowano się też w wycinanych z kartonu, przyozdabianych błyskotkami kształtach (saniach, balonach, wózkach, domkach) w których umieszczano różne postaci ze starych kartek świątecznych i gazet. Na gałązkach często wieszano również papierowe laleczki - drukowanej postaci dorabiano spódniczkę z materiału lub koronki i doklejano zabawne nóżki.

Wzory ozdób można było znaleźć w popularnych magazynach dla pań, jak Godey's Lady's Book, który możecie kojarzyć z popularnymi rycinami strojów.

I always thought Victorian decorations and ornaments were distinctive and rich. It turned out otherwise - they showed me once again how quirky and fun the Victorians were! They loved having all kinds of cardboard Santas on their trees, as well as crazy cardboard sleighs, balloons, houses, that were decorated with cut-out characters and paper dolls. The patterns could be found in popular ladies magazines, such as Godey's Lady's Book.







Około lat 1880 zapanowała moda na bombki, które w Niemczech wytwarzano już od lat 1840. Od tego czasu choinka zaczęła bardziej przypominać to, co widzimy w naszych domach... ale to już zupełnie inna historia.

Around 1880 the baubles became popular and the Christmas tree started looking more like what we see in our houses nowadays. But that's a whole different story...



Korzystając z okazji chciałabym życzyć wam wszystkiego dobrego! A żeby umilić czas oczekiwania tym, którzy czekają na Takiego Jednego, i czas wolny tym, którzy czekają na wigilijną wyżerkę, prezentuję wam krótki (no, nie aż tak krótki, jedna z dłuższych rzeczy, jakie zrobiłam!) film, który nakręciłyśmy jeszcze przed wakacjami z Daisy - nie jest on specjalnie świąteczny, ale wystarczy wyobrazić sobie troszkę śniegu ;) Napisy w filmie są po angielsku, ale mam nadzieję, że nie sprawi to nikomu trudności.

This may be the right moment to wish you all Merry Christmas! And here's a little treat for those of you that are waiting for a Particular Person and for those that are just waiting for a delicious dinner - a short film I did with Daisy a long time ago. It's not very christmassy, but I hope you'll enjoy it anyway!

piątek, 12 grudnia 2014

praca w toku - suknia z sari / work in progress - sari dress

W Londynie ochoczo rzuciłam się wraz z Olgą i Martą na wszelkiego rodzaju charity shops. Można tam naprawdę za grosze dostać prawdziwe kostiumowe rarytasy. Nie udało mi się co prawda, tak jak Oldze parę lat temu, upolować dziewiętnastowiecznej książki, ale zdobyłam zestaw biżuterii i sari. 

Po co mi sari? Z czym to się je? Na pewno nie mam zamiaru używać go zgodnie z oryginalnym przeznaczeniem, bo sari to świetny materiał na kostium!

I bought a sari in a charity shop in London! What for? Well, I'm definitely not going to wear it the way it should be worn. Because sari's are perfect for historical costumes!

Można, tak jak ostatnio Noora z "Shadow of My Hand", zrobić z niego wspaniałą suknię osiemnastowieczną. Ale mi sari zawsze (no dobra, nie zawsze, ale odkąd interesuję się historią ubioru) kojarzyło się z regencją. Zwłaszcza, że przez regencję rozumiem brytyjską modę przełomu XVIII/XIX wieku, a wtedy Brytyjczycy wprost lubowali się w sprowadzanych ze swoich wschodnich kolonii delikatnych, wzorzystych materiałach.

Noora from "Shadow of My Hand" presented her gorgeous 18th century sari gown recently. But for me sari's are much more Regency-connected, or at least that's the era that first comes to my mind when I see all those gorgeous saris. Regency, with the whole oriental craze and the fashion for Indian fabrics.

Ponieważ moje sari było dość wąskie i bałam się, że na bardziej "obfitą" suknię nie starczy, zdecydowałam się na fason z ok. 1810/1811 roku, kiedy spódnice były stosunkowo mało obszerne (w każdym razie znalazłam przykłady wąskich spódnic). Popatrzcie sami:

My sari is not very wide, so I was afraid it just won't do with the earlier, more "puffy" styles - that's why I decided to sew a circa 1810/1811 gown, when some of the skirts where moderately narrow.










Ku mojej uciesze przypomniałam sobie też o poście na blogu Sabine, dotyczącym mody z listopada 1811 roku. Jest mowa o dużym wpływie orientalizmu na modę, obejmującym zarówno materiały, jak i wzory oraz dodatki - HURRA!

I also was very glad to find Sabine's post on November 1811 fashions. There was lots of oriental-influenced stuff mentioned, so - hurray for saris!

A to mój projekt! Moja suknia z sari będzie balowa, ze zdobieniem z przodu, na dekolcie i u dołu rękawów. Jak wyjdzie, zobaczycie mam nadzieję już niedługo :)

Here is my final design. It's going to be a ball gown, with sari's decoration on the front, the neckline and the sleeves' ends. Hopefully you'll get to see it soon!



sobota, 6 grudnia 2014

niepokojąco piękne - kobiety z dagerotypów / drop dead gorgeous daguerrotype women

Ostatnio spędziłam chyba pół dnia na przeglądaniu tysięcy dagerotypów (czyt. "co kostiumowy freak robi w wolnym czasie"). Wśród setek zwyczajnych portretów co jakiś czas trafiał się taki, który powodował jednocześnie westchnięcie zachwytu i nieprzyjemne dreszcze. Postanowiłam zebrać je razem.

I got interested in daguerrotypes recently. I mean, I've always been into analyzing old photographs, but few days ago I noticed that there are some of them that are more intriguing than the others. And I don't mean the "Hey, that's nice" kind of photos. I mean "Holy Moly!" kind of pictures, like these shown below, presenting some gorgeous-looking ladies that inspire a certain amount of anxiety in our hearts.


1. Aż dziwne, że kolejka zakochanych mężczyzn nie zmieściła się w kadrze - TE OCZY:
1. Too bad the queue of admirers hasn't been featured on the photo. THOSE EYES THOUGH.



2. Jeśli mam jakiekolwiek wyobrażenie o XIX-wiecznej femme fatale, to wyglądałaby DOKŁADNIE. TAK.
3. I don't always see 19th century femme fatales, but when I do, they look like this:



 3. W tym zdjęciu wszystko jest tak perfekcyjne, że aż nienaturalne. Idealnie ułożone pliski stanika, przygładzone włosy, czysty kołnierzyk i mankieciki. Ale spojrzenie portretowanej zdradza, że niekoniecznie jest jej przyjemnie i wesoło.
3. This picture is NEAT. That's the best word that could possibly have been used to describe it. And the contrast between the neatness of it and the ladies expression makes it a bit disturbing.




4. Nie mam pojęcia, jak opisać tę panią, więc nie opiszę. Podziwiajcie doskonałość.
4. No words to describe this lady, so allow me to move on.



5. "Hej! Mam idealnie ułożone loki i koronkowe mitenki. I 12 lat. Ale z mojej twarzy można wyczytać, że od dawna nie jestem dzieckiem. I jeśli masz zamiar mnie tak traktować, zastanów się dwa razy."
5. 'I'm twelve years old, my locks are perfect and so are my mitts. I'm not a child anymore and if you are about to treat me like one, think twice before you do so.'


6. Długo wpatrywałam się w ten portret i zastanawiałam się, czy ta kobieta ma miły wyraz twarzy, czy uśmiecha się drwiąco. Doszłam do wniosku, że tak niesamowite oczy nie mogą po prostu się z czegoś śmiać. O, nie - to bardziej spojrzenie a la "Co ty tam wiesz o dziewiętnastowiecznych kobietach. Mamy sekrety, których nigdy nie odkryjesz".
6. I've been trying to figure out this lady's expression for a long time. Is she happy? Or is she just smiling ironically? I came to the conclusion that here eyes are too complexed to just show a happy expression. It's more a "You know nothing about us, 19th century women, and we hide secrets you will never get to discover" kind of expression.




I na koniec moja zainspirowana wszystkimi tymi fotografiami próba "dagerotypu" (oczywiście nie dysponuję odpowiednim sprzętem, więc to tylko obróbka, co zresztą widać). Nie jestem wybitnie zadowolona z tego, jak wyszło, ale cóż, to mój pierwszy raz, może następnym razem uda mi się wreszcie rozgryźć oświetlenie.

And here is my miserable attempt to "daguerrotype" myself. I'm not very pleased with it, but it's the first time, so hopefully it would turn out better next time.





piątek, 5 grudnia 2014

troszkę o moim blogowaniu / thoughts on my blogging



Dzisiaj będzie troszkę na poważnie, ale muszę uporządkować myśli.

Zauważyliście pewnie, że posty od jakiegoś czasu "dodają się" dość rzadko i są to przeważnie relacje ze spotkań kostiumowych. Ja też to zauważyłam; mam wrażenie, że się w blogowaniu trochę zagubiłam, a w odnalezieniu pomogły mi ostatnio posty i wspomnienia z czasów, kiedy dopiero zaczynałam.

Łatwo jest zatracić tą młodzieńczo-dziecięcą radość z kostiumów. Zwłaszcza, kiedy od prawie roku wszystko, co robię w tej dziedzinie, ogranicza się do tworzenia w pośpiechu strojów, z których i tak nie jestem zadowolona. Tylko po to, żeby zdążyć na jakieś konkretne wydarzenie...


So... I've been having strange thoughts recently. That the way I approach historical sewing might not be the best way. That I'm missing something I felt when I started. That I'm always in a rush to sew something for the events and I'm never happy with the results anyway. That I almost never sew something just because I want to, at least - not anymore. And that doesn't make me happy at all.


Myślałam o tym sporo i doszłam do wniosku, że nie o to mi chodziło, kiedy w grudniu 2012 roku zakładałam swój pierwszy kostiumowy blog. Wszystko, co wtedy robiłam, było szczególne i przynosiło mi mnóstwo radości - każde odkrycie w dziedzinie historii ubioru ekscytowało, każdy nowy strój stanowił wspaniały projekt mający przybliżyć mnie do sylwetek z minionych epok.

Chyba muszę trochę przystopować, i nie chodzi o ilość czy tempo powstających rzeczy. Po prostu nie chcę traktować kostiumów jako "pracy", z którą muszę się wyrobić na konkretny termin. Chcę je celebrować tak jak na samym początku mojej przygody, zachwycać się drobnostkami, cieszyć małymi odkryciami i zakupami. Chciałabym też mieć czas, żeby poprawić moje umiejętności. I nie jest problemem jego brak, bo czasu wolnego mam w nadmiarze. Po prostu źle go pożytkuję, odkąd szycie stało się przykrym (nie zawsze, ale często) obowiązkiem i warunkiem uczestniczenia w danym spotkaniu. Kiedy zastanowię się, kiedy ostatni raz szyłam coś dla przyjemności, okazuje się, że była to... chemise a la reine. W styczniu. Prawie rok temu.

Nie tak miało być i nie tego chciałam. Potrzebuję zmian.


When I started blogging, I was happy with every discovery I made and every project was so exciting! I miss that now. I feel as if some of the projects were just a duty I had to fulfill to attend a particular event, and this is not what I wanted! I need changes, such as:


Co się zmieni?

1. Przede wszystkim mam zamiar szyć rzeczy, na które mam ochotę i kiedy mam ochotę. Może być tak, że ucierpią na tym stroje na konkretne wydarzenia, ale trudno. Coś za coś.
1. Sewing things I feel like sewing. Not because I HAVE TO sew them.

2. Moje zainteresowania w dziwny sposób się zawęziły. Na początku blogowania obejmowały filmy, historię, literaturę, sztukę, a teraz pojawiają się tu tylko stroje. Spróbuję to urozmaicać.
2. Expanding my interests back to what they were those ~two years ago. That means concentrating not only on the costumes, but also on the history, literature, art etc, as it used to be.

3. Sposób pokazywania moich strojów od dłuższego czasu ogranicza się do fotek z wydarzeń i spotkań, przez co nie są najlepiej wyeksponowane. Postanowiłam poświęcać im jednak więcej uwagi i dedykować osobne posty. Lepiej pokazać coś dwa razy, a dobrze, niż raz, a niedokładnie.
3. I noticed the only way I show my costumes is that I show them on the photos from events, and this might not be the best solution. You often can't see what they're like at all. So I decided to write posts about the costume itself, separately, rather than just mentioning it.

4. Nie będę obiecywać wam częstszych postów, bo nie mam pojęcia, w jakich odstępach czasu będą się pojawiać, ale i nad tym postaram się popracować - dwie notki miesięcznie to jednak trochę za mało.
4. I can't promise writing more often, but I'll do my best to work on that as well.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

chatsworth

Przez ostatnie kilka tygodni każda próba napisania posta wydawała mi się marnowaniem czasu na szycie sukni balowych z 1830 roku (większość z was już wie, że wraz z Daisy i sporą grupą blogerek wybrałyśmy się na Bal Królestwa Polskiego w Warszawie). Ale po balu nie mam już żadnej wymówki, dlatego postanowiłam opisać moją wizytę w Chatsworth, filmowym Pemberley.

Nasza wycieczka do Chatsworth przebiegła trochę inaczej niż eskapada do Haworth, o której pisałam wcześniej. Przede wszystkim nie musiałyśmy się tak spieszyć ani wstawać o 4 rano, a zaledwie o 6.30/7, o ile dobrze pamiętam. Wtedy to opuściłyśmy nasz nocleg w Yorku i po pobieżnym przyjrzeniu się tamtejszej katedrze, wsiadłyśmy do pociągu w stronę Derbyshire.
Po skomplikowanej i pełnej przygód (i cukierków od kierowców) podróży dotarłyśmy do siedziby pana Darcy'ego. Aby dostać się do pałacu, trzeba było przejść przez rozległy park i przedrzeć przez warstwy opadłych liści (co w towarzystwie turkocącej walizki okazało się nie lada wyzwaniem). Wreszcie po ciężkiej przeprawie przez błoto naszym oczom ukazał się spektakularny dom pana Darcy'ego.


Over the last few weeks I've been unsuccesfully trying to write a post about our visit to Chastworth House, but every minute spent writing while I could be sewing our 1830's ball dresses seemed to be a waste of time. Now that the ball is over I can finally write without feeling guilty.

Our Chatsworth trip was a bit more calm than the Haworth one. We didn't have to wake up in the middle of the night to get on the train, so that was a huge relief. Before we left York we even managed to have a look at the cathedral, and then we headed to Derbyshire.

After a complicated journey we managed to get to PEMBERLEY! Our excitement grew as we passed through the park alley, but when we finally noticed the palace behind the trees we got ecstatic.




Chyba tyle samo czasu, jeśli nie dłużej, zeszło nam na przebranie się w regencyjne stroje i wyczarowanie szybkich epokowych fryzur - dopiero wtedy byłyśmy gotowe na zwiedzanie pałacu.

Już na wstępie czekała na nas niespodzianka - tuż przed nami (jak później poinformował nas dyskretnie przewodnik) przemknęła Księżna Devonshire, która zniknęła za drzwiami prywatnej części pałacu.

Then we spent a loot of time on getting our regency outfits and hairstyles done.

As soon as we entered the house, we got to see (as it was suggested to us afterwards by a discreet guard) the Duchess of Devonshire rushing through the corridor to get to the private part of the house.




fot. Olga







fot. Olga

fot. Olga


Pałac zaskoczył mnie obecnością wielu lubianych przez mnie obrazów <3
/ I never thought there would be so many of my favorite paintings at Chatsworth! <3

!!!

Próba pozy a la Georgiana


Spektakularne wnętrze baldachimu w jednej z sypialni



SARGENT!!

Sala wyglądająca jak scenografia z Downton Abbey!
/ This room looked just like a Downton Abbey set!












fot. Olga - śliczne wydanie Austen! <3
/ a lovely Austen cover

Eleonora is not impressed. #teamcolin

Nie wiem czemu mój lewy profil zawsze wygląda tak niekorzystnie, ale fotka ładna, więc żal nie dodać.







O 17 zamknięto posiadłość i tak zakończyła się nasza przygoda w Pemberley. Na pamiątkę zostały tylko wspomnienia i zakupiona w sklepie książka-podręcznik do regencyjnego życia:


At 5 Pemberley got closed and our own Lizzie Bennet experience came to an end. Luckily I got a small treat to remind me of this lovely day: