piątek, 6 lutego 2015

wizyta na warszawskim "kole" / visiting warsaw's flea market

Kilka tygodni temu (jak zapewne pamiętacie) spędziłam weekend w Warszawie. O ile pierwszy dzień dość szybko minął mi na przygotowaniach przebalowych, o tyle niedziela okazała się na tyle luźna, że wybrałyśmy się z Kajani na Koło - jeśli jesteście równie niewtajemniczeni w topografię stolicy jak ja, podpowiem, że na tym osiedlu znajduje się ogromny targ staroci. Niestety w tamten dzień pogoda nieszczególnie sprzyjała włóczeniu się po otwartych przestrzeniach (wiatr + niska temperatura = skostniałe dłonie po paru sekundach obmacywania antyków), ale udało mi się u wskazanego przez Kajani sprzedawcy przejrzeć kolekcję starych zdjęć i, po wyrażeniu zdziwienia ich niską ceną, nabyć kilka z nich. Oto wybrane przeze mnie fotografie:

Few weeks ago I spent a weekend in Warsaw. The first day of my trip was filled with pre-ball occupations, such as hair-curling and ironing, but Sunday surprisingly turned out to be more relaxed and Kajani suggested we went to a flea market, which I was obviously glad to do! It was freezing cold, so by the time we got there I was already shaking. I managed, however, to carefully look through one seller's collection of antique photos, and because I found them to be extremely cheap, I couldn't resist to buy a couple of them. Here's what I got:


BO TAK. To zdjęcie urzekło mnie swoją niedorzecznością - w pierwszej chwili zwróciłam uwagę na dziwaczny kapelusz, potem na cudne atelier z wymalowanym drzewem i kwiatkami oraz budzącą wątpliwości niestabilną ławeczką, na samym końcu na strój. Marszczony, nieco "obły" przód oraz falbany (?) u góry rękawów sugerują dla mnie początek lat 1890, ale mogę się mylić.

/ I chose this picture because it's just too riddiculous to resist. Just look at that lady's hat. Then at the painted floral background. Then at the awkward bench. Then at the hat again. As to the dress, the gathered bodice and the upper sleeves ruffle suggest early 1890's to me, but I might be wrong.

Co za urocza para! Suknia tej pani mogłaby z powodzeniem znaleźć się na dziale młodzieżowym w Zarze - koronkowe aplikacje, czarne akcenciki i kokardka przy szyi. Do tego delikatny wisiorek i kolczyki. Gdyby nie kapelusz, spokojnie można by wyjść tak dzisiaj na miasto. Tego niestety nie da się powiedzieć o panu... (Na moje oko pani ubrana jest w ciuszki modne około 1910-1912 roku, z naciskiem na 1912.)

/ This lady's outfit could easily be adapted into modern-style outfit. Just ommit the hat and everything else would make a lovely OOTD for every fashionist out there! Come on - lace inserts, black and white colour combination, little bow near the neckline, small pendant and subtle earrings... (Considering the hat, the hairstyle and the dress' silhouette, I would say this picture was taken about 1910-1912, at least lady's clothes were fashionable these years, but she might have worn then a couple years later.)



To zdjęcie wybrałam ze względu na jej spojrzenie (dopiero później zachwycałam się suknią). Nie wiem, czy to kwestia umiejętnego retuszu, oświetlenia, czy urody modelki, ale ta fotografia jest niesamowita. Ponieważ nie widać za wiele ze stroju, możemy sugerować się fryzurą i zawęzić datowanie do lat 1880. (obstawiam 1882-1887, bo później bufki na ramionach zaczynają rosnąć w górę).

O ile we wcześniejszych wyborach kierowałam się poważniejszymi argumentami, tutaj, przyznaję bez skruchy, poleciałam na strój. Od razu spodobała mi się smukła sylwetka (końcówka lat 1880? Kojarzy mi się z 1887), dopasowany stanik, ciekawy, krótki i schludny fartuszek (część spódnicy wierzchniej) i ogromne guziki. Przy okazji możemy podpatrzeć atelierowe krzesło i zastanowić się, czy plamka przy lewym (patrząc z perspektywy widza) łokciu portretowanej to efekt retuszu i próba zwężenia figury, przykład niezwykle mikroskopijnej talii, czy udana iluzja optyczna polegająca na znacznym poszerzeniu bioder tiurniurą lub poduszką.

/ The reasons I chose this picture were purely aesthetic. I just looked at it and heard my inner voice cry "DAT SILHOUETTE"! I love the bodice, the short apron (?) and those huge buttons. (I'd say this is late 1880's, 1887 probably? Dunno). Also, mind the white gap between the lady's right elbow and her waist - is that an example of early photoshopping, considering how small her waist would appeal? Or is it just that her hips are accentuated with some kind of support and it looks this way?

Zaskoczyło mnie to, że fotografie są dopracowane i piękne również na odwrocie. Najwyraźniej dawniej, kiedy pojedyncze zdjęcie mogło być jedyną lub jedną z kilku zaledwie odbitek, dbano nie tylko o fotografię jako taką, ale o samą odbitkę jako o cenny przedmiot. Świadczą o tym zresztą pozłacane brzegi większości z nich - to coś, o czym przed zobaczeniem zdjęć na żywo nie miałam pojęcia - w internecie nie da się pokazać cieniutkiej krawędzi kartonika. Kartonika, bowiem stare zdjęcia okazały się być sztywne i grube na kilka milimetrów - zapewne znów jest to oznaka szacunku do zdjęcia, które nierzadko wykonywano tylko raz, góra kilka razy w życiu. (wybaczcie te filozoficzne wynurzenia, ale jestem świeżo po egzaminie z wiedzy o fotografii i przeczytaniu kilkuset stron na jej temat).

I was quite surprised with how the photographs looked - I mean not the photo itself, but the whole object. It turned out the back of it is very neat and decorative - something I had no idea about until I had a chance to examine it myself. I also didn't know that the whole picture is printed on a hard, thick piece of carton (though now, that I know it, it seems quite obvious - you didn't get many photos taken back then, so you had to make sure it's not an easy-to-destroy piece of paper). Also, the sides of the bigger photographs are painted gold - it's a nice, neat addition to the whole picture, that you can't really see on the internet.





To tyle o moich fotograficznych przygodach! Koniecznie dajcie znać, które zdjęcie najbardziej przypadło wam do gustu, co sądzicie o hipotetycznych datowaniach i podejrzeniu o fotoszopa ;)

That's about it! Please let me know which picture you like best, and what do you think about the hypothetical dates and the photoshopped waist accusation! :)

15 komentarzy:

  1. Niesamowite, koniecznie muszę zahaczyć o ten targ jak pojadę do Warszawy! Przyznam się, że jestem płytka i najbardziej spodobały mi się wstawki z mory u ostatniej pani i te piękne plisy, no cudo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie może jakoś sama suknia nie zachwyca, ale sylwetka jest nienaganna! <3

      Usuń
  2. Fotografia, na której jest pani o niesamowitym spojrzeniu chyba jest retuszowana, ale sądzę, że i tak chodziło tylko o podkręcenie urody tego niecodziennego wzroku ;) Sympatyczne łowy fotograficzne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z całą pewnością coś jest na rzeczy z tym malarskim światłem, ale rysy twarzy pozostały raczej niezmienione :)

      Usuń
  3. Ostatnia podoba mi się najbardziej :) Masz co do nich jakiś konkretny cel, czy po prostu chciałaś je mieć? ;)
    Mnie na Kole wpadł w oko medalion, ale zanim wrociłyśmy na to miejsce z Marylou, sprzedawca zdażył się już zwinąć </3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba po prostu nie mogłam przepuścić takiej okazji :D Fajnie byłoby zebrać całą kolekcję, skoro to taka tanioszka, ale w tym celu musiałabym częściej bywać w Wawie :/

      Usuń
  4. Z zaciekawieniem przeczytałam ten wpis. Podziwiam umiejętność określenia daty zdjęcia po stroju czy fryzurze:) Mają swój klimat te zdjęcia. Taki trochę niepokojący...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie trochę rozczulają, zwłaszcza fotografia na krzesełku i siedzącej pary - są strasznie urocze :D

      Usuń
  5. I love them all! What a fun find! Now to find a time maching and travel back in time to meet these people! I always wonder what they were like...were they kind, or bratty, sweet or rotten! I usually tend to make them all lovely and gracious!! What dress out of the lot do you plan on re-creating?
    Blessings!
    g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. So do I, they just have to be nice, I can't really imagine them being unkind! I don't think I'm going to attempt any (too many projects to do, too little time!), but I think I'll choose the last one and the first one, because it's much fun!

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia, szczególnie podoba mi się to ostatnie :) Nigdy bym się nie spodziewała, że na targu staroci można znaleźć takie skarby :) Muszę tam koniecznie pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, sama chętnie wybrałabym się do Warszawy specjalnie po kilka nowych zdjęć :)

      Usuń
  7. Nie rozumiem ludzi, którzy pozbywają się takich rodzinnych pamiątek. Ja bym fotografii swojej babci/dziadka nie sprzedała, tym bardziej jeśli byłoby takie stare. Tymczasem zdjęcia z przełomu XIX i XX wieku są powszechne na targach staroci i sama kupiłam ich mnóstwo. Czasami zastanawiam się, czyje były pierwotnie.
    Najbardziej podoba mi się drugie zdjęcie, widać, że nie zostało zrobione u fotografa, a takie cudeńka się rzadko spotyka. Zazdroszczę! Ja widziałam tylko w internecie.
    Co do datacji, to wydaje mi się, że fotografie są późniejsze, z okolic 1900 roku. Wątpię, żeby dało się trafić na aż tak stare zdjęcia na targu. Ludzie, tak jak i dziś nosili ubrania o wiele dłużej niż jeden sezon. Garderoba wielu polaków pamięta czasy PRL, więc wtedy też pewnie, noszono jedną rzecz 20 lat jak nie dłużej. Jeśli rzeczywiście są starsze to masz szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście te fotografie mogły być wykonane ze dwa, trzy lata po uszyciu stroju, więc datowanie stroju a zdjęcia może nie być zbieżne ;) Ale te dwa, trzy lata to maksimum. Wydaje mi się, że wówczas noszenie ciuchów o dekadę starszych byłoby postrzegane jako a) niechlujność i b) ekstrawagancja/dziwactwo, a na to pozwalały sobie raczej starsze, bogate osoby, którym nie zależało na opinii innych. Widać to chociażby na zdjęciach ludzi niższych klas, np. robotników - są ubrani skromnie, ale nigdy aż tak ahistorycznie. Masz rację, ubrania noszono długo, ale specjalnie je przerabiano, żeby zgadzały się z modą albo były najwyżej kilka lat do tyłu. A jeśli już ktoś był w tak tragicznej sytuacji, że w 1900 roku musiał nosić tiurniurę, to na pewno przynajmniej próbowałby nadrobić modną fryzurą :D Dlatego trzymam się wersji, że po prostu jestem szczęściarą :P

      Też zastanawia mnie, skąd właściwie biorą się te zdjęcia. Skoro przetrwały już tyle pokoleń, mało prawdopodobne jest, że ktoś teraz postanowił się ich pozbyć... Ale z drugiej strony może ludzie nie znają wartości takich rzeczy :(

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że w dużej mierze są to takie zdjęcia "niczyje". Znajdywane są czasami całe albumy i wyprzedawane na sztuki. Na strychach, w kamienicach, gdzie właściciele mieszkania się często zmieniali, a starocia gdzieś tam leżały po kątach, w opuszczonych domach (w trakcie wojen, wiadomo, zostawiało się wiele pamiątek), które potem zmieniały właścicieli. Zresztą, one sobie krążą po Europie. Ktoś kupuje, ktoś sprzedaje...Tak przynajmniej opowiadał mi kiedyś pan, który zajmował się starociami ;)

      Usuń