środa, 21 stycznia 2015

osiemnastowieczne pocket hoops / 18th century pocket hoops

Już w tę sobotę w Krakowie odbywa się po raz kolejny Bal Szkocki. W tym roku dresscode obejmuje pierwszą połowę XVIII wieku, więc postanowiłam skorzystać z okazji i uszyć sobie wymarzone pocket hoops. Co prawda na bal wybiorę się w końcu w empirze, ale przynajmniej mam stelaż pod osiemnastowieczną suknię, jak już będę się za nią zabierać :)

Godzinę przed robieniem zdjęć wpadłam na to, żeby wyprodukować na szybko czepeczek - i tak też zrobiłam ;) 

There's a Scottish Ball here in Cracow on Saturday and this year's dresscode is the first half of 18th century. I thought it might be a good reason to sew my first ever pocket hoops, especially that it matches the first HSM challenge. So even though I'm eventually going to wear my empire dress, I'm happy to have a set of 18th century undergarments ready for a gown!

I also thought it would be fun to make a last-minute cap an hour before taking photos. It was!


Żółty badziew elegancko ukrywający nieelegancki kaloryfer.
/ The yellow thingy trying to hide the radiator





Sory że halka wymięta, ale została na szybko wyjęta z upchanej skrzyni w celu sprawdzenia jak się sprawuje :D
/ Sorry for the hideous petticoat, but it was taken out in hurry, just to check how it works


Generalnie chyba za mało zmarszczyłam je w talii, bo boki niemal na siebie nachodzą, ale poza tym jest w miarę ok i sylwetka też jest w porządku, a o to mi właśnie chodziło.

Jako fiszbina posłużyła mi gruba metalowa lina z Leroy Merlin. To cholerstwo jest tak grube, że znacznie szybciej urżnęłabym nogę osiemnastowiecznemu pacjentowi z gangreną, ale kształt trzyma dobrze i stelaż nie zapada się pod ciężarem sukni, więc cóż. Nie wykluczam ponownego użycia.

I used some kind of metal cable for the boning. Dude. It would possibly be easier and faster to cut a leg than this stuff. Still, it's stiff and flexible at the same time and keeps the right shape, so I might use it again someday.

A piece of ~*THE EVIL CABLE*~ in the middle




HSM



Wyzwanie: HSM #1 Foundations

Tkanina: miałam gdzieś upchany materiał, raczej poli

Wykrój: znaleziony na marquise.de

Rok: celuję w 1740-1770

Dodatki: nie za bardzo, taśma bawełniana służąca jako tunele na fiszbiny

Jak bardzo jest poprawny historycznie? wykrój jest historyczny, materiały niezbyt, jak wszystko co szyję :D no i szyte maszynowo.

Czas wykonania: zależy, czy liczymy dwie godziny piłowania linki... ale pewnie ok. 5 godzin.

Założony po raz pierwszy: wczoraj, do zdjęć.

Koszty: jakieś 30 zł na linkę, resztę miałam w domu.





The Challenge: HSM #1 Foundations
Fabric: had it in stash for a while, but nothing natural I’m afraid
Pattern: I used a pattern featured on marquise.de site.
Year: Aiming at 1740-1770
Notions: not really, twill tape?
How historically accurate is it? The pattern is historically accurate, but the fabric (apart from cotton twill tape) and the boning is rather modern.
Hours to complete: I’d say 3-4, but counting the time spent on cutting the #$%*@#! boning it might have been about 6.
First worn: yesterday for the photos.
Total cost: I used a fabric and cotton twill tape from my stash and the cable for the boning cost about 30zł, that is apx. $8.

sobota, 17 stycznia 2015

zimowy ubiór prosto z 1895 roku / 1895 winter attire

Miał być śnieg. Miał być Wiedeń. Skończyło się na spacerze w okolice krakowskiego Kazimierza. Dobre i to!

Po Nowym Roku moi rodzice wpadli na pomysł wycieczki do Wiednia. Na uszycie stroju, w którym mogłabym przechadzać się po cesarskim mieście miałam dwa dni - czy to była dla mnie jakaś przeszkoda? NIESZCZEGÓLNIE. W jeden wieczór ze starego koca wymodziłam żakiecik, następnego dnia powstała spódnica i kapelusz niemal w całości stworzony z ciucholandowego badziewia. I chociaż wycieczka, która spowodowała cały ten pośpiech, w końcu się nie odbyła, przynajmniej moja kolekcja wzbogaciła się o kolejny zestaw.

Celuję w rok 1895, chociaż żakiet inspirowany jest ryciną z 1898.

Zdjęcia robiła Daisy


There was supposed to be snow and the pictures were about to be taken in Vienna. It turned out otherwise.

After the New Year's Eve my parents announced their idea of one-day spontaneous trip to Vienna. Of course I got ecstatic about it and the moment I heard it, I already started secretly planning what outfit to take with me. There was one problem though - I only had two (well, 1,5 to be precise) days to make it. So I managed to get the jacket done the following evening (I used an old blanket, lol), and made the skirt and the hat the day after. 

And even though eventually we didn't go to Vienna at all, at least I have a brand new 1895 winter attire! (Well, the jacket was inspired by a 1898 fashion plate, but I found similar jackets from the earlier years)

Photos by Daisy















Wnioski:

1. Hej, w loczkach a la 1895 nie wyglądam jak cieć! (mama stwierdziła "bo masz taką długą twarz, że dopiero jak połowę sobie zakryjesz, wyglądasz normalnie")
2. OMG. To. Jest tak. Wygodne. Że nawet nie macie pojęcia. Serio.
3. Spacer w takim stroju po wypełnionym turystami mieście daje posmak tego, jak czują się wychodzący z domu celebryci. I to nie jakieś Maje Sablewskie, tylko KURDE GEORGE CLOONEY. Kiedy przechodzi koło ciebie grupa ludzi - milkną rozmowy. Kiedy mijasz piekarnię - słyszysz piekarza wołającego do asystentek - "EJ PACZCIE PACZCIE PACZCIE WIDZIAŁYŚCIE?". Kiedy stoisz przy oknie...

Conclusions:

1. Hey, wow, I don't look as dumb in the 1895 hairstyle as I thought I do.
2. This is just soooo comfortable. Like really. I wish I could wear it everyday.
3. Wandering around the tourist-crowded city is an experience that makes me think of what celebrities have to deal with everyday. And I don't mean some local, less known celebrities. I mean I felt like a GEORGE FREAKING CLOONEY. You pass a bunch of people and they immediately stop talking when they see you. You pass a bakery and you can hear the baker calling his assistants: "HEYYY LOOK LOOK LOOK HAVE YOU SEEN THAT?". And when you're standing near a window...


(btw, miałam później okazję zapoznać się z panią od zdjęcia, prowadzi bloga fotograficznego, którego adresu nie zapamiętałam D: Kiedy pani fotograf skontaktuje się ze mną i przypomni nazwę, nie omieszkam się z wami podzielić i pokazać zdjęć robionych przez szybę ;) ) [EDIT] Joanna prowadzi mypointofview.pl i w tym poście możecie zobaczyć, jak wyglądałam z nieco innej perspektywy :)

(just kidding though, the lady was very nice and owns a photographic blog which name I obviously forgot the moment she told me. As soon as she contacts me I'd certainly let you know - and show you some through-the-window-photos!) [EDIT] Joanna's blog is mypointofview.pl and here you can see the pictures she took!

czwartek, 15 stycznia 2015

hsf/m 2015 + ogłoszenie / hsf/m 2015 + an announcement

Słyszeliście o Historical Sew Fortnightly? Ja miałam ochotę wziąć udział w tym kostiumowym wyznaniu już od dawna, ale znając moją systematyczność nie porywałam się na nie. W tym roku zasady zostały zmienione - na każde zadanie przeznaczono miesiąc i postanowiłam zaryzykować! :)

You've probably heard of Historical Sew Fortnightly - lots of talented seamstresses and bloggers participated in it! I've kind of always wanted to join in as well, but feared the number of challenges and the time given for each one of them will ruin my personal sewing plans. This year, however, the deadlines have been stretched, so I decided to take part in it.




A druga sprawa - czas leci jak szalony i zbliża się nie tylko sesja, ale i drugie urodziny bloga! Z tego powodu, ponieważ nigdy nie byłam specjalnie wylewna i unikałam tagów typu "50 faktów o mnie", macie niepowtarzalną chwilę zadać mi jakieś pytanie (lub kilka!). Możecie wysłać je na maila podanego w zakładce "O mnie" lub w wiadomości na Facebooku. Pytania zostaną opublikowane anonimowo.

Proponowane pytania:
- Czemu twoje memy są nieśmieszne
- Czy masz dysleksję
- Jaką stosujesz dietę i czemu nie działa ona na twoje uda
- Kiedy zmienisz tło na blogu

Liczę na waszą inwencję twórczą! Zaskoczcie mnie!

And the second issue - wow, the time runs reeaally super fast! Not so long ago I've been celebrating my blog's first anniversary, and now it's just a month till it's the second already! Because I've never been keen on giving personal information here or talk about my life in general, this is your chance to ask me some questions - the more awkward and outrageous, the better! You can send me your questions via email (it's featured on the "About Me" page above) or through Facebook page. Have fun!

Takie tam, z torcikiem.

wtorek, 13 stycznia 2015

wietrzna noc w królikarni - ix bal arsenału / windy night at królikarnia - the 9th arsenał ball

Wprawdzie wciąż nie pojawiła się jeszcze relacja z poprzedniego warszawskiego balu, ale uparcie czekam na zdjęcia, co wstrzymuje mnie przed jej napisaniem.

Tym razem zdjęcia zostały już udostępnione i z chęcią zabieram się za opisywanie! W ubiegłą sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w warszawskim IX Balu Arsenału.

Balowe popołudnie spędziłam u Kajani, przeglądając niekończące się roczniki Bluszczu z lat 20. Mniam!

I haven't written about my previous Warsaw ball experience yet - sorry about that! - but I'm still waiting for the pictures. 

Meanwhile, last Saturday I had a pleasure to attend the napoleonic-themed Arsenał Ball in Królikarnia Palace.

When I arrived to Warsaw, I spent few hours squealing, thanks to Kajani's collection of 1920's journals:





Późnym popołudniem zaczęłyśmy się zbierać, ale do Królikarni i tak dotarłyśmy trochę spóźnione (TAK DLA ODMIANY). Na szczęście tańce jeszcze się nie rozpoczęły i w najlepsze trwały rozmowy, przebieranie się i nieśmiałe kosztowanie smakołyków.

Then, in the afternoon, we began getting ready for the ball, but ended up late anyway. That's the usual way I guess. Luckily there was still plenty of time, so we managed to check our attires at the ladies' room and hurried to take pictures and meet old and new friends.

Takie tam, z panią Ananas. / With the Pineapple Lady.
Od lewej/from left: Porcelana, Kajani, Atelierpolonaise, Loana, ja/me.

fot. Piotr Żurek
Fajnie jest, gadamy. / Small talking.
Nóżki - my + przemili państwo z Gdańska, których spotkałyśmy już w lecie na Balu Historycznym.
/ The mainstream shoe shot.

Piękna sala balowa i zespół oczekujący na sygnał do gry. / The gorgeous ballroom and musicians waiting for a hint to start playing.

Minęło trochę czasu, zanim wszystkich przywitano i zanim zebraliśmy się w końcu do tańca, by rozpocząć bal dostojnym polonezem (dostojnym jak dla kogo, mam zwyczaj potykania się o własne nogi, kiedy nie mam miejsca do stawiania tego większego kroku).

It took a lot of time to greet everyone properly, but after that we finally gathered for the first dance - the traditional Polish polonaise (hence the name lol). 


fot. Piotr Żurek
Polonez

fot. Piotr Żurek

Później wkroczyliśmy już w specyficzny balowy rytm, polegający na kilku tańcach, przerywanych długimi chwilami wytchnienia, zapoznawania się i śmiechu. A później znowu do tańczenia! Były kontredanse, kadryl, walc, polka... Gdzieś w połowie balu odbył się koncert fortepianowy, podczas którego wysłuchaliśmy utwory Kościuszki (kto by pomyślał?).

Then, there was the ball. As usual, there were some dances and then long breaks between them, so that everyone would have proper time to talk and laugh. And then get back to dancing! We also had a pleasure to hear a piano concert, at which Kościuszko's music was presented (I never knew he actually composed anything, so it was fun!).

fot. Piotr Żurek
Zapoznajemy się z panami żołnierzami (jak widać po mojej minie, przy mundurowych włącza mi się "Lydia Bennet Mode"). / Meeting the soldiers -> the uniforms get me into the "Lydia Bennet Mode".

fot. Piotr Żurek
Próbujemy z Marylou ogarnąć kroki / Trying to understand the dances

A kiedy wszystkie tańce zostały już przetańczone, wszystkie rozmowy przeprowadzone, wszystkie ciasta zjedzone, a trunki wypite, zaczęły się największe szaleństwa.

And when all the dances  and all the conversations have been finished, the usual silliness begun.
Przybyłę, zagrałę... / I came, I played...
... i umarłę. / ... and I died.


I znowu - wedgie! / The Polish branch of Regency Ladies Wedgie Society strikes again! 

Na balu miałam na sobie moją suknię z kupionego w Londynie (JAK TO BRZMI HEHE) sari, ale zgodnie z wcześniejszym postanowieniem pokażę wam ją dokładniej w osobnym poście.

I was wearing my Regency sari gown made from the sari I bought in London (that sounds cool), but first I'll take proper, more detailed pictures of it and then show it to you.

niedziela, 4 stycznia 2015

rok 2014 w obrazkach / 2014 in pictures

Miniony rok był pełen kostiumowych wrażeń. Naprawdę! Biegałam z wydarzenia na wydarzenie, wydawałam wszystkie pieniądze na kolejne stroje, opowieściami o sukniach zanudzałam znajomych.

Oto krótki przegląd moich zeszłorocznych zestawów i stylizacji. Które podobały wam się najbardziej? :)

2014 was very costume-intensive. I attended a meeting after a meeting, spent lots of money on fabrics and stuff, bored my friends with costume-related stories. But boy was it worth it!

Here's a quick overview of my 2014 outfits. Which one have you enjoyed the most? :)

















Jest też kilka strojów, których jeszcze nie miałam okazji wam pokazać, ale mam nadzieję w najbliższym czasie to nadrobić.

A w roku 2015?


I still haven't shown you some of my dresses, but I'll hopefully get it done in few weeks.

How about 2015?


Będę szyć więcej strojów, na które mam ochotę i prawdopodobnie odpuszczę sobie kilka spotkań kostiumowych, tylko po to, żeby bardziej przyłożyć się do swoich prac. Mam zamiar poszerzyć swoją wiedzę w zakresie historii ubioru i nabyć nowych umiejętności (haftowanie?). A oprócz tego świetnie się bawić!

Podziękowania za to, że wytrzymaliście ze mną i moimi durnymi żartami kolejny rok będą w poście rocznicowym, który, wbrew pozorom, zbliża się wielkimi krokami!


I'll be making lots of costumes, obviously! But I'll try to concentrate on those that I'm really willing to make. I might skip on some events, only to do my best with the projects. I'd love to develop my fashion history knowledge and gain some new skills (learning to embroider things would be nice!)

I'd like to thank you for reading this little blog - but I'll do it even more "complexly" in an anniversary post, that is about to be posted quite soon!