wtorek, 27 grudnia 2016

sargent, czyli sesja z sarachmet / sargent - my sarachmet photoshoot

Hejo hejo, witam po przerwie! Gdybyście zastanawiali się, co się ze mną dzieje, to ostatnie trzy miesiące spędziłam na studiach w Edynburgu. Nie będę kłamać, że nie miałam czasu tutaj pisać - po prostu kostiumy zeszły trochę na boczny tor. W międzyczasie uszyłam - dosłownie - tylko pół stroju, dlatego to, co chcę wam dzisiaj pokazać, powstało już jakiś czas temu.

Hi there! In case you've been wondering, I spent the last three months studying in Edinburgh. That's why my mind was focused on things that were not necessarily connected with this blog and my costumes. So while I haven't made anything new (well, at least haven't finished), here's an outfit from a couple of months ago.

Historia tej sesji sięga (specjalnie sprawdziłam) stycznia 2015 roku. Właśnie wtedy, po kilku latach podziwiania prac Sarachmet, zdecydowałam się do niej napisać. Tak się to jakoś potoczyło, że umawianie się na zdjęcia zajęło nam półtora roku i ostatecznie spotkałyśmy się dopiero w te wakacje.

This summer I finally got to work with one of my favorite photographers, Sarachmet. You might have seen some of her work in bookshops and libraries, as it's often featured on various book covers.

Pamiętam, jak z sercem pełnym wątpliwości wstawałam o piątej rano, żeby zdążyć z fryzurą i przebrać się w strój. W porannym tramwaju nikt nie zwracał uwagi na dziwną dziewczynę w długiej, kremowej spódnicy i żakiecie z monstrualnymi ramionami - może wszyscy byli zbyt senni, może brali mnie za muzealną przewodniczkę jadącą do pracy. Maszerując pustymi, słonecznymi uliczkami, w miejsce stresu pojawiła się ekscytacja, która towarzyszyła mi przez całą sesję.

I remember waking up at 5 to get my hair done and dress up. Our photoshoot took place early to catch the delicate light and avoid the tourists crowding the city centre. 

Swój strój oparłam na tym obrazie Sargenta. Nie jestem z niego całkiem zadowolona (A TO CI NIESPODZIANKA), żakiet zjeżdża mi z ramion, a bluzka, którą planowałam założyć, wyglądała tak źle, że musiałam zrezygnować z niej na rzecz mojej klasycznej lumpowej koszuli ca 2012. Na szczęście Małgorzacie udało się wyczarować z tego biedakowego stroju coś absolutnie magicznego.

My outfit was based on this painting by Sargent. Obviously, I'm not satisfied with it - I had to wear a different shirt than I planned, the jacket runs wild around my shoulders, but still, the photographer managed to create some magical pictures.