sobota, 16 lipca 2016

robe a l'anglaise z lat 1780. / 1780s robe a l'anglaise

Suknia z lat 1780. marzyła mi się już od dłuższego czasu. Dowodem na to może być fakt, że już jakieś dwa miesiące temu zamówiłam na eBayu perukę, z której chciałam zrobić dorodnego osiemnastowiecznego jeża. Peruka wisiała u mnie na manekinie, strasząc każdego znajomego, który w tym czasie odważył się odwiedzić moją pieczarę. 

W międzyczasie wydarzył się maj i czerwiec, czyli wydarzenie historyczne praktycznie co weekend. Jeśli nie szyłam jakiejś sukni, to robiłam kapelusz, jeśli nie robiłam kapelusza, prawdopodobne biegałam po mieście za materiałem na kolejny strój. Osiemnasty wiek został zepchnięty w te same rejony mojej pamięci, w których znajdują się wizyta u dentysty i regularne ćwiczenia fizyczne.

I've wanted to do this since, well, at least a couple of months. I even ordered a wig on eBay in April (May?). I was just in the right mood for 1780s. But May and June happened, and a number of historical events made it impossible for me to focus on anything that wasn't obligatory. Dresses, hats and accessories were being made, and 18th century became nothing but a long lost dream.

Po tym wszystkim nastąpił długi odwyk od szycia. Czasem potrzebuję przerwy, żeby zatęsknić za tworzeniem. O wiele lepiej czuję się, gdy taki projekt przychodzi spontanicznie i naturalnie, niż kiedy zbliża się deadline, a ja płaczę nad maszyn. Ten projekt przyszedł, ehm, bardzo spontanicznie.

Zbliżał się wyjazd na wieś, a ja przeszukiwałam stronę Leroy Merlin, próbując wypatrzyć coś, co sprawdziłoby się jako narzuta na leżankę z IKEI. Znalazłam obiecującą tkaninę w pasy, która, co stwierdziłam po chwili namysłu, idealnie nadałaby się na suknię osiemnastowieczną. W takich właśnie okolicznościach, dzień przed wyjazdem, w trzydziestostopniowym upale, jechałam do krakowskiej Bonarki po pasiasty materiał, który miał być narzutą, ale w sumie jednak nie. Skończyłam z musztardowo-złotą taftą. Życie.

Alas! After a short sewing hiatus I suddenly felt like doing it. The wig was hanging miserably from my sewing dummy, I was bored and about to go to the countryside. What does one do, when bored and in need of entertainment? Buy 6 yards of mustard/gold taffeta, of course, and packs the sewing machine int the car (even when this causes your parents' raised eyebrows).

Wieczorem, zamiast się pakować, przerabiałam długą perukę o lekko pokarbowanych kosmykach w osiemnastowieczne szaleństwo. Jak to się działo, postaram się opisać w osobnym poście, tyyyyymczasem wróćmy do sukni...

Na wsi spędziłam jakieś dwa bezproduktywne dni, po czym zabrałam się do roboty. Od razu zaznaczam, że cały strój powstawał w warunkach polowych. Jak nietrudno się domyślić, oprócz maszyny do szycia i metra krawieckiego, które zabrałam ze sobą z domu, nie miałam dostępu do specjalistycznego sprzętu; zabrakło więc manekina, białej nici, kredy do materiału, kalki, drukarki, żelazka i deski do prasowania, prujki, normalnego lustra. 

Obviously, it's not very easy to sew in a place that isn't your room. There are no dummies, no iron, no pattern print-outs, no mirror. But what sounded like a seamstress' nightmare turned out to be a pleasant - and FAST - experience. 

Ale poszło dość szybko. Po ogarnięciu peruki odrysowałam od monitora komputera wykrój stanika, wykroiłam go i zszyłam. Doszyłam też rękawy i uszyłam spódnicę spodnią. Następnego dnia wstałam rano, przeskalowałam wykrój spódnicy prosto na materiał (nie pytajcie, to było skomplikowane), upięlam spódnicę w pliski i doszyłam do stanika. Następnie ręcznie wykończyłam wszystkie miejsca, gdzie ciężko było dostać się maszyną, i zabrałam się za ozdoby. Łącznie suknia powstawała jakieś 11 godzin i jak na to, jak bardzo było to wszystko prowizoryczne, jestem z niej całkiem zadowolona. Wszystko szło jak po maśle, w niczym się nie pomyliłam i nie musiałam niczego pruć (to może być kwestia tego, że to już trzecia moja angielka, a spódnicę spodnią w tym stylu robiłam już po raz czwarty). Plisy są równe, stanik się nie marszczy, spódnicy nie musiałam skracać. Czego więcej pragnąć? Może żelazka, którego brak objawia się w malowniczym zagięciu materiału w połowie spódnicy.

I started out in the evening by hand-copying the bodice pattern from my computer screen. Then I cut the pieces and sew the whole thing, sleeves included. The next day I woke up early and copied the skirt pattern right onto fabric - which was pretty risky, but luckily I didn't mess it up. Then I pleated the skirt and sewn it together with the bodice, adding some decoration. Aaand that was pretty much it. The whole thing was done in about 11 hours. I was surprised at how easily that went. Maybe that was the Sewing Goddess' reward for my getting back to sewing. The only thing I was upset about was that I was unable to iron the dress.




























Pod koniec zdjęć zdałam sobie sprawę, że na każdej focie mam fichu. Macie więc bonusowo kilka zdjęć, na których chustki osłaniającej dekolt nie ma - niestety był to również moment, w którym moja peruka z kształtu a la Georgiana Cavendish przeistaczała się powoli w rekwizyt każdego afroamerykańskiego piosenkarza pop z lat siedemdziesiątych. 

I realized at some point that I'm wearing a fichu on every single picture, so here's a couple more without it. Unfortunately, thanks to lying on the grass and destroying the hair, my wig was beginning to look suspiciously 1970s.







sobota, 18 czerwca 2016

strój teatralno-cyrkowo-burleskowy - lata 1890. / 1890s theathre-burlesque-circus costume

Nie mam pojęcia, czym spowodowany był ten spontan, ale w piątek wieczorem stwierdziłam, że muszę sprawić sobie kostium z końcówki dziewiętnastego wieku. Kostium dość specyficzny, bo związany z wiktoriańskim teatrem, burleską, występami cyrkowymi. Trudno określić dokładnie, o którą z tych "specjalizacji" mi chodzi - wydaje mi się, że na takie stroje można się było napotkać głównie w teatrach czysto rozrywkowych, a nie np. podczas oglądania "Hamleta".

On Friday evening I felt the urgent need to own a late Victorian costume - one of those related to theathre, burlesque and circus, and cool stuff in general. You can see some of the examples below.

Troszkę oszukałam, bo mój strój uszyłam z elastycznego materiału - w rzeczywistości powinien mieć konstrukcję zbliżoną do gorsetu, z mnóstwem zaszewek i fiszbin - ale, oh well, welcome to the 21st century. Pod spodem mam mój gorset z Corsetry and Romance. To tak naprawdę zupełnie inna sylwetka, ale gorset Paliny jest tak naprawdę jedynym z moich gorsetów, który widocznie redukuje talię.

I might have cheated a little and used lycra fabric for the suit, but well, no regrets. Underneath I'm wearing a Corsetry & Romance corset, which actually has a completely different silhouette then the 1890s ones, but it's the only one from my humble collection of corsets that reduces my waist significantly.

Do kostiumu założyłam kryjące, białe rajstopy i buty od American Duchess - powoli zaczynam wypuszczać je na świeże powietrze, po prawie dwuletnim trzymaniu ich w szafie.

I completed the outfit (does that make me sound like a fashion blogger? lol) with a pair of white tights and Renoir shoes from American Duchess. I guess it's high time I actually started WEARING them instead of hiding them away from dirt and dust. They had their proper debut at our bustle era picnic, but I really need to let them out of the closet more often. 

Ekhm, tak więc, czas na inspiracje: 

Here are the inspirations:








Jedna z głównych inspiracji - frędzelki! / One of my main inspirations - fringe!





Iiiii moja wersja: (na łbie mam pół-perukę z eBaya, taką na tył głowy, bo prawdziwe włosy sięgają mi ledwie brody)

Aaand my version: (I'm wearing a half-wig from eBay, since my hair is chin-length)


Jednym z nieoczekiwanych plusów mojej sylwetki okazał się fakt, że moje nogi kształtem przypominają marchewki - porównując je z oryginalnymi zdjęciami, doszłam do wniosku, że te znienawidzone przez mnie pulpety to tak naprawdę idealnie dziewiętnastowieczne nogi - undercover. Czasem sylwetka gruszki się przydaje

/ I accidentally discovered that my carrot-shaped plumpy legs are actually almost identical to the ones fashionable in the Victorian era. Just compare them with the original pictures. 

stupid face

wypatruję wakacji


*awkward armpit* *still a decent picture*






Kiedy przebrałam się już z powrotem w moje normalne ciuchy, zdałam sobie sprawę, że żadne zdjęcie nie pokazuje tyłu stroju. Szczerze, niewiele straciliście, a i tak nie wiem, czy czułabym się komfortowo, pokazując wam się w obściskającym tyłek kostiumie. Takie rzeczy raczej na plaży. Jeśli jesteście ciekawi, to całość prezentowała się mniej więcej tak:

As soon as I changed back to my ordinary clothes after taking the pictures, I realized none of them showed the back of the costume. Still, there wasn't much to miss, and I think I would actually feel uncomfortable showing you my buttocks in tightly fitted costume. If you're curious, it looked something like that:





W pewnym momencie odkryłyśmy z siostrą, że światło nam sprzyja i trzeba korzystać, bo to ładnie wygląda. Więc bonusowo macie mini-sesyjkę. I kota.

We accidentally discovered a perfect lighting spot and seized the opportunity. 




"chyba nie wyłączyłam lokówki"
/ "did I leave my curling iron on"

środa, 1 czerwca 2016

suknia z późnych lat 1880. / late 1880s bustle dress

Historię mojej nienawiści do tej sukni (a właściwie jej braku) opisywałam w poprzednim poście. Teraz pora na aspekty techniczne. 

So I've already told you how much despair and hatred I've been through while sewing this thing. This time I'll talk technical stuff.

Z powstawaniem mojej nowej tiurniury było tak, że kompletnie nie mogłam się zdecydować, czego właściwie chcę (jak w życiu!). Pewna byłam tylko połączenia kolorów - kremowego i czerni - i tego, że suknia będzie z lat 1880., ale cała reszta pozostawała zagadką. Stanik symetryczny czy asymetryczny, długi czy do talii? Spódnica plisowana czy prosta? A przód? Zapięcie na guziki i klapy, czy otwarte? Fartuszek długi czy krótki? Moja wizja zmieniała się co pięć sekund, w zależności od tego, co akurat zobaczyłam na Pintereście. Do ostatniej chwili wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej.

I had no idea what I was doing. Even more so, I had no idea what I WANTED to do. I ruined my sketchbook with designs and sketches of the outfit and it never was the right thing. I just couldn't figure it out. My vision changed about every five seconds, depending on what I just saw on Pinterest. Actually, the whole dress was supposed to look differently.

Pomyślałam, że dodam trochę smaku spódnicy spodniej i wykonam ją z czarnych i białych pasów, zaprasowanych w plisy. Czy to był dobry pomysł? Nie. Jeśli na zrobienie całego stroju macie jakieś trzy dni, raczej nie polecam podobnych zabiegów. Pół dnia mordowałam się z wykrawaniem pasów, drugie pół z zaprasowywaniem. Użyłam domowej roboty krochmalu i całość zabezpieczyłam szpilkami aż do wyschnięcia. Wyszło fajnie, ale te kilka pasów tak mnie wymęczyło, że poprzestałam na samym przodzie (poza tym nie miałam pojęcia, jak z takich plisów, które po prasowaniu są prostokątem materiału, zrobić spódnicę). Później panel z plisami wszyłam w resztę spódnicy (panel zaczyna się mniej więcej na wysokości kolan). Oczywiście przy pierwszym ruchu na pikniku pożegnałam się z moją misterną robotą. Jestem raczej na nie, choć wygląda to rzeczywiście dość ładnie.

I thought it might be fun to have my skirt pleated and sew it using black and white straps. Was it fun? Not really. It bored me to death and I ended up having just the front section done. Also, I couldn't figure out how do I actually make a skirt out of it. I mean, I had a rectangular pannel of pleats, now what? I've eventually sewn the whole skirt and just attached the pleated pannel to the front. Unfortunately - as I may have predicted - the pleats didn't last very long, even though I starched them carefully and kept them pinned until the picnic.

Przejdźmy do stanika. Ok, to nie zabrzmiało zbyt dobrze.

Ogólnie rzecz biorąc, bazowałam na wykroju z 1888 roku z "The Cut of Women's Clothes" Nory Waugh. Akurat miałam ochotę na podobny rodzaj stanika (z marszczoną wstawką z przodu), więc ochoczo go przerysowałam. Zwyczajowo okazało się, że talia w wykroju u mnie znajduje się mniej więcej na wysokości biustu, więc było trochę poprawiania. Zmodyfikowałam też rękawy tak, żeby nie miały bufek. Miałam problem z zapięciem - nie chciałam guzików, a wiedziałam, że haftki będą wyglądać kiepsko - a że akurat nie miałam za wiele czasu, tak się jakoś złożyło, to stanęło na moim ultimate zapięciu, czyli szpilkach. To mój kolejny błąd, bo stanik układał się koszmarnie i cały się marszczył.

Let's move on to the bodice! I used Norah Waugh's 1888 dress pattern. I wanted a similar bodice, so it worked for me. As usual there were some adjustments around the waist, I also adjusted the sleeves to make them more fitting, less puffy. I had hard time figuring out the closure though and ended up using pins (well, ok, the truth is I actually ran out of time). That resulted in a wrinkling bodice that I was trying to avoid. Meh.

Spódnica wierzchnia to kompletna porażka, zwłaszcza fartuszek. Przód uszyłam dokładnie według wykroju i skończyłam z białym worem do kostek, zwisającym smętnie z przodu mojej sukni. Próbowałam go poratować własnoręcznym upinaniem, ale wyszło bardzo średnio. 2/10.

The overskirt is a complete disaster and I'm ok admitting this. I followed the directions that were included in the pattern an the apron ended up looking like a potato bag. I tried to save it somehow, but failed. Dunno what went wrong.

Z tyłem spódnicy jest nielepiej. Zamiast marszczenia zdecydowałam się na dziwaczne plisy, tak jak w wykroju. Niestety nie mam bladego pojęcia, w jaki sposób trzymały się one na tyłku. Ja moje wykrochmaliłam i usztywniłam tekturą (!!!11), a i tak po pierwszym "usiąściu" umarły. 

The back isn't very good either. I decided I'm actually going to follow the pattern and make those big pleats that are so common for late 1880s styles. But even though I starched them heavily and stuffed it with cardboard afterwards, they went flat the second I sat down and they stayed this way for the rest of the picnic. Did they use wire back then or what?

Postanowiłam jednak przestać martwić się tym, co się dzieje z moim strojem (a działo się dużo - martwe plisy, przekręcona spódnica spodnia, marszczący się stanik, szpilka, która utkwiła w jednym z rękawów, niosąc śmierć i zniszczenie każdemu kto zbliżył się do mojego łokcia) i po prostu dobrze się bawić.

In the end, there were so many things going wrong with my outfit I just decided to let it go and have fun. And it worked!




when you're trying to take a serious pic and there's always this one person that spoils everything and you go all dorky






the miserable back. keep scrolling please







when your sister can't get dem pictures right




whatever happened to the pleats at this points, it wasn't what I intended