piątek, 6 marca 2015

mit edwardiańskiej talii / the edwardian waist myth

Lubimy sobie wyobrażać, że przedwojenne kobiety były obdarzonymi przez los pół-boginiami. I lubimy w to wierzyć! Ale prawda jest taka, że jesteśmy przez ówczesne zdjęcia bardzo oszukiwani. Ile razy przeglądaliście jakieś fotografie w internecie i myśleliście sobie: "Wow. Ta talia jest niesamowita. One musiały chodzić w tych gorsetach dzień i noc! I pewnie usuwały sobie żebra."

Prawda jest taka, że talia mikroskopijnych rozmiarów była wtedy atutem, ale atutem bardzo rzadkim i mimo wszystko pewnego rodzaju kuriozum. Jako przykład wystarczy podać Polaire, która była niejako "promowana" swoją rzekomo wąską talią. A skoro jej talia (choć, jak się okazuje, wyretuszowana), była uznawana za niezwykłą i, mówiąc brzydko, hardkorową, to nietrudno wywnioskować, że większość modelek, których figura wygląda na zdjęciach podobnie, to fejki.


Oh, how we love believing that Edwardian ladies were some kind of tiny-waisted mythical creatures. The truth is they've been deceiving us all the time! 

Ok, they did wish to have tiny waists. But reality is harsh and not many women could achieve the perfect measurements. And having them extremely tiny was even considered something unusual, as we can tell on the example of Polaire, who got famous basically because of her super tiny (fake, as it appears) waist. If her images were considered special, I pretty much doubt you could see any ladies with figures like that on streets. So, when it comes to the pictures where the ladies' waists are about the size of Polaire's, I dare say they are most likely retouched to achieve an attractive and desirable silhouette.


Widzicie piękny, rozmazany fotoszop z przodu? O Polaire swego czasu pisała
bardziej szczegółowo Koseatra. W jej poście znajdziecie również link do
filmiku z Polaire, gdzie widać jej prawdziwą figurę.

Jeśli chodzi o metody przerabiania zdjęć, to odsyłam do posta Koseatry, bo szczerze mówiąc nie zagłębiałam się w temat. Wiem tylko, że najłatwiej było ustawić modelkę w jasnym stroju na czarnym tle - wtedy wystarczyło wziąć piórko i tusz i zręcznie zamalować parę niepotrzebnych żeber.


I'm not an expert on how the retouch was done (I read about combining few pictures together by sticking the chosen parts and ...), but I guess the easiest and fastest way was to set a bright-dressed model on a dark background and use some pen to erase the unwanted parts.


To zdjęcie od dawna podejrzewam o przeróbkę, ale nie mam
wystarczających dowodów, że ta pani nie jest tak zbudowana.


Najpierw pokażę wam kilka zdjęć, które moim zdaniem mogłyby być nieprzerabiane, choć oczywiście możliwe jest, że fotografowie nanieśli kilka poprawek.


First I want to show you some pictures that are most likely not retouched, and if so, the model's figure is moreless achievable by the means of corsetry:



Prawdopodobnie tak prezentowały się talie edwardiańskich dam.


Mam wątpliwości co do tyłu, który wygląda zbyt gładko,
ale nawet jeśli zdjęcie jest przerabiane, taka sylwetka jest raczej możliwa.


To zdjęcie zawsze nieodmiennie kojarzy mi się z seksi strojami karnawałowymi a la pirat,
ale nie sposób nie zauważyć, że sylwetka portretowanej pani piratki jest chyba nieprzerabiana.


A teraz pora na fotoszopowy hardkor! Jeśli widzieliście kiedyś któreś z tych zdjęć i wywołały one u was podziw i sentymentalne myśli o niezwykłości kobiecych figur w tamtych czasach, lepiej zerknijcie jeszcze raz.


And now let's get to some really severe retouching stuff. You might have seen this pictures before and they had you surprised, either because you were shocked by the Edwardians' creativity in retouching, or because you simply believed they were real.


To chyba jeszcze XIX wiek. Może by przeszło, gdyby modelka miała 
wrodzoną wadę kości miednicy.

/ Actually, that's probably still 19th century. Look at that hip though, haha


I moja ambitna wizualizacja, jak mogła wyglądać faktyczna figura modelki.

/ And my professional (haha) visualization of how 
the figure probably looked like before it was "adjusted".


Dobre, dobre, prawie dałam się nabrać! Niestety, rozmyty cień pod pachą
zasugerował, że w ciemnych czeluściach zdjęcia kryje się jeszcze trochę ciałka...

/ Wow, you almost got me! It was when I saw the blurry shadow that I got a bit suspicious. Maybe there's something more hiding in that mysterious darkness...




Mam nadzieję, że nikt z was w to nie uwierzył, bo ja przyznaję ze
skruchą, że dawno temu chyba to zdjęcie zrobiło na mnie duże wrażenie.

/ I hope you didn't believe in this one, but I must confess I did a long time ago. Shame on me.




Za każdym razem, kiedy widzę to zdjęcie na Pintereście, jest opatrzone podpisem w stylu
"AŁŁ! Te kobiety były szalone!" Ha! Niezła próba, fotografie. Szkoda tylko, że
wyszło trochę krzywo i z prawej strony talia jest niżej.

/ I stumble upon this pic everytime I search something Edwardian on Pinterest and 
it is usually signed 'OUCH! Can't believe it! These women were bananas!'. 
Ha, nice try, but the waist is not even. GOTCHA!


Wiem, moja fikcyjna redukcja wyszła trochę słaba. 
Załóżmy, że to jest taka wersja "do uprawiania sportu".


A teraz parę przykładów, jak dobrze użyte poduszki robią iluzję wzorowej figury: 


And now something different - the use of bumpad and the way it improves the silhouette:








Tu połączenie - retusz + poduszka, której brzeg prześwituje pod halką

/ Here's a mix of retouching + a visible bumpad underneath









I na koniec rozczulająco nieudolny retusz. Komuś chyba pomyliły się odcienie kredek!


And finally, something that made me wonder if the retoucher took the wrong-shaded pencil!










P. S. Teraz, po napisaniu całego posta, zdałam sobie sprawę, że większość tych zdjęć pojawiła się także w poście Koseatry - mam nadzieję, że ani ona, ani wy nie macie nic przeciwko, bo ten mini-plagiat popełniłam przypadkowo! ;)

12 komentarzy:

  1. Dla mnie aż tak małe talie, jak na retuszowanych zdjęciach są bardziej straszne, niż ładne :O Dobrze, że w rzeczywistości jednak były szersze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobne efekty można uzyskać nie tylko "kredką" czy poduszką, ale po prostu ciemnymi wstawkami na bokach gorsetu, co po ustawieniu modelki na odpowiednim ciemnym tle da efekt wycięcia, i nawet retuszować nie byłoby czego...Patrząc na zdjęcie pani tyłem - poniżej tej na fotelu - takie rozwiązanie samo mi się nasunęło. Czarne boczki, czarne tło i Ty też możesz mieć taką figurę bez użycia wybitnych graficznych zdolności ;-) Swoją drogą to zdjęcie na którym jest pani z podniesionymi rękami, oookrągłym bioderkiem i zakręconą spódnicą - to też sztuka, tak ustawić modelkę, żeby ostre światło i cień zrobiły swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, wstawki zrobiłyby swoje :) Wlasnie biorąc pod uwagę walory artystyczne tej fotki, bardzo mi się ona podoba, ta gra światła i cienia jest bardzo subtelna :)

      Usuń
  3. Na niektórych zdjęcia obwód talii jest mniejszy niż obwód szyi. I kto by w to uwierzył? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie, którzy naoglądali się za duzo Cathy Jung? ;)

      Usuń
  4. Uwielbiana Sisi, podobno była tak wąska w talii, że Franciszek Józef mógł ją objąć splecionymi dłońmi. A współcześnie żyje sobie gdzieś jakaś babeczka nosząca całe życie gorsety i wygląda fatalnie (coś około 40 cm w obwodzie) więc myślę, że wtedy też mogło się to zdarzyć, chociaż "fotoszop" jest stary jak fotografia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie, na pewno były jakieś ekstremalne przypadki. Inna sprawa, że nadzwyczajne wąska talia to najczęściej nie zasługa ściskania sie przyciasnym gorsetem bez opamiętania, ale drobnej lub specyficznej budowy ;) Sissi przy wzroście 172 cm ważyła 50 kg. Poza tym na pewno kojarzysz sceny z filmow, gdzie mocne sznurowanie następuje dopiero przed balem. Na co dzień kobiety sznurowały gorsety raczej przeciętnie mocno (jesli w ogole istnieje takie określenie :P )

      Usuń
  5. Ale genialny wpis! Niby wiedziałam, że te talie to niekoniecznie zasługa natury i gorsetu, ale Ty to tak fajnie rozrysowałaś, że bardzo fajnie się czytało :D Ale to dobrze, że one nie miały naprawdę takich szczupłych talii, przynajmniej nie miały tych obrzydliwych "odwłoków" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jakoś nie mam nic przeciwko odwłokom :D może sam gorset wyglada wtedy karykaturalnie, ale wystarczy polaczenie z koszulą i pantalonami, żeby zrobiło się ładniej, a potem zakłada się resztę i już w ogole ten odwłok ma wtedy sens :P

      Usuń
  6. Zdjęcia w bieliźnie były chyba retuszowane znacznie częściej (wydaje mi się, że pełniły funkcję erotyczną, więc wiadomo, taki fetyszek heh). Najlepiej widać jakie talie rzeczywiście panie osiągały, gdy ogląda się foty trzaskane "na żywo", a nie ustawione, a w epoce edwardiańskiej fotografowano się tak dość często. No i warto skonfrontować z tym, co można znaleźć w muzeach (zachowane gorsety rzadko schodziły poniżej 48 cm, a często przecież nie sznurowano ich do końca ;)). Inna sprawa, że gorsety z początku wieku faktycznie były chyba wtedy dość hardkorowe i naprawdę niezła z tego zbroja :D

    Co do Polaire, to zdania nadal są podzielone ;) W tym artykulątku tłumaczy się nieporozumienia narosłe wokół tematu, kwestię retuszu i, że po prostu nigdy się nie wydało ile tych cm miała w talii: http://www.corsets.de/Polaire.php Tak czy siak talię miała bardzo wąską.

    To, że retuszowane talie wyglądają czasami tak strasznie na zdjęciach jest chyba wynikiem zaburzenia proporcji: na rycinach czy obrazach można było zaszaleć, a XIX wiek i początek XX bardzo idealizowały sylwetki (dziś ludzie narzekają, niech obejrzą sobie te dawne ryciny :D) i osiągnąć efekt "artystyczny", na fotografii wychodziło to bardzo nienaturalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) a poza tym "na żywo" efekt wąskiej talii osiągano chyba częściej akcentowaniem biustu i bioder, niż ściskaniem samej talii. Przeciętny, dobrze skrojony i dopasowany gorset + przeciętna talia + umiejętnie dobrany support na tyłek + dobre miseczki i falbaniasta koszula pod spodem to moim zdaniem klucz do sukcesu :D A jeśli do tego dojdzie na wierzch żakiecik z baskinką i szeroka spódnica, to już w ogóle wychodzi Polaire, wiem z własnego doświadczenia i polecam :P

      Usuń
  7. Bardzo pocieszający post, najbardziej cieszę się, kiedy znajduję w historycznych strojach gdzieś wychodzące fiszbiny albo tym podobne :))

    OdpowiedzUsuń