wtorek, 16 czerwca 2015

jak skutecznie popełnić samobójstwo?

fot. Tomasz Gudzowaty


Myślisz o tym już od dawna, może nawet próbowałeś, i nadal nic?

Nie jestem w tej kwestii specjalistką i daleko mi od myśli samobójczych. Ale miewam lepsze i gorsze dni i żeby wyobrazić sobie, co czuje ktoś będący na skraju odebrania sobie życia, mnożę te gorsze razy 100. Dlatego na podstawie moich obserwacji mogę dać ci kilka rad.

Rada nr 1: Nie rób tego. Takie proste, a takie trudne. 

Wyobraź sobie, że twoje życie to film. Możliwe, że kiedyś był lekką komedią romantyczną, a teraz zrobił się z niego przygnębiający thriller psychologiczny. Jak chciałbyś, żeby film się zakończył? 

Wyobraź sobie, że właśnie jutro może ci się przydarzyć coś niezwykłego. Możliwe też, że nic się nie wydarzy, ale tego nie wiesz na pewno. Może poznasz kogoś ciekawego, dostaniesz propozycję podróży, przygarniesz psa. Może mały szczegół w otaczającym cię świecie przykuje twoją uwagę i uruchomi lawinę myśli, które sprawią, że coś w tobie pęknie, coś zacznie się zmieniać. Czy chciałbyś poddać się właśnie przed tym dniem?

Wyobraź sobie, że najprawdopodobniej kilka lub kilkadziesiąt kilometrów od ciebie ktoś inny właśnie podjął decyzję. Uznał, że życie po prostu go przerasta. Czy kibicowałbyś mu? Czy gdyby poprosił cię o radę, powiedziałbyś "Tak, powinieneś to zrobić, ja tu posiedzę i popatrzę"? Nie, bo podskórnie czujesz, że każde życie jest ważne - nawet zupełnie obcego ci człowieka. Tak naprawdę nic dla ciebie nie znaczy, a odruchowo chciałbyś go ocalić. Dlaczego? 

Czasem wystarczy po prostu podjąć jakąś decyzję. Może nią być kontakt ze specjalistą, który udzieli ci pomocy i wszystko bardzo powoli zacznie się układać. Może to być poważna rozmowa z kimś bliskim i wspólne podjęcie jakiś kroków. Może to być decyzja o zmianie miejsca pracy, zamieszkania, otoczenia. 

Żeby odbić się od dna, trzeba najpierw przynajmniej ruszyć palcem u stopy, choćby był to ogromny wysiłek. A dalej już ktoś pomoże ci w wydobywaniu się na powierzchnię. Dasz radę. Pierwszy krok robię za ciebie i zamieszczam numery telefonów. Teraz twoja kolej.

Z całego serca życzę ci powodzenia.


116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej


---


Być może to nie miejsce na tego typu posty. Ale dzisiaj przeczytałam wpis Stay Fly, który uświadomił mi, jak realny wpływ ma internet na ludzi z myślami samobójczymi. Czy wiecie, że 6000 osób w Polsce w ciągu roku skutecznie popełnia samobójstwo? 

To oznacza, że dziś, w dzień, kiedy czytacie tego posta, zabije się 16 osób. Spora część z nich szuka sposobu na śmierć w internecie. Jeśli ten wpis pomoże choć jednej z nich, to znaczy, że było warto go napisać. Klikajcie w niego jak najwięcej i piszcie swoje, żeby przechytrzyć Google i "zaspamować" wsparciem tym, którzy wciąż się wahają!

6 komentarzy:

  1. Te liczby są przerażające. Dobrze, że napisałaś taki post. To ważne i potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie przeraziły, a nie sięgałam nawet do statystyk zagranicznych...

      Usuń
  2. Oh what a sad but necessary post. Thank you for addressing this Eleonora! I hope YOU are well!
    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for reading this Gina! I thought it would be uninteresting for non-Polish readers, so I didn't translate it, but you proved otherwise.

      Usuń
  3. Trafiłam bo chcę się zabić, nie obchodzą mnie nr tel, szukam dalej i znajdę. Myślisz, że robisz coś dobrego, a tylko spamujesz. Dobrze, że ty jesteś szczęśliwa bo myślisz, że pomagasz innym :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przemawia do ciebie mój tekst, zacytuję Riennaherę: "Nie ma takiej życiowej sytuacji, w której samobójstwo jest najlepszym możliwym wyjściem". Po prostu nie ma. Nie zmuszam cię do dzwonienia (sama nienawidzę telefonów, więc domyślam się, że to ostatnie, na co masz ochotę). Proszę cię tylko, żebyś pomyślała nad tym, że dla wszyskich blogerów, którzy napisali podobne posty, masz znaczenie. Dla wszystkich, którzy je czytali, także się liczysz. I nie piszemy tych postów żeby robic ci na złość, tylko to nasza desperacka próba spowodowania, żebyś z nami została. Bo chcemy żebyś została. Bardzo.

      Usuń