poniedziałek, 29 września 2014

lata 1820. - suknia dzienna / 1820's day dress

Od zlotu minęło już trochę czasu, ale dopiero dziś mam wreszcie czas, żeby pokazać wam, w co właściwie byłam ubrana.

Od razu zaznaczę, że suknie są niedokończone, zmagałam się z koszmarnym brakiem czasu i musiałam uszyć drugą wyprawkę dla Daisy, dlatego nie wyglądają za bardzo tak, jak sobie je wyobrażałam/projektowałam. Przede wszystkim lata dwudzieste to mnogość ozdób wszelkiego typu, zwłaszcza u dołu spódnicy, a ponieważ moja postać miała być dość zamożna, naprawdę chciałam trochę z nimi poszaleć. Skończyło się na braku ozdób, choć i tak za cud można uznać fakt, że zdążyłam wypchać rąbek spódnicy watą. Zamiast dekorowania sukni zdecydowałam się na łatwiejsze w zdobyciu i szybsze w przygotowaniu "bogate" dodatki - złoty zegarek, bransoletka z pereł, połyskliwa reticule.

Suknię szyłam według zmodyfikowanego wykroju Nory Waugh z późnych lat 20. - zmniejszyłam rękawy i zwęziłam nieco spódnicę. Linia talii niezbyt mnie satysfakcjonuje - wciąż wydaje mi się, że jest za wysoko, ale bałam się ją obniżyć, więc optycznie robiłam to czarnym paskiem z klamrą.

Za materiał robi błękitna, kraciasta poszewka na kołdrę z second handu. Była dość spora, choć niewiele jej zostało na ozdoby. Po pierwszej przymiarce przy sztucznym świetle okazało się, że materiał ładnie, bardzo delikatnie odbija światło - wcześniej myślałam, że to zwykła, sprana bawełna.


It's been a while since our 1820's weekend. I guess it's time to show you the dress I've been wearing most of the time!

Unfortunately I've been to busy to finish it the way I wanted to. I dreamed of crazy decorations that are so significant for 1820's, but ended up with no decoration at all. My character was supposed to be rich, so I did have a minor problem, but tried to get proper accesories instead, such as a chained watch, pearl bracelets, shiny reticule.

I used Norah Waugh's pattern for a late 1820's dress and modified it a bit - I altered the giant sleeves and narrowed the skirt. The waistline turned out to be a little bit too high and I'm not very happy about it. I was trying to lower it with a black leather belt.

The fabric used to be a checked cotton sheet. I actually haven't noticed how delicately shiny it is until I tried the dress on for the first time.











I ze szmizetką! Nie miałam żadnego wykroju, więc to bardziej szybka improwizacja "na temat". Zygzakowaty kołnierzyk daje fajny efekt a la lata 1820. Zdjęcia są trochę rozmazane, bo dużo się ruszałyśmy ;)

And with the chemisette! I didn't have a pattern for this one, so had to improvise. I really like the 1820's vibe it gives, especially the spiked collar. Pics are a little bit blurry, sorry, we had a lot of fun!

Z zegarkiem na łańcuszku / You can spot a golden clock here
  



Za sesję "w chwastach" dziękuję Caeruleus Berolinensis, za zdjęcia w polu - Daisy, reszta fotek autorstwa Caeruleus Berolinensis, Alicji, Szymona Pompera.

Caeruleus Berolinensis, Daisy, Alicja, Szymon Pomper - thanks for the pictures! (you can find the links in the previous posts).

16 komentarzy:

  1. Ze szmizetką idealnie! Bardzo podobała mi się ta sukienka, może brak mnóstwa ozdób właśnie lepiej podkreśla jej dzienny charakter ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie sporo zachowanych sukni z lat 20. i 30. bardzo się różni od tego przepychu, który widzimy na fashion plates - może dobry gust podpowiadał kobietom, gdzie jest granica? :D

      Usuń
  2. Ależ niesamowita suknia ;-) i Ty ze swoją urodą bardzo pasujesz w te lata ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Przyznam, że loczki po bokach twarzy to niespecjalnie moja ulubiona fryzura :P W koku a la Gibson Girl czuję się zdecydowanie lepiej.

      Usuń
  3. Ślicznie wyglądasz w tej sukni Eleonoro! Ten kolor i krój zachwycają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Nie byłam zbyt przekonana do tego materiału, bo w postaci poszewki wyglądał dość biednie :P Ale udało mi się jakoś go okiełznać ;) Kiedy jakaś twoja nowa stylizacja historyczna? :D Może wykombinujesz coś a la Bronte, skoro ostatnio dużo jej na twoim blogu? Ciekawa jestem, jaką fryzurę wyczarowałaby twoja mama ;)

      Usuń
    2. Serio? W tej sukni nie ma ani grama biedy, że tak to ujmę. :D Wspaniała jest. :)
      Czytasz mi w myślach, bo mam już od jakiegoś czasu plan na stylizację w klimacie Jane Eyre. :) Wczoraj miałyśmy z mamą robić zdjęcia, ale niestety plany się pokrzyżowały i teraz już nie wiem kiedy mi się uda to zorganizować. Ale mam nadzieję, że niebawem coś tam się pojawi. :D

      Usuń
  4. Cudowna sukienka, a jaki ładny ma kolor :) Sesja ,,w chwastach'' to świetny pomysł, wygląda trochę jak na wrzosowiskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki kraj, takie wrzosowiska :D Chociaż nie ma co narzekać, krajobrazy były naprawdę piękne, a chwasty o dziwo fotogeniczne.

      Usuń
  5. Oooooo!!! This dress is so lovely! The lines are so beautiful as is the fabric! You look very good in Regency era my dear! Your hair is also very sweetly done up! Job very well done! The landscape is a perfect backdrop for this dress and you! Brava!!!
    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much, though I can't get rid of feeling such curls make me look like a Cocker spaniel!

      Usuń
    2. Oh good heavens! You do not look like a cocker spaniel! You look fabulous!

      Usuń
  6. świetna sesja "w chwastach", genialnie wyszła :)
    może obserwacja ? zapraszamy do nas :)
    fashion-outside.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie, jakby wyciągnięte z XIXw!
    Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  8. błękitne cudeńko, sukienka w tej wersji prezentuje się rewelacyjnie, sukienka nic a nic na "biedną" nie wygląda,

    OdpowiedzUsuń
  9. Sesja w chwastach wielce udaną jest, jako i kreacja. :)

    OdpowiedzUsuń