poniedziałek, 1 grudnia 2014

chatsworth

Przez ostatnie kilka tygodni każda próba napisania posta wydawała mi się marnowaniem czasu na szycie sukni balowych z 1830 roku (większość z was już wie, że wraz z Daisy i sporą grupą blogerek wybrałyśmy się na Bal Królestwa Polskiego w Warszawie). Ale po balu nie mam już żadnej wymówki, dlatego postanowiłam opisać moją wizytę w Chatsworth, filmowym Pemberley.

Nasza wycieczka do Chatsworth przebiegła trochę inaczej niż eskapada do Haworth, o której pisałam wcześniej. Przede wszystkim nie musiałyśmy się tak spieszyć ani wstawać o 4 rano, a zaledwie o 6.30/7, o ile dobrze pamiętam. Wtedy to opuściłyśmy nasz nocleg w Yorku i po pobieżnym przyjrzeniu się tamtejszej katedrze, wsiadłyśmy do pociągu w stronę Derbyshire.
Po skomplikowanej i pełnej przygód (i cukierków od kierowców) podróży dotarłyśmy do siedziby pana Darcy'ego. Aby dostać się do pałacu, trzeba było przejść przez rozległy park i przedrzeć przez warstwy opadłych liści (co w towarzystwie turkocącej walizki okazało się nie lada wyzwaniem). Wreszcie po ciężkiej przeprawie przez błoto naszym oczom ukazał się spektakularny dom pana Darcy'ego.


Over the last few weeks I've been unsuccesfully trying to write a post about our visit to Chastworth House, but every minute spent writing while I could be sewing our 1830's ball dresses seemed to be a waste of time. Now that the ball is over I can finally write without feeling guilty.

Our Chatsworth trip was a bit more calm than the Haworth one. We didn't have to wake up in the middle of the night to get on the train, so that was a huge relief. Before we left York we even managed to have a look at the cathedral, and then we headed to Derbyshire.

After a complicated journey we managed to get to PEMBERLEY! Our excitement grew as we passed through the park alley, but when we finally noticed the palace behind the trees we got ecstatic.




Chyba tyle samo czasu, jeśli nie dłużej, zeszło nam na przebranie się w regencyjne stroje i wyczarowanie szybkich epokowych fryzur - dopiero wtedy byłyśmy gotowe na zwiedzanie pałacu.

Już na wstępie czekała na nas niespodzianka - tuż przed nami (jak później poinformował nas dyskretnie przewodnik) przemknęła Księżna Devonshire, która zniknęła za drzwiami prywatnej części pałacu.

Then we spent a loot of time on getting our regency outfits and hairstyles done.

As soon as we entered the house, we got to see (as it was suggested to us afterwards by a discreet guard) the Duchess of Devonshire rushing through the corridor to get to the private part of the house.




fot. Olga







fot. Olga

fot. Olga


Pałac zaskoczył mnie obecnością wielu lubianych przez mnie obrazów <3
/ I never thought there would be so many of my favorite paintings at Chatsworth! <3

!!!

Próba pozy a la Georgiana


Spektakularne wnętrze baldachimu w jednej z sypialni



SARGENT!!

Sala wyglądająca jak scenografia z Downton Abbey!
/ This room looked just like a Downton Abbey set!












fot. Olga - śliczne wydanie Austen! <3
/ a lovely Austen cover

Eleonora is not impressed. #teamcolin

Nie wiem czemu mój lewy profil zawsze wygląda tak niekorzystnie, ale fotka ładna, więc żal nie dodać.







O 17 zamknięto posiadłość i tak zakończyła się nasza przygoda w Pemberley. Na pamiątkę zostały tylko wspomnienia i zakupiona w sklepie książka-podręcznik do regencyjnego życia:


At 5 Pemberley got closed and our own Lizzie Bennet experience came to an end. Luckily I got a small treat to remind me of this lovely day:




14 komentarzy:

  1. Zazdroszczę wyprawy i stylowych fotografii! Zakładam, że zdegustowana mina to tylko efekt konstatacji, że pan Darcy jest tylko marmurowy... ;)
    A podręcznik identyczny nabyłam jakoś rok temu w Bath i służy mi do tej pory doskonale - m.in. jako lektura obowiązkowa dla uczestniczek sesji RPG a la Jane Austen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeju, a gdzie takie wspaniałe RPG się odbywa? :O

      Usuń
    2. Niestety, póki co się nie odbywa - scenariusz został napisany jako atrakcja na... wieczór panieński przyjaciółki, ale cóż - towarzystwo podręcznik przyswoiło, ale potem wybrało jednak inne uciechy... Tym niemniej podręcznik jest, mechanika (podstawowa) jest, scenariusz też, przy odrobinie szczęścia już za 5-10 lat odważę się zaproponować taką atrakcję na pszczyński piknik np. ;)

      Usuń
    3. Ja to jestem za tym, by na najbliższym pikniku się tak pobawić :D

      Usuń
    4. Ja się na RPG-ach kompletnie nie znam i nawet nie miałabym pojęcia jak coś takiego zorganizować, ale jeśli masz scenariusz i pomysł, to wal na maila i pomyślimy :)

      Usuń
  2. Wspaniale, zazdroszczę możliwości podróży! Na ziemi Brytyjskiej jeszcze moja noga nie postąpiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im częściej tam bywam, tym większą mam ochotę wracać! :)

      Usuń
  3. zazdro! i to takie wielkie, że sama zaczynam snuć jakieś wyjazdowe plany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To uwzględnij mnie w tych planach, chętnie znowu się zapożyczę u rodziców, buahaha :D

      Usuń
  4. Nie zdążyłam zescrollować do Twojego podpisu słynnego obrazu Georgiany, a moja reakcja była taka, jak podpis. "!!!" :D Chcę, chcę, chcę. Serdecznie Was nienawidzę za tę cała podróż :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam "!!!" przez większość zwiedzania pałacu :D

      Usuń
  5. Tyle wspomnień! To była niesamowita podróż, a Chatsworth w rzeczywistości jest jeszcze lepsze, niż na filmach <3 Poza tym uwielbiam Twoją suknię i spencer :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co tu dużo pisać... Dusi mnie gul zazdrości, bo jest to podróż moich marzeń. Fajnie że zamieściłaś tyle zdjęć, więc mogę zobaczyć chociaż trochę. Mam nadzieję, że też będę mogła to swoje marzenie zrealizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nasza podróż będzie dla ciebie motywatorem ;) Naprawdę nie potrzeba wiele!

      Usuń