czwartek, 16 maja 2013

regencyjna parasolka - diy!

Jak wyglądały parasolki w czasach Jane Austen i jej współczesnych? Koronka czy frędzelki to na pewno słowa-klucze, ale zwróciliście kiedyś uwagę na to, że były to "sprzęty" niezwykle małe?











A teraz do rzeczy. 

Na Allegro nabyłam jakiś czas temu za niewielkie pieniądze małą - właśnie, małą! - koronkową parasolkę. Co prawda spodziewałam się, że będzie jednak trochę większa, a już na pewno zaskoczył mnie trzonek, który oryginalnie był mniej więcej długości mojej głowy z szyją...

Na szczęście wpadłam na to, jak ją przedłużyć. Po prostu znalazłam w domu patyk, który dziwnym trafem był tej samej grubości, co jej rączka. 

Następnie poszła w ruch wiertarka i drewniany uchwyt na dole został przewiercony na wylot (z pomocą mojego taty-złotej rączki, rzecz jasna.) W tenże uchwyt wetknęłam "ciąg dalszy" rączki, czyli właśnie rzeczony patyk. 

Właściwie mogłam wam o tym nie pisać i udawać, że to właśnie tak powinno wyglądać.




Efekt końcowy nie jest aż tak krzywy jak na zdjęciu, bo tutaj jeszcze nie wpadłam na to, żeby wszystko skleić.

Ale na tym nie koniec! Postanowiłam wykorzystać jedną z bawełnianych koronek-prezentów, o których pisałam poprzednio, i jeszcze trochę parasolkę "uregencyjnić". 

Po prostu przykleiłam ją wzdłuż krawędzi. Szczęściem jest prawie z tego samego materiału i kompletnie zlewa się z całością.



Voilà! Polecam zwłaszcza na słoneczne, letnie spacery. No i regencyjne pikniki, rzecz jasna ;)

23 komentarze:

  1. Hm, wiesz, myślę, że jesteś genialna :) Nigdy bym na coś takiego nie wpadła, a nie raz zastanawiałam się, jak można domowym sposobem uzyskać regencyjną parasolkę. Twoja jest prześliczna!
    Ach, i kocham Twoją serię zdjęć, Twoje miny są fantastyczne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, do geniusza dużo mi brakuje :D Ale fakt, że często kombinuję, jak zrobić coś po swojemu, żeby wyglądało "epokowo". :P

      Usuń
    2. Racja:D Zdjęcia rewelacja, mimika sam wprawia w pozytywny nastrój:D Kobieta z wiertarką XD Parasolka jest śliczna;) Może jednak pokombinuj coś, żeby jej dorobić drugie zakończenie, np. od drewnianego cienkiego karnisza...hm

      Usuń
    3. O, dobry pomysł! Właśnie zastanawiałam się, jak ją "wykończyć"...

      Usuń
  2. Fajne zdjęcia :D A i patent na parasolkę dobry ;) Myślę, że one były takie małe, bo głowę i tak chroniła budka, a ramiona - szal, więc parasol mógł pełnić już tylko funkcję "reprezentacyjną" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje :P Zresztą co taka koronka dawała - tylko ładne wzorki z cienia na twarzy ;)

      Usuń
  3. Złota rączka z Ciebie. :D Parasolka jest naprawdę urocza, Ty na zdjęciach także. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się powstrzymać, jak wyobraziłam sobie taką kompilację krok po kroku ;) Musiałam ją wprowadzić w życie :D

      Usuń
  4. jest wspaniała! :D żałuję, że w naszych czasach paradowanie z taką parasolką wzbudzałoby wiele kontrowersji, bo ja bym chętnie się w taką zaopatrzyła latem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie wyglądałoby to AŻ TAK głupio... ;p Już parę lat temu, jak byłam w Grecji, wszyscy chodzili z wielkimi chińskimi parasolkami, więc nie sądzę, żeby ta była od nich dziwniejsza :D

      Usuń
    2. Przecież taka parasolka to najlepsza ochrona przed słońcem! Ja tam zamierzam chodzić z moją w każdy upalny dzień, choćby ludzie mnie sobie wytykać palcami :D

      Usuń
    3. No dobra, ale twoja wygląda w miarę normalnie, a nie, jakbyś ukradła ją prapraprababci :D

      Usuń
  5. Zdjęcia masz boskie! ;D No i sam pomysł przedłużenia ... świetny ;D ale i tak, zdjęcia najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to cieszę się, że się podobają, chociaż właściwie to moje codzienne miny ;D

      Usuń
    2. No to masz niesmaowicie bogatą mimikę ;D Mi wczoraj jedna mina towarzyszyła cały dzień: "Spaaaać ..." ;)

      Usuń
    3. Słyszę to całe życie :D Czasem trochę przesadzam... A wczoraj akurat i przez większość tygodnia też miałam taką minę, zdjęcia są trochę nieaktualne xD

      Usuń
    4. Haha, to ta pogoda, koleżanka na seminariu, co chwilę pytała czy nie chcę pary zapałek ;)

      Usuń
    5. Jasne jasne, zawsze pogoda ;P

      Usuń
    6. Oczywiście, a cóż by innego? ;D Pogoda dobra na wszystko ;p

      Usuń
  6. Haha! Super! - lubię przedsiębiorcze kobiety, które nie boją się wiertarek. Doceniam inwencję, bo i efekt końcowy genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to boję się wiertarek, ale próbuję się stopniowo z nimi oswoić :D Wiele rzeczy ułatwiają...

      Usuń
  7. Jakiego kleju używasz do materiału? poszukuję czegoś sprawdzonego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj akurat używalam kleju w pistolecie. Sprawdza się raczej przy grubych materiałach albo wielu warstwach. No i po zaschnięciu się błyszczy, więc żeby nie było go widać, przygniatalam go do materiału palcami, kiedy juz trochę ostygł :D Ale polecam, bo mozna w szybkim tempie uzyskać zamierzony efekt.

      Usuń