wtorek, 2 kwietnia 2013

sesja jane eyre!

Co za owocny kostiumowo dzień! Nie dość, że w końcu udało mi się zrealizować tę nieszczęsną sesję, to jeszcze całkowicie przypadkowo zdobyłam rekwizyt do mojego nowego projektu. 

Ale o nim innym razem, tymczasem prezentuję wam efekty współpracy mojej z moją siostrą, która poprzez nagły akt miłosierdzia zgodziła się przejść się po ulicy z wariatką odzianą w wiktoriańską suknię i skryć się z nią w krzakach za torami kolejowymi (witamy w Krakowie, gdzie o niezabudowany, niezadrucony kawałek przestrzeni trudno):

Doceńcie wątpliwy zaszczyt oglądania mojej mordki, którą do tej pory uparcie cenzurowałam :)


























Tył nie prezentuje się zbyt spektakularnie... Winię za to odstające łopatki i wciąż nieogarnięty gorset :/









Uwielbiam ubierać cały ten rynsztunek z byle przyczyny. Od razu inaczej się zachowuję, cofam się w czasie :) Gorset daje się trochę we znaki, miałam problem z założeniem butów, ale samo uczucie, falujące fałdy sukni - ach, mogłabym codziennie paradować tak po ulicy! :)

20 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia wam wyszły ;) Ale gorset KONIECZNIE musisz uszyć odpowiedni! Od razu będą się też guziczki inaczej układać ;)
    Moja mama mówi, że jak wyjdę w naszym miasteczku ubrana jak wariatka, w koszulę nocną(!), kapelusz, spencer i w wysokim koku, przestanie się przyznawać do powinowactwa ze mną ;) Tak więc, podziwiam odwagę siostry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszula nocna, hahaha, padłam :D Na pewno w końcu znajdziesz jakieś ustronne miejsce lub ogródek, który powstrzyma twoją mamę przed wydziedziczeniem ;D moja siostra jest przyzwyczajona, to i tak była wersja light w porównaniu do przebrań, w jakich czasem przemierzalyśmy dzielnicę... Co do gorsetu - masz całkowitą rację, przyznaję to ze skruchą, ale chwilowo nie mam serca do bawienia się tym wszystkim... Swoją drogą, z odpowiednim gorsetem czy bez, panel z guziczkami woła o jakieś usztywnienie, tak samo tył, bo materiał jest za cienki :/

      Usuń
    2. A właśnie ;p a wiesz, ze wszystkie suknie (staniki) miały podszewkę z płótna i fiszbiny w szwach? ;p To tak aporpo, nie wiem czy juz wpadłaś na książkę Janet Arnold - jak nie, przejrzyj koniecznie, można ją na chomiku znaleźć. Tam są pokazane suknie od środka ;)

      Usuń
  2. Piękna suknia, uwielbiam takie historyczne kostiumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo ;) w takim razie wpadaj tu częściej, bo już niedługo pojawią się następne twory :)

      Usuń
  3. suknia jest bardzo klimatyczna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wczesnowiktoriańska moda ma według mnie to do siebie, że jest cała nasączona tym specyficznym klimatem właśnie :)

      Usuń
  4. Przypadkiem natrafiłam na Twojego bloga, ale muszę przyznać że nie żałuję :D pięknie to po prostu wszystko wygląda, a zwłaszcza tutaj na tych klimatycznych zdjęciach. Będę odwiedzać :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i czekam na Twoje kolejne odwiedziny ;)

      Usuń
  5. Suknia jest po prostu niesamowita! Piękna! Marzę o takich strojach, ale na razie zupełnie nie mam na to czasu... (te przeklęte studia, ta przeklęta praca mgr -_- )
    Zdjęcia intrygujące, a Ty masz bardzo dziewiętnastowieczną urodę, pasują Ci te stroje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to AŻ tak czasochłonne - jestem totalną amatorką i wcześniej nie szyłam nic tak złożonego, a zajęło mi to kilka dni z rzędu, z tym że była to intensywna praca :) Ale praca magisterska to jednak nie przelewki... Co do dziewiętnastowiecznej urody, to fryzura z epoki odwala większość roboty :D

      Usuń
    2. No więc właśnie, kilka dni to jednak dużo. Mam ambitne plany przez cały kwiecień pisać pracę, a w weekend majowy zaszaleć przy maszynie do szycia :D Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)

      Usuń
    3. Myślę, że to bardzo dobry pomysł :) Najlepsze są właśnie wszystkie ferie, święta itd, bo wtedy mozna się w pełni zaangażować :)

      Usuń
  6. Faktycznie w tej sukni wyglądasz jakbyś była żywcem wyjęta z XIX wieku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Nie jestem pewna, czy to dobrze :p

      Usuń
    2. MAsz racje..niekoniecznie dobrze...dlatego ze to BARDZO DOBRZE! to,co jest obecnie kreowane jesli chodzi o stroje, wylad i w ogole...świat upada...:(
      Piękne są te białe delikatne rękawki wychodzące spod spodu!:) Krój idealny dla kobiecej sylwetki. Dół ma dobry fason. Nie ma przesytu, a jest tak ładnie...!

      Usuń
    3. No, no, nie dajmy się ponieść dekadencji :) To samo musiały myśleć kobiety, którym nagle moda odbierała po kolei krynoliny, tiurniury itd... Czasy sie zmieniają i musimy pamiętać o kwestii wygody. Teraz nie mamy służących, biegamy na tramwaj, siedzimy na wąskich krzesełkach na uczelni - w XXI wieku nie ma miejsca na gorsety i szumne suknie, chociaż serce boli i chce, zeby było inaczej :) Chociaż dzisiaj mogłoby być zdecydowanie wiecej uroku i finezji w ubiorze, to na pewno ;)

      Usuń
  7. Och, nie... JANE EYRE !!!
    Zjawiskowo!
    Jestem świeżo po książce, więc wiem co mówię!

    www.visantpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń